Rycerze swastyki, cz.1. Jak hitlerowski reżim wspierał motorsport

W niniejszym cyklu zajmę się kwestią wspierania przez reżim hitlerowski sportów motorowych, legendą "Srebrnych strzał" tudzież postaciami kierowców, wykreowanych na bohaterów narodowych III Rzeszy.

Otoczenie Hitlera od początku sprawowania władzy przez NSDAP miało pełną świadomość, że kraj dysponuje ograniczonymi zasobami. Jeśli Niemcy miały odzyskać dawną pozycję w Europie, musiały być zdolne do zastraszenia innych krajów i wymuszenia na nich ustępstw. Wojna na wyniszczenie, jaką się stała pierwsza wojna światowa, nie wchodziła w rachubę. Brak dostępu do złóż ropy naftowej oraz wielu innych surowców, niezbędnych w produkcji przemysłowej oznaczał, że III Rzesza nie była samowystarczalna gospodarczo.

Więcej ciekawych tekstów na temat historii motoryzacji przeczytasz na stronie Gazeta.pl

Przemysł motoryzacyjny był częścią nazistowskiej propagandy. Miał stworzyć iluzję potęgi

Zadaniem Ministerstwa Propagandy, kierowanego przez Dr. Josepha Goebbelsa, stało się stworzenie takiego obrazu Niemiec na świecie, który zniechęciłby skutecznie inne państwa do stawiania oporu roszczeniom płynącym z Berlina. Propagandową ofensywę prowadzono na wiele sposobów. Przede wszystkim inspirowano liczne artykuły prasowe w krajach Zachodu, które pokazywały Niemcy jako państwo o niezrównanym potencjale gospodarczym, korzystające wyłącznie z najnowszych zdobyczy techniki. W Wielkiej Brytanii artykuły takie publikował na przykład poczytny dziennik Daily Mail, stanowiący własność Lorda Rothermere, zwolennika faszyzmu i osobistego znajomego Adolfa Hitlera. Produkowano kroniki filmowe i filmy propagandowe, jednoznacznie prezentujące Niemcy jako kraj nowoczesny i silny.

Musiano skupić się na wybranych aspektach gospodarki i stworzyć iluzję absolutnej przewagi w tych dziedzinach nad konkurentami. Zdecydowano się na promocję przemysłu samochodowego i lotniczego, jako wymiernych wskaźników technicznego przodownictwa. Na cel ten przeznaczono znaczne środki publiczne, po które skwapliwie sięgnęli przemysłowcy. W dziedzinie lotnictwa cywilnego ambicją nowych władz Niemiec było pokonanie zwycięzców zawodów Challenge z 1932 roku, czyli Polaków. W tym celu przekazano pokaźne sumy firmom Messerschmitt i Klemm. Miały one zbudować samoloty, które gwarantowałyby zwycięstwo. Samoloty zbudowano, ale w następnych zawodach w 1934 r. ponownie zatriumfowali Polacy.

To Hitlerowi niemieckie sporty samochodowe zawdzięczają dynamiczny rozwój

Wyścigi samochodowe, które generalnie stanowiły domenę ludzi zamożnych, ucierpiały podczas Wielkiego Kryzysu. Swoje poparcie dla przemysłu samochodowego Hitler ogłosił już w miesiąc po objęciu władzy, otwierając międzynarodową wystawę samochodową w Berlinie. Ogłosił zniesienie podatku drogowego, obniżenie podatku dla firm produkujących pojazdy, wsparcie dla sportów motorowych oraz plan rozbudowy sieci dróg (choć oczywiście pierwsze autostrady i tory wyścigowe zbudowano przed objęciem przez niego urzędu). Przemysł przyjął tę wizję z entuzjazmem. Szukający źródeł przychodu inżynier Ferdynand Porsche bez zwłoki, tuż po inauguracyjnym przemówieniu Adolfa Hitlera na berlińskim salonie samochodowym, wysłał do kanclerza telegram, w którym bez ogródek podlizywał się przywódcy kraju, chwaląc jego program zmotoryzowania Niemiec.

Międzynarodowy wyścig samochodowy o Wielką Nagrodę Niemiec na torze wyścigowym Nurburgring, 1931 r.Międzynarodowy wyścig samochodowy o Wielką Nagrodę Niemiec na torze wyścigowym Nurburgring, 1931 r. fot. NAC

Wśród motoryzacyjnych gigantów rozpoczęły się przepychanki o dofinansowanie

Początkowo Hitler planował zasilenie budżetu sportowego wyłącznie marki Mercedes, ale znany mu już wcześniej kierowca wyścigowy Hans Stuck, który właśnie przeszedł z Mercedesa do konsorcjum Auto Union, przekonał go, by znalazł fundusze i dla tego przedsiębiorstwa. Po marcowych wyborach do Reichstagu pozycja kanclerza z NSDAP jeszcze się wzmocniła. Ogłosił program budowy "narodowego" samochodu wyścigowego. Porsche zdążył wstępnie dogadać się z grupą Auto Union i odbył w tym celu spotkanie w Zwickau, w zakładach Horcha. Zaczęła się przepychanka. Dyrekcja Auto Union próbowała zapewnić sobie wyłączność w otrzymaniu subsydiów rządowych, porozumiewając się z narodowym automobilklubem, ale dowiedziawszy się o tym, kierownictwo Mercedesa uderzyło bezpośrednio do Hitlera poprzez wpływowych znajomych.

Sprytny Porsche podpisał taką umowę, że według niej większość środków z państwowej dotacji miała trafić do jego kieszeni. Jednocześnie Mercedesowi odmówiono wsparcia w wysokości jakiej firma się domagała. Notabene Ferdynanda Porsche pozbyto się jak najszybciej się dało, ale inżynier jeszcze przez jakiś czas przyjeżdżał na testy i zawody, nie pobierając za to dodatkowych honorariów. Zarobił bowiem wystarczająco dużo. Bardzo ciekawa jest także geneza jego własnej firmy konstrukcyjnej, a także źródło pomysłu na podstawowe założenia techniczne wyścigówki Auto Union jego konstrukcji, ale tymi zagadnieniami zajmiemy się za tydzień.

cdn.

Ferdynand Porsche przy samochodzie wyścigowym Auto Union Tor Avus, 1935 r.Ferdynand Porsche przy samochodzie wyścigowym Auto Union Tor Avus, 1935 r. fot. NAC

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.