Postanowił sprawdzić, czy bolidem w stylu F1 da się jeździć do góry nogami

Scott Mansell postanowił sprawdzić, czy istnieje możliwość, aby przejechać bolidem w tunelu do góry nogami. Nie chce jednak wykonać komputerowej symulacji, a sprawdzić to w praktyce. Pomysł wydaje się szalony?

Motoryzacyjne ciekawostki znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Scott Mansell – niegdyś znany kierowca wyścigowy, a dziś YouTube`owa osobistość – ewidentnie naoglądał się filmów akcji. Chce bowiem pojechać bolidem Formuły 1 do góry nogami w tunelu. Idea wygląda w następujący sposób. Pojazd ma utrzymać się na suficie tunelu przez jakieś 5 sekund. Powiem więcej, ma zrobić to wyłącznie przy użyciu naturalnej siły docisku. Nie można wykorzystać do tego celu żadnych urządzeń w postaci dmuchaw zwiększających docisk do odwróconej nawierzchni.

Zobacz wideo Niebezpieczny wypadek na obwodnicy Lublina. Nie popełnij tego błędu!

To nie pomysł szaleńca. To wynik prac zespołu inżynierów

Dobra informacja? Choć plan brzmi jak pomysł szaleńca... pomysłem szaleńca wcale nie jest. Twórca kanału Drive61 wsparł się bowiem pracą sztabu naukowców. Ci przemyśleli, przedyskutowali i przeliczyli. A werdykt jest jeden. Koncepcja z fizycznego punktu widzenia jest wykonalna. To ma szansę się udać. Optymizmu dodaje np. fakt, że bolidy są skonstruowane w taki sposób, że przy prędkości wynoszącej blisko 210 km/h, siła ich docisku do nawierzchni jest dwukrotnie większa od ich masy. Przy prędkości maksymalnej dociskają powierzchnię z masą sięgającą nawet 4000 kg.

Zarys wykonany w powyższym akapicie brzmi poważnie. I poważny jest. Mansell twierdzi bowiem, że zespół inżynierów prowadzi prace nad projektem już od kilku lat. Ma za sobą konieczne przeliczenia dotyczące samego pojazdu, jak też i propozycje zmian jego aerodynamiki. Zespół wie doskonale, jak powinien wyglądać tunel i pod jakim kątem powinna się załamywać jego ściana. To oznacza, że sporo pracy background`owej zostało już wykonane.

Bolid jest szybki, ale zdecydowanie za ciężki. Co dalej?

To brzmi gładko? Niestety gładko proces prac nie przebiegał. Bo inicjatorzy projektu dość szybko natrafili na pierwszą ścianę. I tą okazało się... zdobycie bolidu Formuły 1. I gdyby taki nawet udało się kupić, pojawia się kolejny problem. Współczesne F-jedynki są ciężkie. Ważą blisko 800 kg. Taki pojazd nadal może pojechać do góry nogami. Wymaga jednak naprawdę dużej prędkości. A gdyby podczas tak szybkiej jazdy coś poszło nie tak, Mansell siedzący za kółkiem auta miałby – mówiąc mocno eufemistycznie – poważne zmartwienie. Choć pewnie tylko przez sekundę do dwóch...

 

A przecież wysoka prędkość wymagałaby również dużo dłuższego rozbiegu czy dłuższego tunelu. W skrócie mocno piętrzy trudności. Inżynierowie chcieliby zatem zejść z prędkością przejazdu do jakiś 210 km/h. A to oznacza konieczność użycia lżejszego pojazdu, który nie jest bolidem F1, a jedynie go przypomina. Sprawa się rozwiązała? No właśnie nadal nie. Bo w tym punkcie pojawia się kolejna kwestia. Jazda do góry nogami nie stanowi naturalnej pozycji np. dla układu smarowania silnika. Środek smarny w takich warunkach nie może krążyć. W skrajnym przypadku mógłby skumulować się w okolicy zaworów i doprowadzić do rozerwania jednostki napędowej.

Bolid pojedzie po suficie. Tylko potrzeba środków na dalsze prace

Powyższa lista pokazuje dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że zrealizowanie zadania nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Nie wystarczy wsiąść do auta i wjechać do tunelu. Po drodze pojawia się bowiem wiele problemów nieoczywistych. Takich, o których nikt poza inżynierem nie pomyśli. Po drugie lista trudności dostrzeżonych przez youtubera i jego zespół pokazuje również, jak mocno przemyślany jest ten projekt. I jak duże ma szanse na realizację. Nie pozostaje zatem nic innego, jak trzymać kciuki i czekać na efekty eksperymentu. Choć najpierw konieczne jest zdobycie partnerów, którzy sfinansują dalsze prace. Właśnie dlatego na kanale Drive61 w serwisie YouTube pojawił się filmik informujący o tym projekcie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.