Gorący pościg. Po staranowaniu uciekiniera radiowóz poszedł z dymem

Amerykańscy policjanci nie patyczkują się z niepokornymi kierowcami. Podczas pościgów używają radiowozów jako środka przymusu bezpośredniego, a jeśli sytuacja tego wymaga, sięgają po broń palną i strzelają. Dość nieoczekiwanie zakończył się jeden z pościgów w stanie Arkansas - po ujęciu uciekinierów z dymem poszły dwa samochody.

Do internetu trafiło nagranie z akcji policyjnej przeprowadzonej 29 listopada w południowo-zachodniej części Little Rock w stanie Arkansas w USA. Film zaczyna się niewinnie od próby przeprowadzenia kontroli drogowej pick-upa. Funkcjonariusz hrabstwa Saline postanowił zatrzymać kierującego półciężarówką, ale zmotoryzowany zdecydował o ucieczce i tak rozpoczął się pościg.

Zobacz wideo

Policjant umiejętnie zepchnął uciekiniera z drogi

Na nagraniu widać, jak policjant kierujący oznakowanym radiowozem daje popis umiejętności. W celu wyeliminowania zagrożenia na drodze zastosował manewr PIT (precision immobilization technique). W celu wytrącenia pojazdu z obranego toru jazdy, mundurowy przodem radiowozu uderzał w tył pick-upa na wysokości tylnego koła. Początkowo wepchnął uciekiniera do rowu po prawej stronie drogi, a gdy kierujący nie dawał za wygraną, funkcjonariusz staranował pickupa spychając go na lewą stronę trasy, co spowodowało, że auto przewróciło się do rowu i zostało unieruchomione.

 

W tym momencie zarówno policjant prowadzący Dodge'a Chargera, jak i funkcjonariusz jadący za nim, dokonali zatrzymania mężczyzn podróżujących pickupem. Ponieważ swoją uwagę skupili na uciekinierach, kompletnie nie zwrócili uwagi na to, co dzieje się tuż za przewróconą półciężarówką. Radiowóz zapalił się, a zanim policjanci zorientowali się w sytuacji, ogień zdołał się już rozprzestrzenić.

Ogień strawił radiowóz

Kiedy funkcjonariusze dostrzegli ogień, jeden z nich zadbał o bezpieczeństwo zatrzymanych osób, a drugi w pierwszej kolejności zachowując stoicki spokój opróżnił bagażnik samochodu służbowego i zabezpieczył wydobyty sprzęt. Dopiero potem stróż prawa przeszedł do gaszenia płonącego samochodu. Niestety, bezskutecznie. Ogień objął znaczną część Dodge'a Chargera i przeniósł się na przewróconego pickupa. Pożar aut opanowali dopiero zaalarmowani strażacy. Najważniejszą informacją jest fakt, że podczas całej akcji pościgowo-gaśniczej żadna osoba nie odniosła obrażeń.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.