Nie tylko w Niemczech są drogi bez ograniczenia prędkości

Brak ograniczeń prędkości? Zadając to pytanie, wbrew obiegowej opinii nie mam na myśli autobahnów w Niemczech. Jest bowiem jeszcze jeden punkt na mapie Europy, w którym nie da się dostać mandatu za przekroczenie prędkości. Sprawdź o jakim punkcie mowa.

Drogowe ciekawostki możesz odkryć również w publikacjach pojawiających się w serwisie Gazeta.pl.

W Europie jest tylko jeden kraj, w którym na autostradach nie ma ograniczeń prędkości. I krajem tym są oczywiście Niemcy. Czy to oznacza, że aby dotrzeć do mekki kierowców, wystarczy przekroczyć naszą zachodnią granicę? Nie do końca, bo mekka leży gdzieś indziej. Trzeba jej szukać na archipelagu Wysp Brytyjskich. Mowa oczywiście o Wyspie Man.

Zobacz wideo Hulajnogą elektryczną pędził z prędkością 54 km/h do przedszkola po dziecko

To nie Niemcy są mekką kierowców. Jest nią Wyspa Man

Wyspa Man jest dużo lepsza od Niemiec z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jest bardziej dziewicza i malownicza od autostrad u naszego zachodniego sąsiada. Po drugie dlatego, że drogi poprowadzone np. wzdłuż klifów, prezentują zdecydowanie wyższy stopień trudności, niż szerokie i proste szlaki typu A w Niemczech. I wreszcie po trzecie dlatego, że na Wyspie Man co prawda są ograniczenia prędkości, ale obowiązują tylko w miastach. Wszędzie poza nimi kierujący może jechać z taką prędkością, jaka akurat mu pasuje lub jaka mu się podoba.

Władze Wyspy Man swojego czasu rozważały wprowadzenie limitów prędkości poza miastami. Doszły jednak do wniosku, że to... nie ma absolutnie żadnego sensu! Powód? Trasy na jej terenie są raczej kręte i wąskie. Na nich nie da się jeździć szybko. No, chyba że akurat odbywa się oficjalnie organizowany wyścig uliczny. Motocykliści podczas tego typu imprezy potrafią rozwinąć nawet 200 km/h.

Wyspa Man jest niezależna. Może stanowić własne prawo i stanowi

Poza terenem zabudowanym na Wyspie Man nie da się dostać mandatu za prędkość. A to nie koniec ciekawych informacji. Bo tu co prawda rządzi król brytyjski, ale nazywany jest nie królem, a Lordem of Mann. Wyspa zachowała daleko idącą autonomię. Nie należy bowiem do Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Nigdy nie była też członkiem Unii Europejskiej. Także przed brexitem. Jej autonomia jest na tyle szeroka, że ma prawo tworzyć własne przepisy. W tym te drogowe. I właśnie to robi.

Przykład? Za rozmowę przez telefon komórkowy trzymany w dłoni podczas jazdy na Wyspie Man grozi zarzut karny i nawet 1000 funtów grzywny. 1000 funtów to jakieś 5220 zł!

Urokliwą Wyspę Man pokochał sam Clarkson

Wyspa Man jest prawdziwą, europejską mekką dla kierowców. Jednocześnie stanowi ojczyznę dla nieco ponad 84 tys. osób. Nieco mniej ludzi mieszka w Nowym Sączu. Podobną ilość mieszkańców ma np. Jastrzębie-Zdrój. A to nie koniec, bo na Wsypie Man swoje domy posiada kilka sławnych osób. I w kontekście motoryzacji warto szczególnie wyróżnić jedną. Mowa oczywiście o Jeremym Clarksonie – dawnym prezenterze legendarnego programu Top Gear i aktualnym prezenterze programu Grand Tour.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.