Wyjątkowo elegancki pościg. Kierowca Rolls-Royce'a zgubił policyjny patrol i zniknął [WIDEO]

Takiej ucieczki pewnie nigdy nie widzieliśmy, bo przypomina scenę z filmów z Jamesem Bondem. Kierowca Rolls-Royce'a Phantoma z Los Angeles zgubił policyjny pościg i zdematerializował się po zaparkowaniu w podziemnym garażu.

Potępiam kradzieże samochodów i ucieczki przed policją, ale trudno nie przyznać, że kierowca Rolls-Royce'a z przedmieść Los Angeles zgubił pościg w niezwykle dostojny sposób i nie chodzi tylko o jego środek transportu. Domniemany złodziej prowadził potężną limuzynę z wyjątkową gracją, przez cały czas pamiętając o jej masie i panując na torem jazdy. W kilku sytuacjach minął się z innymi autami o włos, a raz przejechał niebezpiecznie blisko pieszych na przejściu, ale na szczęście nie spowodował wypadku, ani nie zadrapał auta.

W końcu zniknął w tunelu i w ten sposób wystrychnął na dudka policyjne patrole oraz helikoptery. Prawdopodobnie wysiadł z samochodu i po prostu wmieszał się w tłum. Policjanci bezradnie krążyli wokół budynków, ale kierowca dosłownie wyparował. Jego identyfikację z pewnością utrudniał fakt, że nikt nie wiedział, jak wygląda. Funkcjonariusze nie znają nawet jego płci.

Zobacz wideo Styczność z Rolls-Royce'em to doświadczenie, które przenosi w inny wymiar pojęcia luksus

Więcej wiadomości motoryzacyjnych z całego świata przeczytasz na stronie Gazeta.pl

Na ulicach Los Angeles rozegrały się sceny jak ze szpiegowskiego filmu

Nietypowa ucieczka zaczęła się wczoraj w godzinach porannych na autostradzie I-110 w rejonie Pasadeny na przedmieściach stolicy Kalifornii. Relację z tego wydarzenia zamieściła lokalna telewizja ABC7 News z Los Angeles. Policja otrzymała zgłoszenie o kradzieży luksusowej limuzyny, zlokalizowała ją przy pomocy właściciela i rozpoczęła pościg ulicami Los Angeles oraz przy użyciu śmigłowca. Na udostępnionym wideo widać luksusową limuzynę jak pędzi autostradą międzystanową, a następnie ulicami w kierunku centrum Los Angeles. Na filmie tego nie widać, ale goni ją drogówka z California Highway Patrol.

Każdy, kto kiedykolwiek prowadził Rolls-Royce'a Phantoma, wie, że jest bardzo ciężkim i dużym autem, które po rozpędzeniu niechętnie zmienia kierunek. Jednak kierowca radzi sobie z nim zaskakująco dobrze, umiejętnie wybierając linię przejazdu, aby możliwie łagodnie pokonać zakręty. Przez cały czas też przekracza dozwoloną prędkość i łamie wiele przepisów, ale dostosowuje tempo jazdy do gabarytów samochodu i sporego ruchu panującego na ulicach Los Angeles.

W kilku momentach niemal się zderzył z innymi autami i w pewnym momencie zgubił się, w związku z czym musiał zawracać, ale mimo to udało mu się dotrzeć bez szwanku do podziemnego przejazdu pod biurowcem, gdzie ukrył się nie tylko przed patrolem w aucie, ale również przed pilotem helikoptera. Można się domyślić, że nie wybrał tego miejsca przypadkowo, a skoro tak, to znaczy, że ma spore doświadczenie w swoim fachu.

Rolls-Royce Phantom potrafi kosztować w Polsce nawet 4 miliony złotych

Potem dostał się na teren parkingu pod Grand Hotelem, porzucił tam limuzynę i zniknął jak kamfora. Na miejscu oprócz kalifornijskiej drogówki pojawili się policjanci z wydziału dochodzeniowego LAPD, ale nie odnaleźli przestępcy. Za to udało im się odzyskać samochód. Rolls-Royce Phantom to jedna z najbardziej eleganckich limuzyn świata. Nawet w krótszej widocznej na wideo wersji mierzy 576 cm długości i waży prawie 2,6 tony. Jego silnik o mocy 571 KM zapewnia przyspieszenie do setki w 5,5 s, ale zawieszenie tej limuzyny jest nastawione na maksymalny komfort jazdy i zdecydowanie nie zostało zestrojone do szybkiego pokonywania zakrętów. Mimo to złodziejowi Phantoma udało się skutecznie zgubić policyjny pościg i nie zrobić nikomu krzywdy. Z drugiej strony policja też odniosła sukces, bo odzyskała cennego Rolls-Royce'a bez widocznych uszkodzeń. W Polsce taki samochód kosztuje kilka milionów złotych.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.