Kierowca wypadł autem z drogi. Mieszkańcy dokonali samosądu. Jest nagranie

Mieszkańcy miejscowości Biesal (woj. warmińsko-mazurskie) byli świadkami wpadnięcia auta do rowu. Postanowili dokonać samosądu, który skończył się pobiciem kierowcy. Trafiliśmy na nagranie.

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Film ze zdarzenia trafił do sieci kilka dni temu. Widać na nim zbiegowisko osób wokół auta marki Audi, którym kierowca wjechał do rowu. Krewkim mieszkańców Biesala, miejscowości nieopodal Gietrzwałdu (woj. warmińsko-mazurskie) ta sytuacja wyraźnie się nie spodobała, postanowili więc samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość. Nagranie ma już kilka dni, ale właśnie teraz zaczęło być o nim głośniej. Wciąż nie wiadomo, co tam się dokładnie stało.

Zobacz wideo Motocykl wbił się w osobówkę przez nieustąpienie pierwszeństwa podczas skrętu

Jeden z mężczyzn, wyraźnie zbulwersowany zajściem, natychmiast przystąpił do rękoczynów. Zaczął szarpać oraz uderzać kierowcę, choć kilkoro mieszkańców starało się odciągnąć go od pechowca. W opisie czytamy: "Tak udziela się pierwszej pomocy w Biesalu oddech nie połamany funkcje życiowe w normie". Poniżej znajduje się nagranie z zajścia:


Niewykluczone, że agresora rozwścieczyła nieostrożna jazda właściciela Audi w pobliżu bawiących się dzieci. Choć to tylko przypuszczenia, bo dźwięk z nagrania nie jest zbyt wyraźny. Da się dosłyszeć właśnie słowa o dzieciach. Kolejna odsłona Bitwy pod Grunwaldem?

„Chodź do domu, zaraz policja przyjedzie" Sytuację szybko opanowano

Niestety nie znamy konkretnego powodu wypadnięcia auta z jezdni. Z zeznań użytkowników Facebooka trafiamy na różne relacje — kierowca ponoć miał być pijany, bądź auto wylądowało w rowie na skutek próby ominięcia dziecka wbiegającego na drogę. Wiemy prawie na pewno jedno. Mężczyzna kierujący Audi raczej nie dostosował prędkości do terenu zabudowanego.

Województwo na „cenzurowanym". Znamy podobne przypadki

To już nie pierwsza udokumentowana próba samodzielnego wymierzania sprawiedliwości. Słynna na całą Polskę jest sprawa linczu we Włodowie. Do recydywy doszło w 2005 roku, gdy mężczyzna nękający mieszkańców wsi znajdującej się w powiecie olsztyńskim doczekał się linczu z ich strony. Mężczyzna zmarł na skutek odniesionych ran, ale sprawców uniewinniono — zostali ułaskawieni 4 lata później przez ówczesnego prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego.

Rozumiemy frustrację oraz bezsilność wobec nieostrożnego kierowcy, ale pamiętajmy. Od wydawania wyroków są sądy, nie zwykli obywatele. Sami możemy stać się oskarżonymi.  Źródło: brd24.pl, Facebook

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.