Pierwszy dostawczy dron robi furorę w Ameryce Południowej

Już niedługo może się okazać, że dostawami do trudno dostępnych rejonów, zajmą się precyzyjne i inteligentne drony. Pierwszy z takich przykładów płynie z Brazylii. Tamtejsza firma opracowała statek powietrzny Moya eVTOL.

Ciekawostki ze świata motoryzacji i awiacji znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Kilka lat temu drony były kojarzone głównie z brzęczącymi statkami powietrznymi wyposażonymi w kamerę, które lubowały się we wpadaniu w drzewa lub byciu strącanym przez ptaki. Dziś hasło dron kojarzy się z Ukrainą, a konkretnie bezzałogowymi statkami bombardującymi. Drony mają jednak więcej zastosowań. Kolejny przykład przychodzi właśnie z Ameryki Południowej.

Zobacz wideo Ignorowanie znaku STOP to najczęściej popełniany błąd na przejazdach kolejowych

Drona Moya eVTOL jeszcze nie można kupić. Zamówienia już napływają

Moya Aero to firma działająca w nowoczesnym sektorze lotniczym. Ma swoją siedzibę w Brazylii, a jej plan jest prosty. Chodzi o stworzenie zdalnie sterowanego i elektrycznego drona, który zajmie się powietrzną dostawą towarów. To oczywiście nie tylko plan. Moya eVTOL (electric vertical take-off and landing) istnieje. Aktualnie znajduje się w fazie testów. Jak ocenia szefostwo firmy, pojazd będzie mógł wejść do oficjalnej sprzedaży już w roku 2026. I wejdzie z przytupem. Bo Moya Aero ma już pierwsze zamówienia.

Ostatnie z zamówień wpłynęło z organizacji MineToo. List intencyjny mówi o chęci nabycia 50 statków powietrznych, które posłużą do wykonywania operacji powietrznych związanych z dostawami dla rolnictwa. Na tym jednak nie koniec. Bo kilkanaście tygodni temu zamówienie na kolejne 50 dronów złożył Helisul Aviation. Brazylijska firma przy ich pomocy chce wykonywać operacje związane z transportami towarów. A na liście potencjalnych partnerów znajduje się także Fototerra. Przedsiębiorstwo ma biura m.in. w Teksasie, Brazylii i Chile.

Dron Moya eVTOL zabierze na pokład 200 kg ładunku. A to początek możliwości

Dron kojarzy się z niewielkim statkiem powietrznym. Moya eVTOL taki niewielki jednak nie będzie. Pojazd ma bowiem nieco ponad 5 metrów długości i aż 7 metrów rozpiętości przednich i tylnych skrzydeł. Imponująco brzmią również możliwości transportowe tego drona. Bo będzie on w stanie zabrać na pokład ładunek o masie wynoszącej nawet 200 kg. Alternatywnie może to być nawet 160 litrów paliwa dostarczanego np. na pole w związku z potrzebami maszyn rolniczych.

Zapowiedzi producenta są obiecujące. Zwłaszcza na polu możliwości. Moya eVTOL za sprawą inteligentnego oprogramowania ma pracować bardzo precyzyjnie. A do tego zaoferuje zdecydowanie niższe koszty zakupu i eksploatacji od wykorzystywanych obecnie w rolnictwie helikopterów. Kiedy przekonamy się, na ile zapowiedzi te przełożą się na rynkowy produkt? Pierwszy pokaz możliwości drona ma nastąpić jeszcze w tym roku. Wtedy Moya eVTOL oficjalnie oderwie się od ziemi i pokaże się szerokiej publiczności podczas lotu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.