Kierowca 33-tonowej ciężarówki posłuchał nawigacji. Szybko tego pożałował

Lekcja, której życie udzieliło kierowcy ciężarówki Amazona w Wielkiej Brytanii, była bolesna. Pewnie nieprędko zapomni ulicę, na którą zaprowadziła go nawigacja, bo nie udało się z niej wydostać bez strat.

Tego dnia Brytyjczyk wiozący paczki dla klientów sklepu Amazon z Kornwalii nauczył się czegoś nowego: kierowcy samochodów ciężarowych powinni używać dedykowanych zestawów nawigacyjnych, a nie popularnych aplikacji takich jak: Google Maps, czy Waze. Zwykłe nawigacje nie uwzględniają gabarytów ciężarówek i mogą poprowadzić je drogami, które są zbyt kręte lub za wąskie dla TIR-ów. Specjalne urządzenia nawigacyjne dla kierowców ciężarówek produkują np.: amerykański Garmin i holenderski TomTom.

Zobacz wideo Kobieta otarła się o śmierć. Kierowca ciężarówki był nieświadomy

Więcej wiadomości o tym, co dzieje się na europejskich drogach, znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Kierowcy często podchodzą zbyt ufnie do wskazówek elektronicznych systemów. Właśnie tak zdarzyło się 18 sierpnia w hrabstwie Anglii na południowo-zachodnim Półwyspie Kornwalijskim. Następnego dnia historię opisał lokalny portal CornwallLive. Kierowca ciężarówki naiwnie słuchał wskazówek nawigacji, która próbowała go przeprowadzić przez wąskie ulice miasteczka St Agnes. W końcu utknął w nim na dobre tuż po godzinie 17. Udało mu się wydostać po 25 minutach manewrowania, ale przy okazji ucierpiał i pojazd i okoliczne mury. Jego desperackim manewrom przyglądali się mieszkańcy, którym kierowca powiedział, że zaprowadziła go do nich nawigacja satelitarna.

Kierowca TIR-a utknął w zabytkowym miasteczku St Agnes w Kornwalii

Pechowy szofer winił aplikację nawigacyjną za błędne wskazówki, ale nie zdradził, z jakim programem ma do czynienia. Najprawdopodobniej nie był to system nawigacyjny przeznaczony dla kierowców samochodów ciężarowych. Takie aplikacje biorą pod uwagę wymiary masę ciężarowego zestawu: ciągnik, naczepa, a czasami i przyczepa, a potem starają się poprowadzić szofera ulicami, przez które będzie w stanie bezpiecznie przejechać.

Jednak nawet najlepsza nawigacja może być niedokładna albo nie mieć najnowszych informacji. Dlatego zawsze warto dbać o aktualizacje oraz zwracać uwagę na znaki, które zazwyczaj informują o ograniczeniu wjazdu na pewne drogi. Zwykle jest uzależnione od dopuszczalnej masy całkowitej (DMC) pojazdu albo jego wysokości. Czasem też po prostu stoi znak zakazu wjazdu dla samochodów ciężarowych. Lepiej go posłuchać, bo później można żałować, a odpowiedzialność jest zawsze po stronie kierowcy.

Warto o tym pamiętać zwłaszcza w czasie jazdy po europejskich krajach, w których jest mnóstwo zabytkowych miasteczek. Tak jest m.in. w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Portugalii i Hiszpanii, gdzie można utknąć nawet osobowym autem, nie mówiąc o potężnym zestawie ciężarowym z naczepą. Jeśli droga zwęża się podejrzanie, najlepiej zatrzymać się i zbadać dokąd prowadzi. Lekkomyślnych kierowców, którzy tego nie zrobią, mogą czekać kłopoty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.