Dachowanie mazdy mx-5 w Warszawie. Rollbar uratował pasażerów, kierowcę zgubiła pewność siebie

W niedzielę w Warszawie doszło do potencjalnie groźnej kolizji z udziałem tylko jednego auta. Było ślisko i kierowca nie opanował roadstera mazda mx-5. Jechał z małym dzieckiem, ale na szczęście nikomu się nie nic stało.

Kolizja wydarzyła się po południu 17 grudnia na warszawskiej Pradze Północ. Kierowca popularnego sportowego roadstera jadąc ul. Zatylną nie opanował auta na śliskiej nawierzchni (przez cały dzień padał drobny deszcz), opuścił jezdnię i wylądował na dachu. Właściciel mazdy jechał nią wraz z kilkuletnią córką. Na miejscu pojawiły się dwa zastępy straży pożarnej, dwie załogi ratownictwa medycznego oraz policja. Na szczęście w kolizji nikt nie odniósł obrażeń. Skończyło się na strachu, urażonej dumie i uszkodzonym aucie, ale mogło znacznie gorzej. Wydarzenie zrelacjonował facebookowy fanpage Miejski Reporter.

Zobacz wideo Potrącenie rowerzysty w Gubinie zakwalifikowane jako wypadek. Powód? Nieustąpienie pierwszeństwa rowerzyście

Więcej wiadomości na temat zdarzeń drogowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Mazda mx-5 dachowała, bo kierowca nie opanował jej na śliskiej nawierzchni

Ul. Zatylna na Golędzinowie jest bardzo specyficznie ukształtowana. Krótki fragment drogi prowadzący z Jagiellońskiej do Wybrzeża Helskiego otrzymał od radnych własną nazwę dopiero w 1997 r. Swego czasu prowadził tamtędy nawet odcinek specjalny stołecznego Rajdu Barbórka. Zatylna niegnie wzdłuż nasypu kolejowego na wysokości stacji Warszawa ZOO, a pomiędzy jezdniami w obu kierunkach jest spora różnica poziomów. Przestrzeń pokryta jest trawą, na której wylądowała mazda mx-5. Ciągle na niej były naklejki świadczące o udziale kierowcy w serii amatorskich imprez sportowych Mazda Challenge, mimo że ostatnia impreza z tegorocznego cyklu odbyła się w październiku br.

Jak widać na załączonych zdjęciach, doświadczenie w jeździe nie pomogło sprawcy kolizji. Nie opanował tylnonapędowego auta o niedużej masie i takiej samej mocy. Łatwo domyślić się, że niechcący spowodował nadsterowny poślizg na praktycznie prostej drodze i ją opuścił. Policja mówi o takiej sytuacji, że kierowca nie dostosował prędkości do panujących warunków. Jestem daleki od piętnowania go za niebezpieczną jazdę po publicznej drodze, bo nie wiem, co dokładnie się wydarzyło. Natomiast jestem przekonany, że popełnił kosztowny błąd dlatego, że zgubiła go pewność siebie.

Często czytamy w mediach, że wypadki "zdarzają się", samochody "uderzają w drzewo", a motocykle "nie skręcają". Osoby piszące te słowa zapominają dodać, że pojazdy nie robią tego samodzielnie. Niemal zawsze przyczyną jest działanie kierowcy. Ze statystyk brytyjskiej organizacji Orsa wynika, że 94 proc. wypadków jest efektem ludzkiego błędu, więc tak naprawdę to nie są wypadki, tylko wynik świadomego lub mimowolnego zachowania się ludzi. Tylko kilka procent kolizji wynika z uszkodzenia jakiegoś elementu auta.

Tylny napęd jest dla "prawdziwych kierowców", ale lepiej być ubezpieczonym przez ESP

Warto o tym pomyśleć i wziąć pod uwagę podczas jazdy, że niezależnie od naszej pewności siebie, może nas spotkać sytuacja, w której ich nie wystarczy. Mazda mx-5 jest ceniona przez kierowców za zwinność, przyjemność jazdy oraz właśnie napęd na tylne, "te właściwe" koła. Podobno taki napęd jest przeznaczony dla prawdziwych kierowców, bo wymaga większych umiejętności. Za to auto znacznie trudniej opanować tylnonapędowe samochody po wywołaniu (celowym lub przypadkowym) poślizgu.

Na koniec trzeba dodać jeszcze coś. Gdyby samochód ze zdjęć był nowszy i miał na pokładzie obowiązkowy od listopada 2014 r. w krajach Unii Europejskiej układ stabilizacji toru jazdy, pewnie jego załoga dotarłaby w całości do domu. Gdyby nie zapewniał dobrej ochrony w przypadku dachowania, pewnie osoby z obu foteli w najlepszym wypadku trafiłyby do szpitala. Niemal każdy sądzi, że jest dobrym kierowcą, ale granica naszych umiejętności zazwyczaj leży niżej, niż przypuszczamy.

Poza tym każdy może mieć słabszy dzień, być w gorszej dyspozycji fizycznej, zamyślić się itp. Niebezpieczne sytuacje na drodze mogą się zdarzyć wtedy, kiedy się ich najmniej spodziewamy. Opracowany przez Boscha w 1995 roku układ ESP nie ma słabszych dni, a jego każda generacja działa coraz szybciej. Rzadko o tym myślimy, ale dzięki niemu pewnie większość z nas uniknęła wypadku. Trudno ująć w statystykach wypadki, które się nie wydarzyły, ale jestem przekonany, że przez ostatnie 28 lat uratował miliony osób.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.