Zapłaci 27 tys. zł. Za to, co zrobił, kara nie jest wysoka

Zamiast dopuszczalnych 40 ton, ciężarówka przewożąca drewno ważyła prawie... 58 ton. Kierowca dobrze o tym wiedział, bo ilość drewna podana w dokumencie przewozowym wskazywała na przekroczenie dopuszczalnego limitu ładowności. Teraz przewoźnikowi grozi kara do 27 tys. zł.

Przeciążanie samochodów to nadal plaga polskich dróg. Szczególnie jednak trzeba piętnować przeciążone zestawy 40 tonowe, które najbardziej niszczą drogi, szczególnie podczas wysokich temperatur. Niestety, przypadek z drogi ekspresowej S5 spod Poznania nie należy do rzadkich.


Zatrzymany w piątek 18 sierpnia transport wielkowymiarowego drewna sosnowego z pobliskiego lasu ważył 57,75 ton, podczas gdy dopuszczalne było 40 ton. Koła podwójnej osi napędowej ciągnika siodłowego wywierały nacisk 20,4 tony, zamiast normy 18 ton. Wielka masa ładunku spowodowała również przekroczenie nacisków osi naczepy, które wyniosły aż 27,3 tony zamiast 20 ton, jakie były dopuszczalne. Cały zestaw z ładunkiem był też o 30 cm za długi.

Zobacz wideo

Co prawda kierowca posiadał zezwolenie kat. IV a poruszanie się pojazdem nienormatywnym po drodze publicznej. Niemniej jednak inspektorzy nie uznały go za wystarczające, ponieważ ładunek był dzielony, a ciężarówka przekroczyła dozwolone naciski osi. Kierowca powinien był zdawać sobie sprawę z naruszeń przepisów transportowych, ponieważ wynikało to już z ilości drewna wpisanej w dokumencie przewozowym.

Przeciążony i za długi transport został wstrzymany. Nadmiar dłużycy drewna przeniesiono na inne pojazdy. Wobec przewoźnika zostaną wszczęte postępowania administracyjne zgodnie z ustawą o ruchu drogowym oraz ustawą o transporcie drogowym. Przewoźnikowi grozi za wszystkie przewinienia kara w wysokości 27 000 zł.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.