Kierowcy Tesli rozbijają auta, ale rzadko jeżdżą "pod wpływem". Ten rekord należy do innej marki

Amerykański dostawca usług ubezpieczeniowych opublikował ciekawy raport. To podsumowanie statystyk dotyczących samochodów różnych marek. Wynika z niego, że najczęściej rozbijane są Tesle, ale to kierowcy BMW najbardziej lubią jeździć pod wpływem alkoholu.

Na samym początku warto zaznaczyć, że efekty studiowania danych mówią więcej o kierowcach, niż o markach samochodów, którymi jeżdżą. Natomiast statystyka jest bezwzględna, bo to oznacza, że posiadacze konkretnych aut mogą być większym kłopotem dla firmy ubezpieczeniowej.

Zobacz wideo 19-latek driftował na rondzie. Dostał mandat na 3000 zł

Największa w USA firma LendingTree oferująca kredyty i usługi ubezpieczeniowe podsumowała dane dotyczące zdarzeń drogowych z ostatniego roku (od listopada 2022 r. do tego samego miesiąca w 2023 r.). W bazie ma aż 10 milionów samochodów, więc można mówić o solidnym raporcie, z którego można wyciągnąć ciekawe wnioski.

Firma ujawniła, jak zachowują się właściciele i użytkownicy samochodów poszczególnych marek. Dzięki temu wiemy, którzy kierowcy w USA powodują najwięcej kolizji, jeżdżą pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, lub są sprawcami innych "zdarzeń drogowych". To ma oczywiście wpływ na stawki ubezpieczeniowe, bo firmy, które oferują takie ubezpieczenia, kalkulują ryzyko, które zmienia się z różnych powodów.

Kierowcy Tesli rozbijają auta, BMW jeżdżą po pijaku, a Ramów nie przestrzegają przepisów

Z raportu wynika, że samochody najczęściej rozbijają użytkownicy Tesli. Wypadki, a więc zdarzenia drogowe, w których są poszkodowane osoby, zdarzają się 23,54 kierowcom elektrycznych samochodów firmy Elona Muska, na każdy tysiąc takich aut. To rekordowy wynik w tej kategorii. Z kolei najczęstszymi uczestnikami wszelkich tzw. zdarzeń drogowych (wypadki, kolizje, przestępstwa i wykroczenia drogowe) są właściciele samochodów należącej do koncernu Chrysler marki Ram, którzy powodują 32,9 kolizji na każdy tysiąc samochodów. Za to kierowcy BMW przodują w innej kategorii. Na każdy tysiąc, ponad trzech (3,13) zostało przyłapanych na jeździe pod wpływem alkoholu, narkotyków albo innych środków psychoaktywnych, które wpływają na pracę mózgu. Może się wydawać, że to nie dużo, ale następna marka w kolejności niemal o połowę mniejszy odsetek takich kierowców, więc różnica jest bardzo duża.

Podanie zwycięzców tych niechlubnych kategorii nie mówi całej prawdy o amerykańskich kierowcach. Jeśli spojrzeć również na dalsze pozycje, okazuje się, że najmniej grzeczni są właściciele pikapów i aut dostawczych Ram. To oni zajęli drugie miejsca w kategoriach, w których nie wygrali. Średnio 22,76 z nich na tysiąc powoduje wypadki, a właśnie 1,72 wsiadło za kierownicę w stanie, który na to nie pozwalał. Jeśli spojrzeć na dane z podziałem na poszczególne stany USA, ich sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Z raportu wynika, że w ponad połowie amerykańskich stanów to kierowców Ramów są najgorsi.

Najspokojniej jeżdżą właściciele aut marek, które już zniknęły ze sprzedaży

Ostatnie miejsca w takich zestawieniach nie są różnie ekscytujące, ale analitycy LendingTree wykryli w nich ciekawą prawidłowości. Z raportu wynika, że najspokojniej jeżdżą właściciele aut już nieistniejących marek. Tak jakby dbali lepiej o swoje auta, wiedząc, że podobnych już nigdy więcej nie kupią. Chodzi m.in. o marki: Pontiac, Mercury i Saturn.

Przy okazji warto zauważyć pewien fakt, który wytknął analitykom przyjazny Tesli bloger. Raport podsumowuje liczbę wypadków, które powodują kierowcy, niezależnie od pokonywanego przez nich dystansu. To oczywiste, że kierowca, który przejeżdża wiele mil, ma większą szansę, być uczestnikiem, ale i sprawcą zdarzeń drogowych. Tyle że firm ubezpieczeniowych nie interesują przyczyny takich sytuacji, ale ich skutki, bo na tej podstawie określają stawki dla użytkowników aut poszczególnych marek. Inaczej mówiąc, ubezpieczyciele wolą samochody marek, których właściciele jeżdżą mniej.

Wyniki raportu LendingTree aż proszą się o interpretację, chociaż wnioski ze statystyk zawsze trzeba wyciągać ostrożnie. Dlaczego kierowcy elektrycznych Tesli powodują najwięcej wypadków? Czy należy winić piorunujące osiągi tych aut? Być może za bardzo zaufali aktywnemu tempomatowi i pozostałym układom w autach tej marki. Niewykluczone, że zrobili tak, ponieważ Elon Musk nazwał je nieco myląco Autopilotem. Wymiar sprawiedliwości za wszystkie wypadki obarcza odpowiedzialnością kierowców, ale niektórzy dowiadują się o tym po fakcie. To może być jeden z powodów wysokich stawek ubezpieczeniowych dla kierowców Tesli. Pozostałymi są: duży spadek wartości aut oraz ich drogie naprawy blacharsko-lakiernicze.

Dlaczego kierowcy BMW tak często jeżdżą pod wpływem substancji odurzających, a właściciele pikapów Ram są niepoprawni pod każdym względem? Tego już znacznie trudniej się domyślać. Być może pierwsi mają fantazję większą od poczucia odpowiedzialności, a drudzy ogólnie niewielki respekt dla zasad bezpieczeństwa i przepisów. Niezależnie od tego, czy to jest prawda, czy nie, wymierny efekt będzie taki sam. Za ich drogowe wybryki zapłacą wszyscy użytkownicy aut wymienionych firm. Poniżej prezentujemy pierwsze pięć miejsc w każdej zbadanej przez analityków LendingTree kategorii.

Marki, którymi jeżdżą kierowcy powodujący najwięcej kolizji — liczba/1000 kierowców:

  1. Tesla - 23,54
  2. Ram - 22,76
  3. Subaru - 20,9
  4. Mazda - 18,55
  5. Lexus - 18,35

Marki, którymi najczęściej jeżdżą kierowcy "pod wpływem" — liczba/1000 kierowców:

  1. BMW - 3,13
  2. Ram - 1,72
  3. Subaru - 1,45
  4. Dodge - 1,44
  5. Jeep - 1,43

Marki, którymi jeżdżą sprawcy najczęstszych zdarzeń drogowych — liczba/1000 kierowców:

  1. Ram - 32,9
  2. Tesla - 31,13
  3. Subaru - 30,09
  4. Volkswagen - 27,92
  5. Mazda - 27,74
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.