W Poznaniu zbudowano rondo za 2 mln zł. Kierowcy dalej jeżdżą przez środek skrzyżowania

Nowe skrzyżowanie na poznańskim Szczepankowie miało usprawnić ruch i kosztowało przeszło dwa miliony złotych. Nic się nie zmieniło, bo kierowcy jeżdżą tak samo, jak dawniej, czyli przez centralną część.

Szczepankowo to sympatycznie wyglądająca dzielnica na obrzeżach Poznania. Tam znajduje się osiedle Szczepankowo-Spławie-Krzesinki. Przede wszystkim stoją tam domy jednorodzinne, ale jest też skrzyżowanie ulic, którego pokonanie sprawiało mieszkańcom problem. Chodzi o krzyżówkę ulic: Szczepankowo, Ługańskiej i Michałowo. Zbiega się na niej aż pięć dróg, co na mapach Google rzeczywiście wygląda skomplikowanie. Do niedawna obowiązywało tam tzw. pierwszeństwo łamane z główną ulicą skręcającą pod kątem prostym. Na pozostałych trzech trzeba było ustąpić pierwszeństwa. Podobno często zdarzały się tam kolizje, a ruch nie przebiegał płynnie.

Zobacz wideo Poznańska grupa SPEED złapała kierowców przekraczających prędkość na ekspresówce

Więcej wiadomości na temat ciekawych rozwiązań drogowych znajdziesz na Gazeta.pl

Rondo na Szczepankowie. Pieniądze zostały wydane, ale kierowcy jeżdżą "po staremu"

Tak było do niedawna, ale miasto postanowiło ułatwić sprawę i zmienić zwyczajne skrzyżowanie w takie, na którym obowiązuje ruch okrężny, czyli popularne rondo. Zazwyczaj to dobre rozwiązanie na zbiegu kilku ulic, bo ułatwia zrozumienie zasad pierwszeństwa wjazdu i poprawia przepustowość. Tym razem jednak jest inaczej. Rondo nie działa, bo kierowcy jeżdżą tak, jak dawniej, skracając sobie drogę przez jego środek. Wszystkiemu winna jest centralna wysepka zbudowana na poziomie asfaltu, w związku z czym ludzie ją ignorują albo jeżdżą na pamięć, mimo znaków C-12 informujących o skrzyżowaniu z ruchem okrężnym. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że tym razem nikt nie ma pierwszeństwa, bo przed każdym wjazdem stoi znak A-7 nakazujący jego ustąpienie. W przypadku skrzyżowania o ruchu okrężnym to zrozumiałe, ale ponieważ wielu kierowców dalej traktuje je jak zwykłe, trudno przewidzieć, jakie będzie ich zachowanie.

Skrzyżowanie na zlecenie Poznańskich Inwestycji Miejskich przebudowała firma Tormel. Prace zostały zakończone 31 października br., a 6 grudnia nastąpił odbiór techniczny ronda. Kierowcy dalej jeżdżą po nim na pamięć, czyli po staremu. Portal epoznan.pl informuje, że miejscowi radni trochę narzekają na tę sytuację.

Rozmawialiśmy o koniecznych drobnych poprawkach oraz możliwościach poprawy widoczności tarczy ronda. Miejski Inżynier Ruchu niestety wycofał z projektu malowanie grubowarstwowe, ale w zamian zaproponowano montaż "punktowych solarnych elementów świecąco-odblaskowych" czyli świecące w nocy "kocie oczka"

- mówią radni osiedla Szczepankowo-Spławie-Krzesinki.

Projektanci skrzyżowania nie przewidzieli, że kierowcy będą jeździć przez środek. Dlaczego?

Jak tę sytuację komentują pracownicy Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu? Podobno "kocie oczka" będą trwałe i odporne na warunki pogodowe. Mają wytrzymać mroźną zimę oraz nacisk ciężarówek i autobusów, które po nich będą po nich regularnie jeździć. Dodatkowo ZDM planuje montaż specjalnych barierek zabezpieczających przed ścinaniem skrzyżowania przy zjeździe w ul. Szczepankowo.

Skrzyżowanie w Szczepankowie to dobry przykład, że dobre chęci nie wystarczą. W przypadku złej realizacji drogowej infrastruktury można wylać dziecko razem z kąpielą, czyli próbując naprawić jeden problem, wywołać inny. Podejrzewam, że płaska wysepka wynika z faktu, że przez nieszczęsne poznańskie skrzyżowanie jeżdżą autobusy komunikacji miejskiej, które nie dałyby rady go pokonać, gdyby została wyniesiona. Tylko to nie jest żadne usprawiedliwienie, bo dawny problem pozostał mimo uciążliwej dla mieszkańców modernizacji tego skrzyżowania i wydania z publicznej kasy 2,1 mln złotych. Teraz Szczepankowo będzie musiało z nim żyć albo wydać kolejne pieniądze, na ponowną przebudowę. Jedno i drugie może zakłócić sielską atmosferę, którą chwali się osiedle Szczepankowo-Spławie-Krzesinki.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.