Szef mistrzowskiego zespołu Toyoty przewiózł mnie swoim Yarisem. Zrozumiałem WRC

Jari-Matti Latvala na pewno miał swoim życiu lepszych pilotów niż ja. Podczas jazdy rajdowym Yarisem WRC tak naprawdę tylko milczałem, zastanawiając się, czy zginę już po tym zakręcie, a może następnym... Jazda samochodem WRC to niesamowite przeżycie.

Od razu zaznaczę, że nie jestem znawcą sportów motorowych. Poza jednym. Od kilkunastu lat staram się oglądać każdy wyścig oraz kwalifikacje Formuły 1 i mam w tym pewnie ponad 90-procentową skuteczność. Oglądałem też kiedyś namiętnie MotoGP, a raz na jakiś czas, absolutnie w ramach ciekawostki, sprawdzę jakąś inną serię - DTM, WEC, Nascar czy Formułę E. Na pewno zauważyliście już pewnie pewną zależność. Wszystko to wyścigi. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do rajdów, które z perspektywy widza sprzed telewizora wydawały mi się po prostu nudne. Brak mi w nich bezpośredniej rywalizacji, którą lubię na torach.

Z drugiej strony znam mnóstwo osób, które się rajdami fascynuje i potrafi o nich opowiadać z pasją. Okazja przejechania się najlepszym samochodem WRC sezonu 2023 r. brzmiała więc, jak zaproszenie do obcego świata. Po zaledwie kilku minutach na pokładzie zrozumiałem fenomen WRC.

Zobacz wideo Testujemy Toyotę GR86 na Silesia Ring. Granatowa ma automat, czerwona - ręczną skrzynię [Autopromocja]

Jari-Matti Latvala. Fin, który rywalizował z Loebem i Ogierem, stworzył potwora

Najlepiej mi znani kierowcy rajdowi to Robert Kubica i Kimi Raikkonen... Oczywiście żart. Nawet taki laik jak ja doskonale zna i podziwia dwóch francuskich kierowców, którzy na długo zdominowali stawkę w WRC. Najpierw wygrywał Sebastien Loeb, a schedę po nim przejął Sebastien Ogier. Skoro znam ich, to nazwisko Jari-Matti Latvala również nie było mi obce. Fin ma na koncie trzy tytuły wicemistrza świata (2010, 2014 i 2015), kiedy to uległ tylko i wyłącznie któremuś z Francuzów. Do tego Latvala dorzucił jeszcze w sezonach 2012 i 2013 trzecie miejsce w WRC. Mówimy więc o jednym z najlepszych rajdowych kierowców ostatnich lat.

Jari-Matti Latvala to już nie tylko pan kierowca, ale też pan szef. Fin w 2021 roku przejął stery w zespole Toyota Gazoo Racing WRT. Razem z japońską ekipą stworzyli prawdziwego rajdowego potwora. Zgadza się i samochód, i skład kierowców. Na Toyotę GR Yaris Rally1 Hybrid nie ma na odcinkach specjalnych mocnych.

Na dwa rajdy przed końcem sezonu, Toyota Gazoo Racing zapewniła sobie piąty z rzędu tytuł mistrzowski w klasyfikacji kierowców i pilotów. Ekipa zapewniła sobie zwycięstwo na początku października w Chile. W miniony weekend podczas rozgrywanego w San Marino Rajdzie Legend dalej świętowano. To właśnie przy okazji tej imprezy zaproszono mnie na fotel pilota.

Toyota świętuje 5. tytuł w WRCToyota świętuje 5. tytuł w WRC fot. Filip Trusz

Toyota świętuje 5. tytuł w WRCToyota świętuje 5. tytuł w WRC fot. Filip Trusz

Jazda Yarisem z WRC jest jak jazda kolejką górską

Denerwować zacząłem się, kiedy dotarliśmy na miejsce. Toyota GR Yaris Rally1 Hybrid wygląda bardzo groźnie i  sam jej widok budzi respekt. W dodatku uwijała się wokół niej cała masa mechaników, kiedy odpalono silnik, to zaczęła wydawać odgłosy z piekła rodem, a przy aucie stała taka sława motorsportu jak sam Jari-Matti Latvala. Bać zacząłem się, kiedy na fotel pilota wcisnęła się pierwsza osoba, a Latvala ruszył na przejażdżkę.

Pełnym ogniem. Jari-Matti Latvala może i ma już prawie 40 lat, a jego głównym zadaniem jest planowanie, jak utrzymać formę zespołu, to wcale nie zawiesił kombinezonu w szafie. Cały czas jeździ. I to na najwyższym poziomie WRC. W tym sezonie wziął udział w Rajdzie Finlandii. Wie więc, jak wycisnąć z GR Yarisa Rally1 Hybrid wszystko, co w nim drzemie.

Kiedy to mnie usadzono w fotelu po prawej stronie fińskiego kierowcy szybko odkryłem, że Jari-Matti Latvala jest szalony. Od pierwszego wciśnięcia gazu już wiedziałem, że będzie grubo, a tę przejażdżkę zapamiętam na długo. Jeśli miałbym porównać jazdę GR Yarisem Rally1 Hybrid do czegokolwiek, co znam, byłyby to najbardziej hardcorowe kolejki górskie. Prędkość, hamowania i ostre zakręty dostarczają takich wrażeń.

