"Umiesz pan jeździć?". Nadgorliwy policjant upomina kierowcę, ale sam nie zna przepisów [WIDEO]

Na YouTube'owym kanale "Stop cham" pojawił się niezwykle interesujący materiał. Pewien kierowca ominął pojazd skręcający w lewo tuż przed przejściem dla pieszych. Jak się okazało, siedział w nim policjant, któremu nie spodobał się manewr wykonany przez autora filmiku. Problem w tym, że w tej sytuacji nie doszło do złamania jakiegokolwiek przepisu...

Jak głosi popularne powiedzonko - "Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu". Trudno się z nim nie zgodzić. Dowód na jego trafność dała sytuacja z Lublina, w której to pewien policjant w nieoznakowanym radiowozie zwrócił uwagę innemu kierowcy, który rzekomo miał dopuścić się złamania przepisów ruchu drogowego przy omijaniu przy przejściu dla pieszych. Problem w tym, że funkcjonariusz zna przepisy jedynie pobieżnie. Ale do rzeczy. Więcej podobnych artykułów znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Zobacz wideo

Omijanie przed przejściem dla pieszych i interwencja policjanta

Sytuacja miała miejsce w Lublinie 20 sierpnia, ok. godz. 2.00. Na nagraniu opublikowanym na kanale "Stop cham" widzimy, jak kierowca Kii próbuje skręcić w boczną uliczkę. Włączył kierunkowskaz, po czym zatrzymał się w pobliżu przejścia dla pieszych. Autor materiału jadący z tyłu postanowił go ominąć z prawej strony, by nie tracić niepotrzebnie czasu. Widząc wchodzących na przejście pieszych, zatrzymał się i czekał, aż będzie mógł spokojnie ruszyć. Po chwili jednak w tle możemy usłyszeć klakson i dochodzący spoza auta głos podróżującego Kią - "Umiesz pan jeździć czy nie?".

 

Między mężczyznami dochodzi do wymiany zdań. W tym miejscu należy pochwalić kulturę i opanowanie nagrywającego, który mimo dość konfliktowego nastawienia swojego rozmówcy zachował zimną krew. Okazuje się, że osobą zwracającą uwagę jest funkcjonariusz policji w nieoznakowanym radiowozie, który nakazuje kierowcy zjechać na parking. Tam też dochodzi do kolejnej wymiany zdań dotyczącej tego, czy autor mógł ominąć pojazd przed przejściem, czy też nie. Policjant uparcie twierdził, że prawo zakazuje tego typu manewru, z czym jednak nie zgadzał się nagrywający. W końcu jednak, nie chcąc narazić się na mandat, przyznaje rację funkcjonariuszowi.

Co na to przepisy?

Policjant popisał się nieznajomością przepisów ruchu drogowego. W myśl art. 26 ust. 3 pkt 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym kierowcy zabrania się omijania pojazdu, ale tylko wtedy gdy ten zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu. Kia nie zatrzymała się jednak by przepuścić przechodniów, ale po to, by skręcić w boczną uliczkę.

Co więcej, nie było też przeciwwskazań, by autor nagrania nie mógł jej ominąć. Zgodnie z art. 23.1 pkt 2 - "Kierujący pojazdem jest obowiązany przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej strony". Wszystkie te przesłanki zostały spełnione.

Najśmieszniejszy w całej tej sytuacji jest komentarz, jaki policjant rzuca na odchodne. Wspomniał, że gdyby był z drogówki, "porozmawialiby inaczej". Szkoda właśnie, że stróż prawa nie był reprezentantem wydziału ruchu drogowego. Może wtedy lepiej znałby przepisy i nie pozwalałby sobie na tego typu interwencje. Niestety, przez poziom wyszkolenia (szkolenie trwa ok. pół roku, dokładnie 144 dni; w przeszłości szkolenie trwało rok i było zdecydowanie bardziej kompleksowe), a także na zmianę warunków pracy (większe natężenie ruchu, a co za tym idzie większa liczba zdarzeń drogowych) policjanci popełniają coraz więcej błędów, co wpływa negatywnie na wizerunek całej formacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.