Samochody polskich polityków. Jest i Passat, ale ostatnio głośno było o Ferrari

Na parkingu przed polskim sejmem bez problemu można znaleźć zarówno Passata, jak i Ferrari. Choć to wcale nie niemieckie czy włoskie marki tam dominują. Polscy parlamentarzyści są toyociarzami i hondziarzami. Sprawdźcie, jakie modele wybierają.

Motoryzacyjne ciekawostki opowiadane z przymrużeniem oka znajdziesz również w serwisie Gazeta.pl.

Posłowie naprawdę nie zarabiają źle. Samej "pensji" podstawowej wraz z dietą dostają blisko 17 tys. zł. A do sumy doliczyć trzeba przecież jeszcze dodatki związane z pracą w komisjach czy rolach pełnionych w rządzie. Na tym jednak nie koniec. Bo kreatywni posłowie znajdują też źródła pozasejmowe. Lekarze biorą dyżury w szpitalach, wykładowcy prowadzą zajęcia, a właściciele spółek... czerpią z nich korzyści pozafinansowe.

Zobacz wideo Pijany 24-latek demolował samochody w Gorzowie Wielkopolskim

Liderem zestawienia aut parlamentarzystów jest... Polacy też lubią ten model.

Dobrze zarabiający człowiek kupuje ubrania wyższej jakości, ma spore mieszkanie lub dom, a do tego inwestuje w samochody. Przyjrzymy się dziś zatem liście pojazdów, które prywatnie posiadają posłowie. Przekrój jest naprawdę ciekawy. Bo jest w nim miejsce zarówno dla największej moto-miłości Polaków, a więc Passata, jak i motoryzacyjnego marzenia Polaków, a więc Ferrari. Choć trzeba przyznać, że większość parlamentarzystów mimo wszystko mocno przyziemnie patrzy na motoryzację, ceniąc jednocześnie producentów japońskich i koreańskich.

Jednym z popularniejszych modeli wśród polskich posłów jest... Honda CR-V. Model z roku 2017 posiada Joanna Lichocka, która zasłynęła z serdecznego pozdrawiania kolegów z ław sejmowych. Egzemplarz z roku 2012 posiada Marek Kuchciński. Chociaż on w roku 2021 kupił też Hyundaia Konę. Być może ma to związek z tym, ze nie mógł już prywatnie podróżować po kraju rządowym samolotem. Egzemplarz wyprodukowany w roku 2016 z kolei wybrał niezwykle muzykalny (jak się ostatnio okazało) poseł Janusz Kowalski.

Posłowie jeżdżą Toyotami. Choć zdarzają się też Dacie, Skody, a nawet Saab!

Na liście motoryzacyjnych wyborów polskich parlamentarzystów nie brakuje też prawdziwych ciekawostek. Wystarczy zajrzeć do oświadczenia majątkowego:

  • Jacka Ozdoby, a więc Sekretarza Stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Okazuje się, że jest on wielbicielem starych Saabów. Ma model 90 z roku 1985 i 93 z roku 1999.
  • Paweł Kukiz postawił na – UWAGA – niemiecki komfort. Wybrał Audi Q7 wyprodukowane w roku 2009.
  • Henryk Kowalczyk jest toyociarzem. Ma w swoim garażu Corollę z roku 2010, Corollę z roku 2020 i Aygo z roku 2022. Toyociarzem jest jednak również jego partyjny kolega i Minister Kultury – Piotr Gliński. Ten poza obrazami wykazał w oświadczeniu majątkowym Avensisa z 2008 r. i Yarisa z 2011 r.
  • Minister Błaszczak w pracy może przejechać się czołgiem. Po powrocie do domu przesiada się jednak do... Fiata 500L. Żona Pana ministra całe szczęście ma nieco lepszy gust. Jeździ Golfem z 2017 r.
  • Dacia Duster jest kochana przez Polaków. Musiała przypaść do gustu także Markowi Astowi. Rumuński SUV stoi w garażu parlamentarzysty zaraz obok Skody Octavii z 2020 r.
  • Klaudia Jachira jeździ Renault Clio z 2008 r. Joanna Kluzik-Rostkowska z kolei wybrała Opla Zafirę z 2010 r.
  • Antoni Macierewicz od lat jest szczęśliwym posiadaczem Volkswagena Passata z roku 2008. Choć słowo "szczęśliwym" warto wziąć w cudzysłów. To w końcu niemiecka technologia. Niemiecka i wroga. Pan Antoni najwyraźniej wychodzi z założenia, że przyjaciół trzeba trzymać blisko, a wrogów jeszcze bliżej.

A więc co z tym czerwonym Ferrari posła Lubczyka?

Wiele można byłoby powiedzieć również o Monice Pawłowskiej, która zaliczyła komfortowy transfer z lewicy do PiS. Być może na pokładzie niewiele mniej komfortowej Skody Superb z 2009 r., której jest właścicielką. Gwoździem programu stanie się jednak czerwone Ferrari. Mowa oczywiście o Radosławie Lubczyku z Koalicji Polskiej. Ferrari Portofino jest wyjątkowo piękne i drogie. Kosztuje jakiś milion złotych. Tyle że auto nie należy do posła. Należy do spółki, którą poseł kontroluje. To robi wielką różnicę...

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.