Tylko, że ze dwa albo trzy razy bardziej. Nie ma tak brutalnego rollercoastera! Wiem, że mój kierowca jechał pewnie na 50-60 proc., a i tak rzucało mną w każdą stronę, a pasy chciały mi zmiażdżyć żebra. Do tego, w rajdówce jest gorąco i potwornie głośno.

Jednak nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że nie widać, co się stanie zaraz. Kierowca WRC pędzi przed siebie i nie widzi, co jest za zakrętem albo wzniesieniem, a jedzie najszybciej, jak tylko potrafi. Musi zaufać wcześniejszemu rozpoznaniu trasy i pilotowi, który mówi mu, co ma robić. Dobrze, że Jari-Matti Latvala pokonał ten krótki odcinek wiele razy i znał go na pamięć. Ja jako pilot głównie milczałem. Ze strachu, ale i fascynacji niesamowitą jazdą na centymetry. Bałem się jak jeszcze nigdy w samochodzie, a jednocześnie miałem tyle frajdy i adrenaliny we krwi, że żałowałem, że te tortury się kończą. Chętnie popilotowałbym pana Latvalę na dłuższym odcinku, bo rajdy nagle bardzo mi się spodobały. Chyba zrozumiałem fenomen WRC. Ta przejażdżka z miejsca melduje się wśród moich najlepszych motoryzacyjnych przeżyć.

Jeździliśmy Toyotą GR Yaris Rally1 HybridJeździliśmy Toyotą GR Yaris Rally1 Hybrid fot. Filip Trusz

Jeździliśmy Toyotą GR Yaris Rally1 HybridJeździliśmy Toyotą GR Yaris Rally1 Hybrid fot. Filip Trusz

Potem okazało się, że Jari-Matti Latvala nie jest taki szalony

Kiedy wróciliśmy do bazy, a wszyscy, o dziwo, przeżyli, mieliśmy chwilę porozmawiać z szefem Toyota Gazoo Racing WRT już bez kasków, interkomu i walki o życie. Jako rajdowy laik znowu przede wszystkim skupiłem się na milczeniu, ale z rozmowy dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Choćby o Rajdzie Polski, który wraca do WRC. Ekipa Toyoty nie może się go doczekać, ponieważ zdaniem Latvali będzie to najszybsza runda w całym kalendarzu. Kierowcy już zacierają ręce.

Z innych ciekawych rzeczy Jari-Matti Latvala powiedział też, że walka w WRC jest zbyt kosztowna, a władze sportu powinny się zastanowić, jak obniżyć próg wejścia i umożliwić wejście na poziom Toyoty także innym producentom. W siedzibie Toyota Gazoo Racing WRT na pewno strzelają korki od szampanów przy każdym zwycięstwie zespołu, ale w długiej perspektywie taka dominacja wcale nie jest dobra. Brak rywalizacji sprawia, że od sportu zaczynają się odwracać kibice. Trudno ekscytować się w końcu kolejnym rajdem, kiedy wiemy, kto wygra. Znamy ten problem doskonale z Formuły 1. Niedawno mieliśmy fascynujące sezony, kiedy Verstappen i Hamilton bili się o wygraną co wyścig. Teraz? Bolid Red Bulla jest tak szybki, a Verstappen tak dobry, że oglądamy tylko rywalizację o drugie miejsce. To już tak nie bawi.

Rajdowa Toyota GR Yaris podczas Rajdu LegendRajdowa Toyota GR Yaris podczas Rajdu Legend fot. Filip Trusz

Dlatego tak ważne jest przyciągnięcie do WRC kolejnych producentów. Z Toyotą walczy tak naprawdę tylko Hyundai, a w stawce jeżdżą jeszcze samochody Forda (M Sport). Plotkuje się o wejściu Subaru. Jari-Matti Latvala przyznał też, że rajdy powinny się bardziej otworzyć na widza i spróbować przebić się do mainstreamu. Na sugestię jednego z dziennikarzy, że przydałoby się "Drive to Survive" w wersji WRC, tylko się uśmiechnął i przyznał, że mogłoby to być ciekawe.

Cieszy, że tak ważna osoba zauważa problem i szuka rozwiązań. Przyciągnięcie do WRC większej liczby zespołów i widzów napędzi cały sport i sprawi, że rywalizacja stanie się jeszcze ciekawsza. Nie tylko dla zapaleńców. Jak ogromny potencjał mają rajdy w 2023 r. i w ogóle motorsport, zobaczyłem właśnie podczas Rajdu Legend, o którym jeszcze wam opowiemy. Na stadion w San Marino przyszło całe mnóstwo widzów. I to w przeróżnym wieku. Materiał powstał na wyjeździe sfinansowanym przez Toyota Motor Europe, a w galerii wykorzystaliśmy zdjęcia organizatora. Przed publikacją nikt nie miał wglądu w treść artykułu.

Klasyczne rajdowe Toyoty podczas Rajdu LegendKlasyczne rajdowe Toyoty podczas Rajdu Legend fot. Filip Trusz

Klasyczne rajdowe Toyoty podczas Rajdu LegendKlasyczne rajdowe Toyoty podczas Rajdu Legend fot. Filip Trusz

Więcej o:
Copyright © Agora SA