Prigożyn podarował wdowie chińskiego SUV-a. Miał na koncie prawie 500 mandatów

Wszyscy wiedzą, że Jewgienij Prigożyn najprawdopodobniej zginął w samolocie, ale mało kto pamięta, że z potrzeby chwili był miłośnikiem chińskich SUV-ów. Jednego z nich marki Haval oddał wdowie po żołnierzu z Grupy Wagnera.

Być może stwierdzenie, że szef Grupy Wagnera był fanem chińskich aut to przesada, ale prawdą jest, że kiedy nie siedział w samolotach, najczęściej był widywany w samochodach terenowych. Pewnie decydowały o tym względy praktyczne. Takie auta mogą jeździć po drogach różnej jakości, a w razie czego pomóc w ewakuacji bezdrożami. Poza tym mają solidną konstrukcję, dzięki czemu ich nadwozie można opancerzyć. Jewgienij Prigożyn najczęściej używał samochodów terenowych niemieckich lub japońskich marek, ale nie unikał też auta z Państwa Środka marek popularnych na terenie Rosji.

Zobacz wideo Pościg za skradzionym SUV-em. Auto rozbite, złodzieje złapani

Więcej wiadomości o chińskich samochodach znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Z jednym z nich wiąże się ciekawa historia. Chodzi o dużego SUV-a Haval H9 produkowanego przez chiński koncern Great Wall Motor. Haval H9 jest największym autem tej firmy, mierzy 486 cm długości, a pod jego maską może pracować dwulitrowy silnik benzynowy albo wysokoprężny. Szef Grupy Wagnera zaczął się w nim pokazywać w czasie kampanii rekrutacyjnej do jego formacji, którą prowadził jesienią 2022 roku w związku z potrzebą wysłania dodatkowych żołnierzy na wojnę w Ukrainie.

Prigożyn przesiadł się do chińskiego SUV-a. Włączył "program wyborczy"

Właśnie tym SUV-em Jewgienij Prigożyn udał się na pogrzeb jednego ze swoich najemników w połowie czerwca br. Szef Grupy Wagnera zawsze miał dobre wyczucie do ludzkich nastrojów i dzięki temu umiejętnie kształtował swój wizerunek dobrego pana. Tak było i tym razem. W trakcie uroczystości dowiedział się od wdowy po żołnierzu, że jej samochód wymaga remontu i zdecydował się na wspaniałomyślny gest: oddał jej havala h9, którym przyjechał. Wszystkich zachwyciło jego zachowanie, chociaż wkrótce później okazało się, że haval, którego podarował, nawet nie był jego.

Samochód należał do wypożyczalni, a Grupa Wagnera była tylko jego użytkownikiem. Prywatnie jej założyciel jeździł luksusowym mercedesem gls. Zresztą zapłakana kobieta przez chwilę myślała, że to właśnie jego podarował jej szef Grupy Wagnera, ale szybko wyprowadził ją z błędu. Chodziło o skromniejszego havala, ale przecież darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby. Wideo upamiętniające to wydarzenie umieścił na swoim koncie "Czapka Prigożyna" w Telegramie i można je obejrzeć do tej pory.

Dziennikarz odkrył historię havala h9, którym jeździł szef Grupy Wagnera

Dziennikarz niezależnego portalu Holod zbadał sprawę tego prezentu i odkrył ciekawe fakty, które go dotyczą. Okazało się, że auto było obciążone prawie pół tysiącem mandatów za złamanie przepisów ruchu drogowego. Sprawdził to w elektronicznym systemie ewidencji (odpowiedniku naszego CEPiK-u). Z 470 kar nałożonych na kierowcę, aż 340 dotyczyło złamania ograniczeń prędkości. Reszta mandatów była za jazdę bez pasów, złamanie nakazu skrętu w prawo oraz inne przewinienia. Na szczęście wszystkie kary poza 12 najnowszymi były już uregulowane.

Dodatkowo rosyjski dziennikarz wyśledził, że wypożyczalnia Interavto LLC, która go zarejestrowała, była jednoosobową działalnością 29-letniej Anny Andriejewej, przynoszącą raczej straty niż dochody. Oprócz tego dowiedział się, że mimo skomplikowanej sytuacji własności chińskiego auta, ostatecznie Prigożyn dotrzymał słowa. Pogrzeb odbył się 13 czerwca 2023 r. (w tym dniu kierowca SUV-a otrzymał trzy następne mandaty), a zgodnie z informacjami w ewidencji dwa dni później haval h9 zmienił właściciela. Zamiast wypożyczalni stała się nim prywatna osoba.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.