Toyota Yaris Cabrio istnieje. Nie, takiej raczej byście nie chcieli mieć

To zdjęcie stanowi dowód na to, że... Nie, Toyota nie opracowuje Yarisa w wersji buggy czy cabrio. To raczej wynik ułańskiej fantazji jednego z amerykańskich kierowców.

Drogowe ciekawostki znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Jeden z użytkowników serwisu Reddit wrzucił do zbioru zabawny filmik. Ten przedstawia Toyotę Yaris drugiej generacji bez dachu i przedniej szyby, która porusza się ulicami miasta Chattanooga w Stanach Zjednoczonych, w stanie Tennessee. Czyżby to był prototyp Yarisa buggy? Na to raczej się nie zanosi.

Zobacz wideo Policja z użyciem dronów wyłapuje łamiących przepisy cyklistów i pieszych. W kilka chwil wpadło 14 rowerzystów

To nie Yaris buggy czy cabrio. To złom na kołach

Samochód zarejestrowany na filmie ewidentnie jest po poważnym zdarzeniu drogowym. To w jego wyniku stracił dach, przednią szybę i sporą część słupków A i B. Na pokolizyjną historię wskazuje m.in. wyraźnie pogięta blacha na boku od strony kierowcy czy "skoszona" klapa bagażnika. Rodzaj i skala uszkodzeń może wskazywać na dachowanie. Jak podsumować stan miejskiego hatchbacka? Najlepiej pasuje w tym przypadku jedno słowo. I słowem tym jest kasacja.

Yaris drugiej generacji z dachem, przednią szybą i słupkami nie jest autem o szczególnie sztywnym nadwoziu. Wyobrażacie sobie, jak teraz ta karoseria musi zachowywać się w zakręcie? Prowadzenie było pewnie ciekawym doświadczeniem.

Bez dachu i szyby, ale w kasku. Safety first!

Samochód jest poważnie pokiereszowany. Mimo wszystko – jak widać na załączonym obrazku – znajduje się na chodzie! Kwintesencja gwarancji mobilności Toyoty? Raczej nie o to chodziło Japończykom podczas tworzenia hasła reklamowego. To raz. Dwa na załączonym zdjęciu jeszcze jedna rzecz powinna zwrócić waszą uwagę. Otóż kierujący prowadzi auto w... kasku. Tyle że raczej nie robi tego z uwagi na względy bezpieczeństwa. Pewnie wynika to z faktu, że przez brakującą przednią szybę podczas jazdy "nieco" wieje kierowcy w twarz. Może nic nie widzieć. Kask chroni jego oczy przed pędem powietrza. A jednocześnie sprawia, że kierującego nie da się rozpoznać.

Czemu powypadkowy Yaris wciąż jeździ po drogach?

W tym punkcie rodzą się tak właściwie dwa pytania:

  1. Skoro wypadek był na tyle poważny, że Yarisowi zerwało dach, czemu samochód nie został wycofany z ruchu? Być może w zdarzeniu nie brał udziału nikt więcej. Na miejscu nie pojawiła się zatem policja i nie miał kto zadecydować o wyeliminowaniu auta z dróg publicznych.
  2. Czemu kierujący nadal jeździ kasacyjnym Yarisem? Być może nie jeździ, a właśnie odwozi go na złom. Takie wytłumaczenie byłoby najlepsze i jest całkiem prawdopodobne. W końcu samochód jest pozbawiony tablic rejestracyjnych.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.