Weszli na pokład Fremantle Highway. Ktoś zrobił zdjęcia spalonych aut

Szef firmy Boskalis, która zajmuje się usunięciem wraku spalonego statku transportowego, opowiada, co na nim zastała jego ekipa. Dementuje plotki na temat ładunku i przyczyn pożaru Fremantle Highway. Anonimowy fotograf udostępnił mediom zdjęcia. Czy zaprzeczają tym słowom?

Oprócz nowych informacji dotyczących samochodowca, który transportował niemal 4 tys. aut, można też obejrzeć zdjęcia wykonane przez anonimowego autora. Dyrektor firmy Boskalis Peter Berdowski stanowczo zaprzecza wielu plotkom krążącym w mediach na temat pożaru statku. Część z nich rozpuszczali nawet niemieccy prawicowi politycy.

Zobacz wideo Autokar stanął w płomieniach w centrum Tomaszowa Lubelskiego. Podróżowało nim 31 osób

Więcej wiadomości na temat pożaru Fremantle Highway znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Niechętni elektrykom szerzą pogłoski. Szef firmy wydobywczej je dementuje

Nie jest prawdą, że pożar statku rozpoczął się od samochodu elektrycznego, bo jego przyczyna wciąż nie jest znana. Wygląda na to, że większość mediów podaje błędne informacje o niemal 500 autach na prąd, które przetrwały pożar bez szwanku. Zdjęcia nieznanego autorstwa zrobione na pokładzie spalonego statku wywołały kolejną falę spekulacji. Wiele osób widzi na nich wraki elektryków. Co wiemy na pewno o pożarze na Fremantle Highway?

Warto przypomnieć najważniejsze wydarzenia ostatniego miesiąca, których bohaterem był samochodowiec. 25 lipca 2023 r. Fremantle Highway po wypłynięciu z portu Bremerhaven (uzupełniono tam jego ładunek o kolejne 2,5 tys. aut) zapłonął u niderlandzkiego wybrzeża na wysokości wyspy Ameland. Po ugaszeniu 3 sierpnia został odholowany do pobliskiego portu Eemshaven w Groningen. Wtedy na pokład weszła ekipa Boskalis, która ocenia zniszczenia i możliwości wydostania części ładunku, która nie uległa uszkodzeniu. Statek musi opuścić port do 14 października. Wtedy zostanie odholowany do stoczni, w której specjaliści poddadzą go ocenie i zdecydują, czy statek nadaje się do remontu, czy na złom.

 

Jak wygląda sytuacja na Fremantle Highway? Cztery pokłady przetrwały pożar bez szwanku

Na 12 pokładach Fremantle Highway przewoził 3783 samochody. Wśród nich 498 miało mieć elektryczny napęd (pierwsze doniesienia mówiły o 25). Pożar dokonał największych zniszczeń na 8. pokładzie, stąd specjaliści wnioskują, że to tam się rozpoczął. Wciąż nie jest znana jego przyczyna. Również pokłady 8-11 są mocno zniszczone. Piąty pokład był pusty i dlatego ogień się na nim zatrzymał. Pożar nie strawił od 900 do 1000 samochodów na pokładach 1-4. Nie jest jasne, ile z tych aut ma elektryczny napęd, ale wątpliwe, aby było ich aż 500, bo to by oznaczało, że wszystkie elektryki przetrwały pożar.

Specjaliści oceniają straty wywołane spaleniem 2,7 tys. aut na około 300 milionów dolarów. Wśród nich były samochody marek premium: BMW, Mercedes, Mini, Porsche, Rolls-Royce i wielu marek grupy Volkswagena. Nowe auta płynęły do Singapuru z przystankiem w Egipcie. Fremantle Highway był zarejestrowany w Panamie i wyczarterowany przez tokijską firmę K Line (Kawasaki Kisen Kaisha). Cała załoga była z Indii, jeden z 21 członków zginął w czasie ewakuacji.

Prawie 1000 aut wygląda na nietknięte, ale być może zostaną na statku na zawsze

Pracownicy Boskalis starają się ocenić, czy samochody, które przerwały pożar, da się uratować. To wcale nie jest pewne, bo mogą mieć niewidoczne na pierwszy rzut oka uszkodzenia. Poza tym konstrukcja statku jest mocno uszkodzona, część spalonych aut pod wpływem wysokiej temperatury stopiła się i połączyła na stałe z pokładami. Istnieje również ryzyko ponownego wywołania pożaru, ze względu na to, że elektryczne samochody mają co najmniej częściowo naładowane baterie. Jeśli wydostanie aut okaże się zbyt trudne lub potencjalnie niebezpieczne, zostaną na samochodowcu.

Na zdjęciach, które ktoś wykonał na pokładzie statku 10 sierpnia, widać samochody marki Mini i Porsche oraz trudne do zidentyfikowania limuzyny. Opublikowała je niderlandzka stacja RTL Nieuws. Za wcześnie jednak, aby wyciągać wnioski, czy wśród nich są elektryki. Warto za to ustalić nowe zasady ich transportu tak, aby był możliwie najbezpieczniejszy. Natomiast z ferowaniem wyroków warto wstrzymać się do zakończenia oględzin statku Fremantle Highway.

Więcej o:
Copyright © Agora SA