Dostał prawo jazdy w prezencie od żony. Grozi mu za to pięć lat więzienia

Kierowca zatrzymany za przekroczenie prędkości upierał się, że ma brytyjskie prawo jazdy. W końcu przyznał się, że dostał je w prezencie. Było umieszczone w ramce z napisem: "W razie potrzeby zbić szybkę".

Mężczyzna zatrzymany do kontroli drogowej w Glinojecku naprawdę myślał, że policjanci uwierzą w jego wytłumaczenie. Pomylił się, bo "prawo jazdy" od razu wydało się funkcjonariuszom drogówki podejrzane. Teraz za używanie sfałszowanego dokumentu 47-latkowi grozi do pięciu lat pozbawienia wolności, a do tego dojdzie kara za kierowanie pojazdem bez stosownych uprawnień.

Zobacz wideo Kierowca lamborghini miał tylko odprowadzić auto. Robił to, pędząc 224 km/h

Więcej informacji o sytuacji na polskich drogach przeczytasz na stronie Gazeta.pl

Legitymował się fałszywym prawem jazdy. Nie spodziewał się, że policja odkryje prawdę

Kierowca Hondy został zatrzymany na drodze krajowej 60 przez policjantów z ciechanowskiej grupy Speed, bo przekroczył prędkość w terenie zabudowanym o 33 km/h. W czasie kontroli dokumentów okazało się, że mieszkaniec powiatu płońskiego próbuje się wylegitymować zabawkowym prawem jazdy. Próbował przekonać policjantów, że jest prawdziwe i zostało wydane w Anglii.

W końcu mężczyzna przyznał się, że "swoje brytyjskie prawo jazdy" dostał od żony w prezencie na rocznicę ślubu. Było umieszczone w ramce za szybką i opatrzone napisem, że w razie potrzeby można ją stłuc. Widocznie sprytny Polak uznał, że taka konieczność nastąpiła i zamiast zdawać egzamin na prawdziwe prawo jazdy, zaczął korzystać ze swojego prezentu.

Używanie fałszywych dokumentów jest przestępstwem zagrożonym karą więzienia

Najwidoczniej nie wiedział, że taka sytuacja zmienia zabawkowe prawo jazdy w fałszywy dokument. Równie dobrze mógłby próbować zapłacić w sklepie banknotami z gry planszowej. Trudno uwierzyć, że kierowca wpadł na taki pomysł, ale łatwo domyślić się, jak zareagowali policjanci. Oskarżyli 47-latka o popełnienie przestępstwa i wykroczenia. W pierwszym przypadku chodzi o próbę wylegitymowania się fałszywym dokumentem, w drugim, o jazdę bez wymaganych uprawnień.

Sprawa nie skończy się na mandacie karnym, bo została skierowana do sądu. Zgodnie z art. 94 Kodeksu wykroczeń za "prowadzenie pojazdu bez uprawnień lub prowadzenie pojazdu niedopuszczonego do ruchu" grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1500 złotych. Dodatkowo w razie popełnienia takiego wykroczenia orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów. Z kolei za używanie fałszywych dokumentów zgodnie z art. 270 Kodeksu karnego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Nie wiadomo, jak skończy się sprawa 47-latka z powiatu płońskiego, ale na pewno zapamięta, że tego typu prezenty od żony lepiej zostawiać w ramce.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.