Zabrakło jednego punktu do utraty prawa jazdy. Kierowca porsche nieprędko do niego wsiądzie

Kierowca porsche 911 minął się z przeznaczeniem o jeden punkt, bo grupa SPEED wręczyła mu aż 23 za lekkomyślną jazdę. Mimo to w najbliższym czasie nie wsiądzie za kierownicę sportowego auta. Powód? Jechał bez przedniej tablicy.

Kierowca sportowego niemieckiego modelu porsche 911 generacji 997 myślał, że nie obowiązują go przepisy ruchu drogowego. Jechał jak pirat, a w dodatku nie miał tablicy rejestracyjnej z przodu. Oławska grupa SPEED wlepiła mu za to 23 punkty karne i zatrzymała prawo jazdy. Wcześniej ścigała go na drodze wojewódzkiej 455. To trasa Jelcz Laskowice — Wrocław. Policjanci obserwowali, jak mężczyzna przekracza dozwoloną prędkość o 37 km/h, wyprzedza na skrzyżowaniu, nie stosuje do znaku P-4 (podwójna linia ciągła) i nie sygnalizuje zmiany pasa ruchu.

Więcej wiadomości o tym, co dzieje się na polskich drogach, znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Po zatrzymaniu okazało się, że te wszystkie wykroczenia popełnił 29-letni mieszkaniec powiatu wrocławskiego. Za swoją lekkomyślną i niebezpieczną jazdę został ukarany mandatem w wysokości 2 tys. zł oraz 23 punktami karnymi. Tylko jednego zabrało do znacznie większych problemów. Dlaczego?

Kierowca porsche był o włos od utraty prawa jazdy. Za to już nie ma dowodu rejestracyjnego

Jeśli masz prawo jazdy dłużej niż rok i otrzymasz 24 punkty karne, policja wysyła wniosek do urzędu o skierowanie na badania psychologiczne i ponowne sprawdzenie kwalifikacji. W przypadku pierwszego roku za kierownicą wystarczy do tego 20 punktów. Co to oznacza? Taki kierowca nie traci prawa jazdy automatycznie. Musi złożyć wizytę psychologowi transportu, a jeśli otrzyma od niego zaświadczenie, ponownie przystąpić do egzaminów na posiadane kategorie prawa jazdy. Jeśli zakończy je z pomyślnym skutkiem, uprawnienia zostaną utrzymane. Mimo to ryzyko utraty jest wysokie, bo po wielu latach jazdy kierowcy zapominają podstawowe zasady. Dlatego można powiedzieć, że kierowcy porsche 911 się "upiekło", ale nie do końca tak jest.

W trakcie kontroli drogowej po zatrzymaniu krewkiego kierowcy porsche okazało się, że nie ma z przodu tablicy rejestracyjnej. Wielu właścicieli droższych samochodów łamie przepis nakazujący jej stosowanie. Oficjalnie tłumaczą się chęcią zachowania oryginalnej estetyki auta, ale prawda jest taka, że dzięki temu mogą uniknąć mandatów ze stacjonarnych fotoradarów, które przyłapią ich na przekroczeniu dozwolonej prędkości albo przejeździe na czerwonym świetle.

Zobacz wideo Kierowca Porsche wyprzedzał bezpośrednio przed przejściem dla pieszych

Jazda bez przedniej tablicy może skończyć się źle. Ten właściciel porsche 911 już to wie

Zamiast z przodu pojazdu wielu kierowców umieszcza tablicę za przednią szybą i w razie zatrzymania tłumaczy, że niedawno odczepiła się od auta. Policja nie zdradza szczegółów zatrzymania właściciela tego porsche 911, ale wszystko wskazuje, że w ogóle nie miał jej za sobą, bo dowód rejestracyjny samochodu został zatrzymany przez funkcjonariuszy za pokwitowaniem. Co się dzieje w takiej sytuacji?

Policja nie zawsze wysyła zatrzymane prawo jazdy do urzędu. Jest kilka wyjątków

Policja wystawia pokwitowanie, na którym jest podana przyczyna zatrzymania dokumentu. To nie znaczy, że samochodem nie można kontynuować jazdy. Pokwitowanie pozwala na dojazd do domu oraz późniejsze korzystanie z auta przez maksymalnie siedem dni, ale jednocześnie zobowiązuje właściciela do udania się do wydziału komunikacji miejscowego urzędu. Ta, musi wypełnić wniosek o zwrot zatrzymanego dowodu oraz przedstawić kilka innych dokumentów. W opisanym przypadku niezbędne będzie zaświadczenie o pomyślnym przejściu badania technicznego, które potwierdzi, że samochód spełnia wszystkie warunki niezbędne do jazdy po drogach publicznych.

Warto pamiętać, że istnieją wyjątki od tej reguły. Policja nie odeśle prawa jazdy do urzędu, jeśli zachodzi podejrzenie podrobienia dowodu rejestracyjnego albo gdy zachodzi podejrzenie, że dane zawarte w dowodzie nie odpowiadają stanowi faktycznemu. Poza tym nie ma możliwości dalszej jazdy po zatrzymaniu dowodu rejestracyjnego, jeśli funkcjonariusze uznają, że zagraża bezpieczeństwu, narusza wymogi ochrony środowiska lub gdy brakuje ubezpieczenia OC. Dlatego można powiedzieć, że mimo wszystko kierowca porsche 911 miał sporo szczęścia. Przede wszystkim dlatego, że jego niebezpieczna jazda nie skończyła się wypadkiem.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.