Pożar autobusu w Warszawie. Poczciwy Solaris prawie doszczętnie spłonął na Ursynowie

Na jednej z ursynowskich arterii w płomieniach stanął autobus miejski. Dobra informacja jest taka, że w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Pasażerowie pojazdu zdążyli wysiąść w porę. Jaki był powód pożaru pojazdu?

Doniesienia ze stołecznych ulic znajdziesz także w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Zauważyliście zamglenie na Ursynowie? To nie efekt wilgoci, a pożaru. Pożaru autobusu. Na jednej z ursynowskich ulic w płomieniach stanął Solaris należący do ZTM w Warszawie. Całe szczęście nikomu nic się nie stało. Pasażerowie i kierowca zdążyli wysiąść z pojazdu. Całe szczęście też służby zareagowały szybko i w porę. Sytuacja nie wymknęła się spod kontroli.

Na Płaskowickiej zapalił się Solaris. Nikomu nic się nie stało

Z relacji zamieszczonej w serwisie Facebook w grupie Obywatele Ursynowa ewidentnie wynika, że do pożaru doszło na początku ulicy Filipiny Płaskowickiej. Mówimy o punkcie zaraz za skrzyżowaniem z Jana Rosoła, na którym Branickiego przechodzi w Płaskowicką. W płomieniach najpewniej stanął pojazd poruszający się w ramach linii 217 lub 263. Te numery autobusów kursują bowiem na tej trasie.

Pożar autobusu wygląda wyjątkowo efektownie. Pomarańczowy ogień, płomienie unoszące się nad dach i wyraźnie zadymione wnętrze. Ogień rozprzestrzeniał się szybko. Na tyle szybko, że choć straż pojawiła się na miejscu po 7 minutach od zgłoszenia, z tylnej części pojazdu zostało niewiele. Interwencja funkcjonariuszy zakończyła się szybko. Już po kilku minutach po ogniu nie było śladu. Na tym odcinku warto jednak przygotować się na poważne utrudnienia w ruchu. Posprzątanie miejsca zdarzenia wraz z odholowaniem pojazdu może potrwać kilka godzin. Jeden lub dwa pasy ruchu będą zatem wyłączone z użytkowania.

Czy na Ursynowie zapalił się autobus elektryczny?

W tej chwili ciężko mówić o dokładnych okolicznościach sprawy. Do pożaru pojazdu najpewniej doszło jednak samoczynnie. Powodem mogła być usterka techniczna. W końcu mówimy o dość wiekowym Solarisie, a konkretnie modelu Urbino 12, który był produkowany od 1999 roku. Co ważne, nie był to pojazd o napędzie elektrycznym. Do napędu tego konkretnego autobusu służył bowiem klasyczny silnik diesla.

Ciekawostka w tym punkcie jest taka, że to nie pierwszy przypadek, w którym Solaris eksploatowany przez warszawski ZTM staje w płomieniach. Kolejne tego typu zdarzenia są odnotowywane regularnie od października roku 2007. W efekcie polskie autobusy są w kuluarach nazywane przez kierowców płonącymi pochodniami. Z czego wynika ta sytuacja? Prawdopodobnym powodem może być stopień wyeksploatowania połączony z niskim poziomem obsługi serwisowej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.