Ten samochód przyspiesza do setki w czasie krótszym od sekundy

Ma cztery silniki, waży zaledwie 140 kg i przyspiesza do pierwszej setki w czasie poniżej sekundy. Tak, za jego stylizacją ewidentnie nie stoją Włosi. Zaraz po starcie kierowca tego auta ma jednak inne zmartwienia.

Motoryzacyjne ciekawostki znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

3,8 s. do setki w Audi RS3? To wynik powalający. 2,5 s. do setki w Veyronie? Na samą myśl o takim przyspieszeniu aż bolą oczy. 2,5 s. to jednak dla niektórych zbyt długo. I tymi niektórymi jest ekipa studentów z Uniwersytetu w Zurychu i Lucerne University of Applied Sciences and Arts. Zespół stworzył prawdziwy bolid. Ten został nazwany Mayhem.

Zobacz wideo Pijany 24-latek demolował samochody w Gorzowie Wielkopolskim

Tylko 326 koni, ale i tylko 140 kg masy. Oto szwajcarski Mayhem

Założenie postawione przed Mayhemem było proste. Miał przyspieszać od 0 do 100 km/h w czasie krótszym niż 1 sekunda. Potężna moc – pomyślicie? No właśnie nie. Samochód oferuje tylko 326 koni mechanicznych. To mniej więcej tyle, ile oferuje Mercedes klasy A w wersji 35 AMG. Wartość w świecie supersamochodów jest zatem raczej symboliczna. Szwajcarski bolid ma jednak dwa inne asy w rękawie. Mowa o tym, że:

  1. Pojazd jest niezwykle lekki. Waży zaledwie 140 kg. Studentom udało się osiągnąć tak niską masę za sprawą zastosowania krótkiego nadwozia i podwozia wykonanego z połączenia włókna węglowego i aluminium.
  2. Drugim z asów w rękawie jest fakt, że choć auto oferuje tylko 326 koni, moc jest generowana przez aż cztery silniki i to elektryczne. To oznacza, że np. moment obrotowy jest dostępny na zasadzie włącznika. Od momentu wciśnięcia pedału gazu.

Mayhem minie dwa Rollsy i ma setkę na liczniku. Wynik niesamowity!

Prace inżynieryjne nad Mayhemem się zakończyły. Auto zostało zatem zabrane na testy. Ich skutkiem jest porażający wynik. Bolid przed obiektywem kamery przyspieszył ze startu zatrzymanego do 100 km/h w 0,956 s. W tym czasie pokonał zaledwie 12,3 metra. Mayhem osiągnął zatem setkę na dystansie wynoszącym tyle, co dwa zaparkowane zderzak w zderzak Rolls-Royce`y Phantomy. To wynik, który powala na kolana nie tylko najszybsze samochody świata. To wynik, który zawstydza nawet bolidy Formuły 1. Te osiągają pierwszą setkę po 2,6 s.

 

W wolnym tłumaczeniu nazwa pojazdu Mayhem oznacza chaos, zamęt i awanturę. Sami przyznajcie, że czas sprintu do pierwszej setki określony na 0,956 s. w pojeździe prawie home-made, którego opracowanie nie kosztowało miliardów euro, bez wątpienia jest niezłym chaosem, zamętem i awanturą. Ale taki chaos, zamęt i awanturę polubi każdy motomaniak. I większość z nich chciałaby mieć takie auto w garażu. I to pomimo faktu, że korzysta ono z napędu elektrycznego. To schodzi w tym przypadku na drugi plan.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.