Toyota Yaris II

Toyota sprzedała ponad 1,2 mln egzemplarzy pierwszego Yarisa. Nic dziwnego, że nowy model tak przypomina poprzednika Jeśli jakiś samochód odnosi sukces na miarę Yarisa, zapewnienie mu następcy jest karkołomnym zadaniem. Teoretycznie można sprzedawać ten sam model, dopóki się... sprzedaje. Zawsze lepiej jednak uprzedzić atak konkurencji

Przypomnijmy, w roku swojej premiery Yaris był pierwszą Toyotą, która otrzymała prestiżowy tytuł Car Of The Year 2000 r. Sprzedaż od początku utrzymywała się na wysokim poziomie i z każdym rokiem rosła. I tak jest do dziś. W dodatku japońskie autko króluje w rankingach niezawodności i cieszy się niskim spadkiem wartości przy odsprzedaży. Nic jednak nie trwa wiecznie. Dyrekcja koncernu uznała, że czas na następcę, ale takiego, by nikt nie płakał po poprzedniku.

Tylko czy Yaris II spełni oczekiwania? Zainteresowali się nim klienci (głównie klientki), bo był inny od reszty. W czasach, kiedy nawet z samochodu klasy B próbuje się zrobić uniwersalne, rodzinne auto, japoński producent stworzył nieduży, typowo miejski wozik. Ładny, o oryginalnym wnętrzu oraz cieszący się opinią bezawaryjnego. Sądzę, że z nowym Yarisem będzie podobnie. Urósł, ale mniej niż jego konkurenci, zmienił się, ale od razu widać, jaki model zastępuje. Nadal jest ładny, ale wciąż niepiękny. I podobnie jak poprzednik ma nietypową kabinę. Twórcy Yarisa chwalą się, że osiągnęli konkurencyjną ilość miejsca we wnętrzu, pomimo że auto jest o wiele krótsze od rywali. I coś w tym jest. Yaris II nie jest tak przestronny jak najwięksi konkurenci (nowe Punto i Clio), ale znacznie obszerniejszy od poprzednika. Osiągnięto to przez skrócenie komory silnika i zwiększenie rozstawu osi. W dodatku zastosowano przesuwaną tylną kanapę, która pozwala powiększyć ilość miejsca na nogi kosztem bagażu. Co prawda pozwala to na małe oszustwo (maksymalna ilość miejsca na nogi i na bagaż to jak mieć ciastko i zjeść ciastko), ale i tak mała Toyota ma się czym pochwalić. Minimalna pojemność bagażnika to 272 l. Kosztem miejsca na nogi pasażerów tylnej kanapy "kufer" da się powiększyć do 363 litrów. Co prawda z tyłu trudno będzie usiąść, ale mamy do dyspozycji bagażnik zdolny zawstydzić niejeden kompakt. Szkoda, że zastosowano podwójną podłogę bagażnika, przez co tę imponującą objętość trudniej wykorzystać. Kanapkowa konstrukcja jest częścią rozwiązania "easy flat" pozwalającego lekko, łatwo i przyjemnie uzyskać płaską podłogę w tylnej części samochodu. Kanapę razem z zagłówkami składa się jednym ruchem, zmieniając Yarisa w całkiem sporą bagażówkę. Tylko że samochodem takiej wielkości częściej przewozi się tygodniowe zakupy niż lodówkę. Wtedy podwójna podłoga ograniczająca głębokość bagażnika trochę przeszkadza, szczególnie że w powstałym schowku trudno coś większego zmieścić.

Nie wiem, czy prawdą jest, że kobiety lubią auta małe i obłe, bo takie właśnie są niemowlęta, ale jeśli ewolucja faktycznie maczała w tym palce, japońscy styliści postąpili słusznie, upodabniając nowego Yarisa do starego. Przy okazji udało im się poprawić współczynnik aerodynamiczny sylwetki (Cx 0,3) dość przecież obłego nadwozia. Nie obyło się bez plastikowych osłon różnych elementów podwozia, przez co i w nadwoziu zrobiło się ciszej. Natomiast wnętrze samochodu zaprojektowano z większym polotem. Choć i tu pełno nawiązań do poprzednika, jak np. centralny wyświetlacz. Jest tam ponoć dlatego, by kierowca mniej się męczył, przenosząc wzrok ze wskaźników na drogę. Podobno to optymalne miejsce i - co aż niewiarygodne - właśnie w tym kierunku patrzy prowadzący samochód (!). Pasażer nawet ostro zezując, ma poważne problemy z odczytaniem jakiejkolwiek informacji. Tym bardziej że fluorescencyjny cyfrowy wyświetlacz i dla kierowcy nie jest dostatecznie czytelny. Ale owszem, wygląda oryginalnie i pasuje do futurystycznego projektu kabiny, która generalnie udała się znacznie bardziej niż poprzednio. Podobać się może zwłaszcza konsola środkowa z pionowo ustawionym zestawem pokręteł do klimatyzacji. Tworzywa nadal nie zachwycają, są niższej jakości niż u większości konkurentów, ale sądząc po sukcesie pierwszego Yarisa, najwyraźniej nie zraża to klientów. Poza tym jakość montażu plastików jest nienaganna. Jeśli któregoś nie przeoczyłem, w kabinie Yarisa jest aż 12 schowków (łączna pojemność 18,2 l), w większości jednak mało praktycznych. Po prostu osobno mają zbyt małą pojemność, aby pomieścić coś większego, nie mówiąc o kieszeniach w bocznych drzwiach, których kres możliwości wyznacza dobrze złożona mapa. Kończąc kwestię schowków - zamiast dużo małych, wolałbym mało dużych.

