Policja zepchnęła z drogi jeepa. Zginęły obie osoby, które nim jechały [WIDEO]

Kierowca jeepa grand cherokee nie zatrzymał się na wezwanie radiowozu. Amerykańscy policjanci wykonali manewr PIT i wysłali terenówkę w powietrze, katapultując ją ze skarpy. Obie osoby, które były w środku, zginęły na miejscu.

Wiele działań amerykańskiej policji budzi kontrowersje. Jednym z nich jest standardowym manewr PIT (ang. Precision Immobilization Technique) amerykańskiej drogówki, który mówiąc w skrócie, polega na zepchnięciu ściganego pojazdu z drogi. Przeszkolony w tym celu kierowca radiowozu delikatnie trąca jego przodem (amerykańskie auta policyjne są do tego przystosowane) jeden z tylnych narożników samochodu. To go destabilizuje tak bardzo, że zazwyczaj kończy jazdę na poboczu. Tak było i tym razem, ale patrol drogówki raczej nie spodziewał się tak tragicznych skutków swojej interwencji.

Zobacz wideo Kierowca BMW potrącił kobietę z dzieckiem na przejściu dla pieszych

Więcej wiadomości na temat tego, co się dzieje na drogach, znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Jeep nie zatrzymał się do kontroli, więc policja zastopowała go manewrem PIT

Pościg nakręcony kamerą w radiowozie rozegrał się w Atlancie 30 sierpnia zeszłego roku przed godziną 1 w nocy, czyli mniej więcej rok, temu, ale dopiero niedawno policja zdecydowała się udostępnić to nagranie. Kierowca zjechał z Cleveland Avenue i dołączył d ruchu na drodze I-95 przekraczając dozwoloną prędkość, co wzbudziło podejrzenia policji, która podjęła próbę zatrzymania, a później rozpoczęła pościg. Kierowca momentami przekraczał prędkość 160 km/h i jechał wyjątkowo niebezpiecznie, więc patrol postanowił go zatrzymać za wszelką cenę.

W wyniku manewru PIT policji drogowej stanu Georgia amerykański SUV, zamiast zacząć się obracać, jak to zwykle się dzieje, skręcił gwałtownie w prawo i wystrzelił z autostradowego nasypu, jak z katapulty. Kiedy policja dotarła do auta, leżało na dachu. Nieopodal leżały dwie osoby, ale żadna nie dawała oznak życia. Prawdopodobnie, żadna z nich nie była przypięta pasami. Inaczej raczej by przeżyły.

 

Kierowca oraz pasażerowie jeepa mieli ważne powody, żeby uciekać

Dlaczego amerykańska policja ścigała białego jeepa? Jego kierowca nie zatrzymał się na sygnał patrolu. Zrobił wręcz przeciwnie, zaczął jechać niebezpiecznie szybko i stwarzać w ten sposób zagrożenie dla innych kierowców poruszających się autostradą międzystanową I-75/I-85. W pewnym momencie z niej zjechał, ale tylko na moment. Wtedy zwolnił na moment i jeden z pasażerów szybko wysiadł, a pozostała we wnętrzu dwójka ruszyła w dalszą ucieczkę. Już wiemy, jak się zakończyła, ale warto poznać dodatkowe okoliczności.

We wnętrzu auta funkcjonariusze znaleźli karabin AR-15 (jego posiadanie w stanie Georgia generalnie jest legalne). Trzeci pasażer, Montavious Lovejoy, który uciekał na piechotę, również został ujęty. Wtedy okazało się, że miał ranę postrzałową, więc został odwieziony do najbliższego szpitala. Często wydaje się, że kierowcy uciekają przed policją bez ważnego powodu, bo wolą narazić swoje i cudze życie, zamiast zapłacić mandat. Wygląda na to, że tym razem było inaczej. Załoga jeepa grand cherokee zaczęła desperacką ucieczkę, która zakończyła się śmiercią dwóch osób, bo najwyraźniej nie miała wiele do stracenia.

Amerykanie ocenili działanie policji z Georgii rozmaicie. Jedni uważają, że kierujący radiowozem funkcjonariusz powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności i ukarany. Inny, że prowadzący jeepa przestępca zasłużył na taki los, bo powinien po prostu się zatrzymać do kontroli drogowej. Podkreślają, że gdyby nie został zneutralizowany, jego niebezpieczna jazda mogłaby skończyć się źle nie dla niego, ale innych niewinnych ludzi.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.