Kierowca Mazdy zrobił awanturę na światłach. Wszystko przez wyprzedzanie? Sytuacja jest niejasna

Na polskich drogach nie brakuje agresywnych kierowców. Zachowanie jednego z nich uchwycono na nagraniu opublikowanym na kanale "Stop cham". Mężczyzna, stojąc przed światłami, wysiadł z samochodu i podszedł do nagrywającego, którego chwilę wcześniej wyprzedził prawym pasem. Cała sytuacja jest jednak dość zastanawiająca.

Polacy to niezwykle temperamentny naród. Widać to zwłaszcza po kierowcach, którzy często zbyt personalnie odbierają błędy innych uczestników ruchu i reagują na nie agresją. Na YouTube'owym kanale "Stop cham" opublikowano nagranie, na którym możemy zobaczyć w akcji jednego z przedstawicieli tej grupy zmotoryzowanych. Więcej podobnych artykułów znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Walka przy wyprzedzaniu i kłótnia na skrzyżowaniu

Nagranie zostało zarejestrowane w czwartek 21 września w Legionowie. Autor materiału jadąc lewym pasem, zbliżał się do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną. Jak można wnioskować, bardzo mu się wtedy śpieszyło, ponieważ widząc czerwone światło oraz stojące przed nim pojazdy nieprędko zaczął wytracać prędkość. Możliwe, że na jego zachowanie wpłynął poruszający się prawym pasem kierowca Mazdy, któremu też nie chciał dać się wyprzedzić. Finalnie prowadzącemu "trójki" udało się wykonać manewr, jednak musiał ratować się gwałtownym hamowaniem.

 

Podczas gdy heble japońskiego kompaktu zdały test, tak kierowcy hamulce dokumentnie puściły... Po zatrzymaniu opuścił swój samochód i rozpoczął kłótnie z kamerkowiczem. Po chwili wrócił za kierownicę i kontynuował jazdę. Przy następnym skrzyżowaniu próbował się zemścić i poprzez gwałtowne hamowanie prawdopodobnie chciał doprowadzić do stłuczki. Ta sztuka mu się jednak nie udała. Nagrywający skwitował wszystko wymownym śmiechem.

Obaj kierowcy się nie popisali

Sytuacja jest o tyle dziwna, że nagrywający kurczowo trzymał się lewego pasa, mimo tego, iż nie zamierzał skręcić. Zgodnie z przepisami (art. 16 ust. 1 i 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym) kierujący powinien trzymać się prawej strony. Niepokojące jest również to, że nie widzimy, co działo się krótko przed całym zajściem. Nie mamy też audio, bo jak tłumaczy autor materiału - "Jakiś problem z kamerą, raz dźwięk jest innym razem nie...". Nie wiemy przez to, o co tak naprawdę miał pretensje kierowca Mazdy.

Także samo zachowanie nagrywającego, który nie odpuszczał gazu przy dojeżdżaniu do skrzyżowania, wydaje się podejrzane. Trudno jest też je racjonalnie wytłumaczyć. Czyżby chciał wyprzedzić kierowcę Mazdy, a ten nie odpuszczał? Jest to nieco nielogiczne. Bo po co prowadzący czarnym kompaktem miałby później zmienić pas na lewy i wywołać z byle powodu awanturę? Prowadzący japońską trójkę także się nie popisał. Zamiast odpuścić i machnąć na wszystko ręką, na siłę wyprzedzał, nie zachowując odpowiedniego dystansu. Nie wspominając już o jego manifestacji po wyjściu z samochodu i próbie sprowokowania stłuczki... Pozostaje mieć nadzieję, że do takich scen dochodzić będzie coraz rzadziej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.