Pod krótką maską Yarisa można znaleźć jeden z trzech silników. Najsłabszy to litrowa benzynówka, potem kolejna, znana z poprzednika jednostka (1,3 l, 87 KM), oraz mocny 90-konny turbodiesel D4-D o pojemności 1,4 l, który trafił tu prosto z Corolli. Wbrew pozorom najmniejszy silnik jest nową konstrukcją. Ma trzy zamiast czterech cylindrów, ale osiąga podobną jak poprzednia litrówka moc - 69 KM. Korzyści? Uproszczenie konstrukcji, zmniejszenie masy silnika, poprawa przyspieszenia i obniżenie spalania. Tyle teoria. I trzeba przyznać, że sprawdza się w rzeczywistości, pod warunkiem że to rzeczywistość miejska. Wadą jest tylko zauważalnie większy hałas silnika, a niewątpliwą zaletą nisko położony moment obrotowy. Dzięki temu nowy Yaris 1.0 rozpędza się w mieście całkiem żwawo, szczególnie jak na swoją pojemność. Traci rezon dopiero przy wyższych prędkościach, wtedy niecierpliwemu kierowcy może doskwierać niedostatek mocy. Wersją z większym benzynowym silnikiem nie mieliśmy okazji pojeździć. Natomiast Yaris D4-D jest tak żwawy, że mógłby konkurować ze sportową wersją TS poprzednika. Werwy nie odbiera mu nawet dostępna w opcji zautomatyzowana skrzynia biegów MM dość leniwie zmieniająca przełożenia. Na pytanie, czy przewidywany jest Yaris TS kolejnej generacji, przedstawiciele Toyoty odpowiadają twierdząco, ale nie podają terminu.

Mimo udanych silników jazda Yarisem nie sprawia wiele przyjemności. Chyba że chodzi wyłącznie o sprawne i bezpieczne przemieszczanie się z punktu A do B. O tym, że osoby ze sportową żyłką powinny pomyśleć o czymś innym, przekonuje pozbawiony wyczucia układ kierowniczy oraz zawieszenie, które wprawdzie jest stabilne przy gwałtownych manewrach, ale kończy je spektakularną podsterownością. Sytuację poprawia stosunkowo niska masa auta. Zawieszenie nieobciążone nadmiarem kilogramów sprawnie tłumi nierówności i Yaris prowadzi się nieźle, ale nic ponadto. Jeżeli to dla kogoś istotne, autko ma też adekwatny do rozmiarów promień skrętu - tylko 4,7 m. Większą zaletą jest wysoki poziom bezpieczeństwa potwierdzony wynikami crash testów. EuroNCAP nagrodził Yarisa kompletem gwiazdek między innymi za dziewięć airbagów (w standardzie dwa), zagłówki z przodu chroniące przed kontuzją kręgów szyjnych i sztywną strukturę nadwozia. Kolejny plus to bogate wyposażenie standardowe. Już w najtańszej z czterech wersji wyposażenia oprócz dwóch poduszek dostaniemy też radioodtwarzacz CD.

Całe to dobrodziejstwo na szczęście nie przyprawiło Yarisa o nadwagę, a to często uboczny skutek pogoni za bezpieczeństwem i wygodą. Tak więc w przeciwieństwie do aut, które tyją z modelu na model, małej Toyocie udało się zachować linię.

Czas na podsumowanie. Można odnieść wrażenie, że drugi odcinek rynkowego szlagieru to auto całkiem przeciętne albo przeciwnie - wręcz genialne. Prawda, jak to zwykle, leży pośrodku. Yaris dowodzi, że Toyota doszła do perfekcji w robieniu miejskich aut służących bardziej prozaicznym celom, niż bicie rekordów prędkości, precyzji i przyjemności z jazdy. W rezultacie zwyczajny z punktu widzenia maniaków czterech kółek pojazd jest znakomity dla typowego użytkownika. Zdaje się, że tu tkwi tajemnica sukcesu poprzedniego Yarisa i recepta dla konkurencji na udane auto. Producent postawił na to, co dla klienta najważniejsze, a całą resztę wykonał poprawnie. Tym razem Toyota wierzy, że zanęci również mężczyzn. Stąd trzy wersje silnikowe i cztery poziomy wyposażenia. Ceny mają być niższe niż w krajach Europy Zachodniej, a sprzedaż ruszy w pierwszym tygodniu nowego roku.

Toyota Yaris - kompendium

* dane dotyczą skrzyni MultiMode

Wymiary

Wartości w nawiasach przyrost w stosunku do poprzedniej wersji Yarisa

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.