BMW nie rezygnuje z silników spalinowych. Czyżby zarząd czekał na polityczną odwilż?

Coraz więcej producentów daje do zrozumienia, że nie zamierza rezygnować z silników spalinowych. Niedawno w tej kwestii wypowiedział się szef BMW, Oliver Zipse. Stwierdził, że rozwój elektromobilności nie powinien oznaczać gwałtownego odejścia od tradycyjnej motoryzacji.

Nie tak dawno Carlos Tavares, dyrektor generalny Stellantis, skrytykował ślepe promowanie samochodów elektrycznych, wspominając o wielu innych alternatywach. Stwierdził, że przyszłość transportu zależy od wyborów klientów. "Teraz zaczyna się prawdziwa rywalizacja pomiędzy ogniwami wodorowymi, elektrykami, silnikami spalinowymi na wodór, a nawet syntetycznym paliwem. Zobaczymy za kilka lat, co jest najlepszym rozwiązaniem dla obywateli" - przekazał szef koncernu.

Zobacz wideo

Co więcej, inni producenci idą krok dalej, otwarcie mówiąc o oferowaniu silników spalinowych aż do momentu wprowadzenia zakazu rejestracji aut z tradycyjnym napędem. Zapewne fanów motoryzacji ucieszą słowa Franka van Meela, dyrektora BMW Motorsport, który wręcz bijąc się w pierś, obiecał, że rzędowe szóstki i jednostki V8 (!) pozostaną w ofercie tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Również sam szef BMW Oliver Zipse wydaje się być przychylny silnikom spalinowym. Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Szef BMW o silnikach spalinowych. Będą nadal dostępne

Podczas wywiadu dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung", dyrektor BMW stwierdził, że nie czas jeszcze żegnać się z silnikami spalinowymi. "Niewłaściwym jest pomijać produkty, które wciąż są w ofercie" - stwierdził Zipse, cytowany przez portal autokult.pl. Dodał, że stałe rozwijanie oraz promowanie samochodów elektrycznych nie powinno oznaczać spychania na dalszy plan aut wykorzystujących tradycyjne jednostki.

Zipse podkreślił też znaczenie spalinowej motoryzacji. Aktualnie na całym świecie wykorzystywanych jest aż 1,4 mld pojazdów z silnikami na paliwa kopalne, a zastąpienie ich elektrykami jest po prostu niemożliwe. Co więcej, byłoby to sprzeczne z założeniami, jakie przyświecały ich wprowadzeniu na rynek, a więc dbałości o środowisko naturalne. Dyrektor dodał, że remedium na problem emisji spalin mogłyby być paliwa syntetyczne. Pozwoliłby one na wykorzystywanie już istniejących aut w o wiele bardziej zrównoważony sposób, a także dałyby szanse na dalsze stosowanie tradycyjnego napędu w nowych pojazdach.

Oczywiście bawarska marka nie zamierza odwracać się od samochodów na prąd. W jej planach jest, by elektryki do końca roku stanowiły 15 proc. ogólnej sprzedaży, a do końca tej dekady już 50 proc. Oczywiście plany te mogą być jeszcze skorygowane. Prawdopodobnie zakaz sprzedaży aut spalinowych zostanie przesunięty w czasie, by dać szansę europejskim markom technologiczny rozwój i przeciwstawienie się groźnej konkurencji z Chin. Wszystko zależy od wyników wyboru do europarlamentu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.