Passat pocięty "na żyletki". Służby i tak go znalazły. Przyjechał z drugiego końca Europy

Funkcjonariusze Straży Granicznej w Bezledach oraz Centralnego Biura Śledczego w Policji odnaleźli części samochodowe ze skradzionego auta. Passat został pocięty "na żyletki", a wartość znalezisk wyceniono na 80 tys. zł.

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Ci to dopiero mieli nosa. Funkcjonariusze Straży Granicznej (SG) w Bezledach wraz z pracownikami Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) na terenie posesji w gminie Bartoszyce trafili na ślad skradzionego volkswagena. Nie była to wcale tak prosta sprawa.

Zobacz wideo Dwóch kierowców staranowało szlaban na przejściu granicznym z Rosją

Nie tak łatwo było ustalić jego pochodzenie, bo samochód był dosłownie rozebrany na części. Służby zabezpieczyły ujawnione elementy pojazdu. W kolejnym kroku postanowili zweryfikować ich pochodzenie. Okazało się, że "należały" do volkswagena passata skradzionego kilka tys. kilometrów od Polski, a dokładnie w Andorze. 

Pocięte "na żyletki"? I tak je rozpoznamy

Niestety właściciel pojazdu może zapomnieć o jego odzyskaniu, bo vw został wręcz pocięty na części pierwsze. Wartość części wyceniono na 80 tys. zł. Przyłapany na gorącym uczynku zarządca posesji przyznał się do posiadania kradzionych podzespołów. 37-letni mężczyzna został zatrzymany i teraz odpowie przed sądem za udział w przestępstwie.

Straż Graniczna nie próżnuje. Niedawno zatrzymali G 63AMG

To nie pierwsze "znalezisko" na polskiej ziemi z odległej Andory. W połowie września funkcjonariusze SG w Zosinie (powiat hrubieszowski) dokonali wręcz spektakularnego zatrzymania. Ich łupem padł wyjątkowy Mercedes klasy G. Gelenda w wariancie 63AMG w matowym lakierze poruszała się na fałszywym numerze VIN.

Auto było poszukiwane na terenie kraju położonego w malowniczych Pirenejach. Kierowcy, 35-letniemu Litwinowi nie pozostało więc nic innego, jak przyznać się do udziału w przestępstwie. Tym samym, służby odnotowały naprawdę spory sukces — odzyskanie auta o wartości blisko 600 tys. zł nie zdarza się codziennie.
Źródło: Komenda Straży Granicznej

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.