Droga 40 w Kuwejcie jest nazywana autostradą śmierci. Powód nie zaskoczy nikogo

Autostrada numer 40 w Kuwejcie jest owiana tak złą sławą, że uznaje się ją za jedną z najbardziej niebezpiecznych dróg świata. Składa się na to kilka przyczyn, ale główną jest zachowanie kierowców.

Autostrada 40 nazwana imieniem króla Arabii Saudyjskiej Fahda wiedzie wzdłuż wschodniego wybrzeża Kuwejtu przy Zatoce Perskiej. Prowadzi aż do południowej granicy i wraz z równoległą drogą nr 50 pełni rolę obwodnicy, którą do Kuwejtu kierowcy mogą się dostać z południowej prowincji Ahmadi i dalej z Bahrajnu.

Zobacz wideo Kobieta otarła się o śmierć. Kierowca ciężarówki był nieświadomy

Więcej wiadomości na temat dróg z całego świata znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Autostrada nr 40 jest jedną z obwodnic Kuwejtu. Nie chodzi o cmentarzysko czołgów

Przede wszystkim nie należy mylić autostrady 40 z tą, która ma numer 80 i jest nazywana "autostradą śmierci" z powodu ataku amerykańskiej armii na irackie wojska w czasie wojny w Zatoce Perskiej. W lutym 1991 roku zginęło tam pomiędzy 500 a 1000 osób i do tej pory straszą wraki czołgów. Na drodze numer 40 ofiar też jest bardzo dużo, ale w tym przypadku to wina kierowców.

Ruch drogowy w całym Kuwejcie jest jednym z głównych powodów przedwczesnych zgonów mieszkańców tego kraju, ze względu na specyficzne warunki jazdy. Kierowcy nie przestrzegają żadnych przepisów, mają niski poziom umiejętności i poszanowania dla zdrowia oraz życia innych ludzi. Rocznie w wypadkach w Kuwejcie ginie około 350 osób, a trzeba pamiętać, że żyje tam zaledwie 4,4 mln ludzi. Jeszcze w poprzedniej dekadzie ta liczba osiągała średnio 450 ofiar śmiertelnych rocznie, ale zaostrzenie kar i większa wykrywalność naruszeń przepisów nieco poprawiła sytuację. Kuwejcki rząd wydał 450 mln dolarów na system kamer monitorujący ruch w kraju.

Większość kierowców w Kuwejcie to obcokrajowcy z biedniejszych państw Azji zatrudnieni w tym celu, ponieważ Kuwejtczycy są tak bogaci, że wielu z nich nie ma ochoty prowadzić samodzielnie, dlatego zatrudniają do tego szoferów. Statystycznie kierowcami najczęściej są młodzi mężczyźni, co również nie jest bez znaczenia. Na ich temat panuje opinia, że swoje prawa jazdy "znaleźli w paczce czipsów", bo często jeżdżą bardzo lekkomyślnie i niebezpiecznie.

Kierowcy z Kuwejtu nie lubią przestrzegać ograniczeń prędkości i zapinać pasów

Podstawowe powody kar za wykroczenie drogowe w Kuwejcie w latach 2011-2015 to przekroczenie prędkości (prawie 50 proc. przypadków), parkowanie w niedozwolonych miejscach, brak uprawnień do jazdy, przejeżdżanie na czerwonym świetle, niestosowanie pasów bezpieczeństwa i bagatelizowanie warunków drogowych. Do tego trzeba dodać bardzo wysokie temperatury powietrza panujące przez wiele miesięcy w roku, które obniżają poziom uwagi.

Na feralnej autostradzie 40 dokłada się jeszcze kilka czynników. Przede wszystkim panuje na niej ogromny ruch niezależnie od pory dnia. Można się tam natknąć na zator drogowy nawet o godz. 4 w nocy, ponieważ to jedna z nielicznych i głównych tras komunikacyjnych w kraju. Poza tym droga nr 40 jest bardzo szeroka i prosta. Przez większość długości ma aż pięć pasów ruchu w każdą stronę, a zakręty nie są potrzebne na pustyni. Oficjalnie prędkość jest tam ograniczona do 120 km/h, ale wielu kierowców tego nie przestrzega.

Efekt jest taki, że kierowcy o niskim poziomie umiejętności i niewielkim szacunku dla życia jeżdżą tam niebezpiecznie szybko, agresywnie, lubią się ze sobą ścigać, nie używają pasów, nie respektują znaków, nie ustępują pierwszeństwa i zatrzymują w przypadkowych miejscach. Łatwo się domyślić, jakie są tego skutki. Obcokrajowcy z tzw. państw zachodnich, którzy z różnych powodów znaleźli się w Kuwejcie, często w ogóle obawiają się na nią wjeżdżać. Taką grozę budzi w nich autostrada nr 40 w Kuwejcie, często nazywana najniebezpieczniejszą drogą szybkiego ruchu na świecie.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.