Darmowy bilet na autobusy i pociągi za... tatuaż. Kontrowersyjna akcja Austriaków

Warto chwalić niekonwencjonalne akcje, szczególnie te w obronie klimatu i środowiska. Austriacki rząd poszedł chyba jednak o jeden krok za daleko. Ministerstwo zaproponowało, że za wytatuowanie na ciele logo "KlimaTicket", będzie można dostać voucher na darmowe przejazdy komunikacją publiczną.

Trzeba przyznać, że Austriacy dość poważnie podchodzą do walki z globalnym ociepleniem i zanieczyszczaniem ziemi. Ten alpejski kraj chce do przyszłego roku zredukować na swoim terytorium korzystania z samochodów osobowych o 16 procent. Trudno się dziwić, że przez cały rok prowadzono aktywne kampanie reklamowe. W ramach tej inicjatywy proekologicznej Austriacy wprowadzili tzw. KlimaTicket (bilet klimatyczny), który umożliwia obywatelom tanie korzystanie z transportu publicznego. 

Austria - bilet za tatuaż

Aby przyciągnąć uwagę młodych ludzi do korzyści płynących z ekologicznego transportu, Austria przeprowadziła kontrowersyjną kampanię reklamową. Podczas festiwali muzycznych i innych wydarzeń dla młodzieży, KlimaTicket oferował bezpłatne roczne przejazdy każdemu, każdemu kto zdecydował się na... tatuaż z logo akcji.

Oddając kawałek miejsca na swojej skórze pod reklamę, można było dostać bilet o równowartości około 1095 euro. Jak informują organizatorzy, na taki barter – bilet za tatuaż - zdecydowało się sześć osób. Kolejne 10 wykonało inne tatuaż o tematyce klimatycznej, bo ich wykonanie było sponsorowane przez KlimaTicket. Te osoby jednak nie zdecydowały się na logo, więc nie dostały już rocznego biletu.

Akcja spotkała się z krytyką w kraju

Nietypowa akcja promocyjna bez wątpienia spełniła swoje zadanie, bo o KlimaTicket usłyszało wile osób, jednak wiele z nich nie za sprawą przeprowadzonych akcji informacyjnych, ale dzięki awanturze politycznej i społecznej, jaką promocja wywołała w Austrii.

Zobacz wideo

Burza wokół akcji KlimaTicket urosła do dość pokaźnych rozmiarów między innymi dlatego, że stał za nią minister klimatu Austrii, Leonore Gewessler, a zatem sponsorowano ją z budżetu państwa. Niektórzy obywatele pytali wprost, czy zachęcanie do tatuaży było właściwą lekcją, jaką rządowa agencja chciała przekazać swoim młodym obywatelom. KlimaTicket odpowiedziało wtedy, że to kwestia "osobistej odpowiedzialności".

Krytyka pojawiła się także na szczeblu politycznym. Henrike Brandsötter, członek parlamentu z austriackiej liberalnej partii NEOS, skrytykowała ten pomysł, twierdząc, że zachęcanie ludzi do umieszczania reklam na ciele "eksponuje nieakceptowalne podejście ministra do ludzi".

Minister Gewessler broniła jednak tej inicjatywy do końca, twierdząc, że była ona przeprowadzona bardzo starannie. Członkini rządu tłumaczyła się w wypowiedziach, że dla większości osób, które zdecydowały się na tatuaż, nie były one ich pierwszymi, a ogólne reakcje festiwalowiczów na akcje były bardzo pozytywne. Mimo tego przedstawiciele KlimaTicket podobno nie są jednak pewni, czy promocja zostanie powtórzona w przyszłym roku.

Źródło: carscoops.com

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.