Polska firma nie chce wypłacić pracownikom zaległych pensji. 30 kierowców rozpoczęło strajk głodowy

30 pracowników polskiej grupy Mazur, zajmującej się usługami transportowymi, ogłosiło strajk głodowy. To efekt braku reakcji pracodawcy na poprzednie protesty zatrudnionych, którzy do tej pory nie otrzymali zaległych wynagrodzeń. Kierowcy strajkują już od ponad dwóch miesięcy.

Jak poinformował niemiecki "Deutsche Welle", strajk kierowców zatrudnionych w polskiej grupie spedycyjnej Mazur nadal trwa. Już od ponad dwóch miesięcy kierowcy okupują parking Graefenhausen przy autostradzie A5 koło Darmstadt w Hesji. Ich celem jest wywarcie presji na pracodawców, którzy zwlekają z wypłatą zaległych wynagrodzeń. Ich łączna suma szacowana jest na ponad 500 tys. euro. Nic jednak nie wskazuje na to, by zarząd przedsiębiorstwa był gotowy negocjować z protestującymi pracownikami. Z tego względu 30 kierowców ogłosiło protest głodowy. Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Zobacz wideo

Strajk trwa w najlepsze. Pracodawca mówi o szantażu

30 z 80 protestujących kierowców pochodzących z Gruzji, Uzbekistanu, Turcji, Tadżykistanu, czy też Ukrainy, rozpoczęło strajk głodowy we wtorek 19 września. Jak stwierdził w wypowiedzi udzielonej "Der Spiegle" Edwin Atema, członek Europejskiej Federacji Pracowników Transportu, dla strajkujących jest to "ostatnia deska ratunku".

Warto zaznaczyć, że pensje miały zostać wypłacone tuż po zakończeniu pierwszego strajku, który odbył się jeszcze w kwietniu. Jednak Grupa Mazur, w której poczet włączone są takie przedsiębiorstwa jak Agmaz, Imperia i Lukmaz, nie wywiązała się z tych obietnic. Co więcej, teraz przedsiębiorstwo mówi o swoistym szantażu. Dodatkowo złożyło skargę do prokuratury w Darmstadt.

Cytowany wcześniej Edwin Atema stwierdził, że nie tylko polska firma ponosi odpowiedzialność za wynikłą sytuację. W wypowiedzi udzielonej "Frankfurter Allgemeine Zeitung" obciążył winą także niemieckich polityków i firmy, które współpracują z Grupą Mazur - "Jeśli teraz w wyniku strajku głodowego w Graefenhausen umrą ludzie, to nie będzie to tylko wina Mazura".

Oburzenia nie ukrywa niemiecki minister pracy Hubertus Heil. Jak przekazał redakcji "Frankfurter Rundschau" - "Kierowcy ciężarówek utrzymują nasz kraj i naszą gospodarkę w ruchu. Oszukiwanie ich na ciężko zarobionych pensjach jest czymś, czego nie będziemy tolerować". Zaapelował także do niemieckich firm, aby wzięły na siebie odpowiedzialność przy wyborze firm transportowych. Polityk przekazał także, że ministerstwo zamierza przeprowadzić specjalny audyt wśród przedsiębiorstw, które są zaangażowane w łańcuch dostaw grupy Mazur.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.