Nie zatrzymał się do kontroli drogowej w Nowy Rok. Pościg nie trwał długo

Kierowca postanowił zacząć kolejny rok od ucieczki przed policją. Pościg w Warszawie zakończył się już po kilkuset metrach, bo później kierowca uderzył samochodem w słup sygnalizacji świetlnej. Był pijany.

Policja dobrze wie, że noworoczny poranek jest newralgicznym momentem na polskich drogach. Dzieje się tak, ponieważ niektórym kierowcom w podejmowaniu decyzji zamiast zdrowego rozsądku, pomaga alkohol, a ten zawsze jest złym doradcą. Przekonał się o tym kierowca hondy w Warszawie, który 1 stycznia około 7:30 rano zakończył jazdę na słupie. Informuje o tym portal TVN Warszawa.

Zobacz wideo Pijany kierowca dachował na rondzie w Wyszkowie

Kierowca hondy próbował uciec przed patrolem policji. Ściął słup sygnalizacji świetlnej

Na przełomie każdego roku stołeczna drogówka organizuje akcje, których celem jest podniesienie bezpieczeństwa na ulicach Warszawy w ostatnich i pierwszych dniach roku. Tak było i pod koniec 2023 r., gdy policja przeprowadzała działania pod nazwami "Bezpieczna Prędkość 2023" i "Trzeźwy Kierowca 2023".

Kierowca hondy w północnej Warszawie wpadł w sidła policji drogowej na samym początku 2024 roku, gdy nie zatrzymał się do kontroli drogowej w okolicy mostu Gdańskiego. Zamiast tego rozpoczął ucieczkę. Policja ruszyła za nim, jednak pościg nie trwał długo. Po przejechaniu kilkuset metrów kierowca uderzył w słup sygnalizacji świetlnej na ul. Słonimskiego i zakończył jazdę na wysokości centrum handlowego Arkadia.

Po zatrzymaniu i zbadaniu kierowcy okazało się, że przypuszczenia policyjnego patrolu były słuszne. Warszawiak był kompletnie pijany, dlatego zamiast do swojego celu, trafił na izbę wytrzeźwień

Kierowca został zatrzymany. Sprawdzono stan jego trzeźwości. Badanie wykazało około półtora promila alkoholu. Na miejscu trwają czynności policji

- przekazała TVN Warszawa Małgorzata Wersocka z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Jazda w stanie nietrzeźwości to przestępstwo. Można za nie trafić do więzienia

Nie wiadomo, czy właściciel hondy dopiero zmierzał po sylwestrowej imprezie do domu, czy wybierał się w Nowy Rok do pracy, ale niezależnie od powodu jazdy pod wpływem alkoholu, nie udało mu się dotrzeć na miejsce. Na szczęście przy okazji nie zrobił sobie, ani nikomu innemu krzywdy, ale teraz grożą mu poważne konsekwencje prawne i finansowe.

Po pierwsze będzie musiał naprawiać uszkodzony samochód za własne pieniądze, bo nawet jeśli był ubezpieczony, firma odmówi w takiej sytuacji wypłaty odszkodowania. Przede wszystkim jednak jazdę w stanie nietrzeźwości jest przestępstwem, a nie wykroczeniem. O takiej sytuacji można mówić, kiedy poziom alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila lub 0,25 mg w decymetrze sześciennym wydychanego powietrza. Poniżej tej wartości mamy do czynienia z jazdą po spożyciu alkoholu (od 0,2 do 0,5 promila lub 0,1 do 0,25 mg), która jest wykroczeniem.

Osoba, która prowadzi pojazd w stanie nietrzeźwości zgodnie z art. 178 kodeksu karnego, podlega karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat. Oprócz tego takiego kierowcę czekają dodatkowe konsekwencje. W takich przypadkach sąd obligatoryjnie orzeka zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych lub pojazdów mechanicznych określonego rodzaju na okres od roku do dziesięciu lat.

Natomiast jeśli kierując pojazdem w stanie nietrzeźwości sprawca, spowodował wypadek, w którym są zabici lub ranni, sąd może orzec dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Wtedy orzeka również świadczenie pieniężne na rzecz instytucji lub organizacji społecznej zajmujących się pomocą ofiarom wypadków drogowych. Ponadto w przypadku zawieszenia wykonania kary pozbawienia bądź ograniczenia wolności, istnieje również możliwość orzeczenia środka karnego w postaci przepadku pojazdu jako narzędzia służącego do popełnienia przestępstwa. Prowadzący postępowanie mają też możliwość dokonać zabezpieczenia samochodu, którym porusza się sprawca, na poczet grożących mu majątkowych środków karnych. Tyle mówi kodeks karny.

Na odpowiedzialność karną narażają się również towarzysze pijanego kierowcy

Na koniec warto przypomnieć o dwóch rzeczach, o których często zapominamy. Po pierwsze taka kara grozi również za spożycie alkoholu prowadzące do stężenia określonego w ustawie. To znaczy, że dotyczy tak samo osób, które bezpośrednio przed prowadzeniem pojazdu spożywały alkohol, ale nie zdążył jeszcze w całości przeniknąć do krwiobiegu.

Po drugie na odpowiedzialność karną w takiej sytuacji naraża się nie tylko osoba kierująca pojazdem, ale również "współsprawca, podżegacz lub pomocnik". Chodzi o pasażerów lub każdą inną osobę zachęcającą, lub godząca się na picie alkoholu przez kierowcę, a następnie dopuszczająca go do prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości. Taki człowiek popełnia przestępstwo w formie podżegania lub pomocnictwa. Warto o tym pamiętać w czasie karnawału.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.