Potrącił mężczyznę i jego 5-letniego synka. Wyrzuty sumienia zagoniły go na komisariat?

Trzy lata więzienia grożą 52-latkowi podejrzanemu o potrącenie 35-latka oraz jego 5-letniego syna. Mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy poszkodowanym. Wkrótce jednak sam zgłosił się na policję.

Do wypadku doszło pod koniec sierpnia, dokładnie w niedzielę (28.08) ok. godz. 18 w miejscowości Gościmin Wielki (gm. Nowe Miasto, woj. mazowieckie). Kierowca osobówki potrącił dwóch pieszych, 35-latka oraz jego 5-letniego syna, którzy przepisowo szli poboczem. Zmotoryzowany nie zatrzymał się i nie udzielił pomocy poszkodowanym, którzy z obrażeniami ciała trafili do szpitala. Chłopiec wymagał szybkiej hospitalizacji, przez co został przetransportowany do placówki medycznej helikopterem.

Zobacz wideo

52-letni sprawca sam zgłosił się na policję

Sprawą natychmiast zajęła się policja. Funkcjonariusze po zabezpieczeniu wszelkich śladów, wykonaniu oględzin i przeprowadzeniu rozmów ze świadkami, zaczęli szukać sprawcę. Co ciekawe, już kilka godzin później do komendy w Płońsku wpłynęło kolejne zgłoszenie. Tym razem dotyczące pożaru samochodu, który płonął na terenie jednej z miejscowości na terenie gminy Joniec. Jak się wkrótce okazało, pojazd najprawdopodobniej należał do poszukiwanego.

Mimo próby zatuszowania swojej winy mężczyzna sam finalnie zgłosił się na policję. Jak dodaje kom. Kinga Drężek-Zmysłowska, oficer prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Płońsku - "Zgromadzony w ramach prowadzonego postępowania materiał dowodowy pozwolił policjantom wytypować jako sprawcę wypadku 52-letniego mieszkańca pow. płońskiego. Mężczyzna ukrywał się jednak przed organami ścigania. W minioną niedzielę, 10 września sam zgłosił się do Komendy Powiatowej Policji w Płońsku i został zatrzymany".

52-latkowi postawiony został zarzut spowodowania wypadku, ucieczki z jego miejsca oraz nieudzielenia pomocy poszkodowanym. "Grozi mu do trzech lat więzienia. Kara ta może zostać zaostrzona przez sąd" - wyjaśnia kom. Drężek-Zmysłowska. Co więcej, mężczyzna decyzją sądu, a na wniosek policji i prokuratury, trafił już do zakładu karnego, gdzie spędzi najbliższe trzy miesiące. Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.