Niemcy stoją. Rolnicy protestują i paraliżują cały kraj. Jest data wielkiego finału

Niemieccy rolnicy powiedzieli "dość" i wyjechali na drogi. Dosłownie. Lokalne media piszą nawet o paraliżu kraju. Protesty potrwają jeszcze kilka dni.

To już drugi dzień wielkiego protestu rolników w Niemczech. Rolnicy wyjechali na drogi w poniedziałek 8 stycznia i dosłownie sparaliżowali cały kraj. Protestujący zatrzymali m.in. ruch na autostradzie A60 pod granicą z Belgią i Luksemburgiem. Rolnicy blokowali wjazdy i zjazdy z autostrad. Lokalna media donosiły też o totalnym zablokowaniu A4 pod Dreznem, A81, a cały świat obiegły zdjęcia sparaliżowanego Berlina. Po mieście jeździło około 700 traktorów. To nie koniec. Protesty będą jeszcze trwały kilka dni.

Zobacz wideo Dał popis, jak nie należy jeździć. Kierowca utknął między rogatkami

Protest rolników w Niemczech - jak długo potrwa?

Protesty rozpoczęły się w ten poniedziałek 8 stycznia i potrwają przez tydzień. Koniec szeroko zakrojonej akcji planowany jest na 15 stycznia. Ma się wtedy odbyć wielka manifestacja w Berlinie. Po poniedziałkowym początku protestów sytuacja się trochę uspokoiła, ale kierowcy muszą liczyć się z utrudnieniami. Kolejne większe działania rolnicy zaplanowali na środę 9 stycznia.

Protestujący blokują lokalne drogi, a także wjazdy na autostrady. To właśnie te ostatnie najbardziej niepokoją Niemców. Gęsta sieć dróg szybkiego ruchu jest kluczowa dla działania niemieckiego przemysłu i gospodarki. Protesty rolników mogą sparaliżować wiele firm, a straty odczuje cały kraj. Niemcy leżą w środku Europy, a przez kraj przebiega wiele międzynarodowych szlaków. Tygodniowe protesty odczują więc także firmy spoza tego państwa. Lokalne władze kilku landów ostrzegały już, że problem mogą mieć także... szkoły. Autobusy z dziećmi nie będą miały, jak dojechać. Wiele osób obawia się także, jak poradzi sobie transport publiczny, kiedy wielu kierowców postanowi zostawić samochód w domu i spróbować uniknąć korków oraz utrudnień.

Jeśli mieszkacie w Niemczech lub planujecie tam jechać, to na pewno warto sprawdzać lokalne media, a także monitorować ruch w popularnych aplikacjach. Najbliższe dni dla kierowców za naszą zachodnią granicą będą wyjątkowo trudne.

Protest rolników w Niemczech - o co w ogóle chodzi?

Co skłoniło niemieckich rolników do aż tak radykalnych działań? W telegraficznym skrócie, rząd szuka oszczędności i zdecydował się na anulowanie dopłaty do oleju napędowego, za który rolnicy płacą 21,45 centa mniej. Rolnicy nie musieli też płacić podatku od pojazdów za traktory, kombajny czy wykorzystywane w gospodarstwach ciężarówki. Tę ulgę także chciano im zabrać. Niemieckie media piszą jednak, że tak naprawdę to była kropla, która przepełniła czarę goryczy. Rolnicy za Odrą od wielu lat narzekają na trudną swoją sytuację.

Prosimy społeczeństwo o wyrozumiałość podczas protestów. Wiemy, że będą utrudnienia, jeśli chodzi o transport i komunikację. Chodzi jednak o przyszłość naszych rolniczych rodzin i przyszłość rolnictwa w kraju 

- cytuje Joachima Rukwieda, szefa niemieckiego związku rolników wyborcza.pl. Z kolei do samych rolników apelował, by protestować w pokojowy i spokojny sposób. W przeszłości dochodziło do incydentów. I to całkiem niedawno. W zeszłym tygodniu Niemcy żyli zablokowaniem przystani promowej, do której miał przybyć minister gospodarki. Rolnicy próbowali wejść na statek siłą, a w ruch poszły nawet petardy. W tym tygodniu do takich zdarzeń ma nie dochodzić.

Najbliższy tydzień będzie więc trudny dla kierowców, jeżdżących po Niemczech. Finał wielkiej akcji to poniedziałek 15 stycznia. Do tego czasu trzeba się spodziewać blokad w przeróżnych miejscach. Zobaczymy, jaki efekt będą miały protesty i czy rolnikom uda się obronić swoje racje i na jakie cięcia finalnie zdecyduje się tamtejszy rząd.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.