Obowiązkowe zdjęcia i elektroniczne dokumenty dla aut. Czy w 2024 r. wzrośnie cena badania technicznego?

Nowy rząd chce zmiany procedury badań technicznych przeprowadzanych przez stacje kontroli pojazdów. W planach jest wiele nowości, m.in. konieczność wykonywania zdjęć przez diagnostów oraz elektroniczna wersja dokumentów. Czy to oznacza wyższy koszt badania?

To już trzecie podejście władz wykonawczych do tematu obowiązkowych technicznych przeglądów okresowych samochodów niezbędnych do poruszania się po publicznych drogach. Jednocześnie to pierwsza taka próba obecnego rządu, za to zorganizowana po konsultacjach z przedstawicielami stacji diagnostycznych. Poprzednim władzom się nie udało wprowadzić żadnych zmian, mimo że wszystkie uważały, że są potrzebne. Jak będzie tym razem?

Zobacz wideo Potrącenie rowerzysty w Gubinie zakwalifikowane jako wypadek. Powód? Nieustąpienie pierwszeństwa rowerzyście

Postulaty prezesa PISKP są proste i mają sens. To przeniesienie dokumentacji do sieci

Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów poinformowała, że jej prezes Marcin Barankiewicz uczestniczył 22 grudnia 2023 r. w konsultacjach zorganizowanych przez Ministerstwo Cyfryzacji, na którego czele niedawno stanął wicepremier Krzysztof Gawkowski z Lewicy. Oprócz przedstawiciela PISKP w rozmowach wzięli udział inni przedstawiciele organizacji społecznych. Prezes PISKP zgłosił pięć postulatów, które jego zdaniem powinny uzdrowić system obowiązkowych przeglądów przeprowadzanych przez SKP (Stacje Kontroli Pojazdów). Brzmią następująco:

  • Identyfikacja pojazdu na podstawie danych z CEP przy każdym badaniu.
  • Digitalizacja zaświadczeń o przeprowadzonym badaniu technicznym (zamiast drukowania 20,5 mln papierowych zaświadczeń).
  • Zniesienie konieczności przedstawienia papierowych zaświadczeń w wydziałach komunikacji urzędów gminnych, skoro informacje o wykonanych badaniach są w CEPiK.
  • Uproszczenie wydawania certyfikatów SSL i VPN dla SKP.
  • Poprawa jakości badań technicznych poprzez wysłanie zdjęć badanych pojazdów do CEPiK.

Wszystkie postulaty brzmią sensownie. Z punktu widzenia kierowców najważniejsze są te dotyczące przeniesienia wszystkich dokumentów do Centralnej Ewidencji Pojazdów oraz wykonywania obowiązkowych zdjęć badanych samochodów. Takie zmiany powinny sprawić, że cały proces będzie wygodniejszy dla obu stron, a przy okazji bardziej wiarygodny.

Zdjęcia wykonywane przez diagnostów stanowiłyby dowód, że auto pojawiło się na stacji

Obowiązek dołączania do dokumentacji aktualnych zdjęć kontrolowanych samochodów powinien ograniczyć liczbę nadużyć i poprawić ogólny poziom technicznych używanych aut jeżdżących po naszych drogach. Tak by było, zwłaszcza gdyby opracować logiczną procedurę wykonywania takich obowiązkowych fotografii każdego auta. Po pierwsze byłyby dowodem, że samochód rzeczywiście pojawił się w stacji, a po drugie do pewnego stopnia świadczyły o jego stanie technicznym. Przeniesienie całej dokumentacji do internetu miałoby podobny skutek, a przy okazji uprościło proces przeglądów okresowych i sprawiłoby, że stanie się bardziej ekologiczny. Aktualnie Stacje Kontroli Pojazdów muszą drukować ponad 20 milionów papierowych zaświadczeń rocznie.

Plan Ministerstwa Cyfryzacji jest dobry, tylko do osiągnięcia sukcesu wymaga wprowadzenia w życie. W ostatnich latach udało się do sieci przenieść wiele procedur, które dotyczą Polaków oraz dokumentów, które są nam potrzebne. Oby podobnie stało się z procesem obowiązkowych badań technicznych przeprowadzanych przez Stacje Kontroli Pojazdów. Przypomnijmy, że musi być nim poddawany każdy samochód zarejestrowany do poruszania się po publicznych drogach. Z przepisów wynika, że pierwsze takie badanie trzeba przeprowadzić przed upływem trzech lat od pierwszej rejestracji, kolejne po pięciu latach, a następne każdego roku.

Oprócz tego uprawnione organy mogą wręczyć skierowanie na takie badanie w każdej chwili, jeśli stan techniczny samochodu budzi wątpliwości w trakcie kontroli drogowej. W trakcie badania diagnosta powinien sprawdzić wymagane podzespoły pojazdu oraz zgodność danych ze stanem faktycznym. W przypadku wykrycia usterek, w zależności od ich charakteru i wagi (drobne, poważne lub niebezpieczne) właściciel zostanie o nich poinformowany, ma obowiązek je usunąć w ciągu 14 dni lub nie otrzyma z powrotem dowodu rejestracyjnego.

Okresowe badanie techniczne samochodu osobowego (o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t lub 4,25 t) kosztuje 98 zł + 1 zł opłaty na rzecz CEPiK, a użytkownicy aut z instalacjami gazowymi muszą dodatkowo zapłacić za ich przegląd 63 zł. Ustalone w 2004 r. przez Ministerstwo Infrastruktury ceny nie zmieniły się do tej pory, przeciwko czemu protestują diagności, przypominając, że koszty prowadzenia ich działalności stale rosną. Zdaniem prezesa PISKP realna stawka powinna być około czterokrotnie wyższa.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.