Na esce i autostradzie można stracić prawo jazdy za plus 50 km/h? Decyduje policjant

Drogi ekspresowe i autostrady są technicznie przygotowane do rozwijania wysokich prędkości. Oczywiście nadal w granicach normy. Czy zatem za drastyczne przekroczenie szybkości można na nich stracić prawo jazdy? Tu czynnikiem decydującym jest ocena sytuacji przez policjanta.

O karach dla kierowców szerzej opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Kierowcy w Polsce w kontekście prędkości boją się jednego zapisu. Mowa oczywiście o art. 135 ust. 1 pkt 2 lit. a ustawy Prawo o ruchu drogowym. Ten pozwala na zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące w sytuacji, w której kierujący przekroczy dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h. Od razu pomyślicie jednak, że przecież zapis ten działa tylko w obszarze zabudowanym. Na esce czy autostradzie nie. To prawda. Tu jednak działa inny zapis. A jego zastosowanie zakończy się tak samo, ale... gorzej.

Zobacz wideo 31 punktów karnych na motocyklu, utrata prawa jazdy i 2 tys. zł mandatu "w gratisie"

Drastyczne przekroczenie prędkości poza miastem. Kary są dwie

Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym pojazd jedzie autostradą. Dopuszczalna prędkość to 140 km/h, ale kierujący postanawia sprawdzić możliwości swojego pojazdu. Rozpędza go zatem do 220 km/h. To aż o 80 km/h więcej od limitu. A to dopiero pierwsza kwestia. Bo do rozwinięcia tak dużej szybkości jazdy wybiera sobie szczyt komunikacyjny. Pojazdów na drodze jest dużo. Co prawda do wypadku nie dochodzi. Dochodzi jednak do zatrzymania przez patrol policji. Ten dysponuje odczytem prędkości. Konsekwencje? Tu pojawiają się przede wszystkim dwie kary.

Kierowca dostanie mandat za prędkość plus mandat za zagrożenie dla bezpieczeństwa

Drastyczne przekroczenie dopuszczalnej prędkości na autostradzie czy drodze ekspresowej zakończone zatrzymaniem do kontroli drogowej, oznacza spore emocje dla kierowcy. Będą to jednak inne emocje, niż w przypadku szybkiej jazdy. Bo te będą zwiastować konsekwencje.

  • W pierwszej kolejności kierowca dostanie mandat za przekroczenie prędkości. Gdy jechał o co najmniej 71 km/h za szybko, kara sięgnie 2500 zł i 15 punktów karnych. I to też wyłącznie bazowo. Bo gdy czyn wyczerpuje znamiona drogowej recydywy, policjant może wypisać na bloczku nawet kwotę 5000 zł.
  • W drugiej kolejności policjant może uznać, że kierujący stworzył zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego (art. 86 par. 1 ustawy Kodeks wykroczeń). To oznacza kolejny mandat. Tym razem opiewający na kwotę wynoszącą od 20 do 5000 zł. Kara taka jest uzupełniana 10 punktami karnymi.

Astronomiczny mandat i za dużo punktów. A to cały czas nie koniec

Podsumowując, w założonej na potrzeby tego materiału sytuacji, kierujący może dostać dwa mandaty opiewające w sumie na 10 tys. zł i 25 punktów karnych. Straci zatem prawo jazdy. Choć możliwość tak właściwie jest jeszcze jedna. Policjant nie wypisze żadnego mandatu. Skieruje sprawę do sądu (i zabierze kierowcy prawo jazdy). W sądzie kierujący tworzący zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego może dostać nawet 30 tys. zł grzywny i stracić prawo jazdy na okres wynoszący od 6 miesięcy do 3 lat (w mieście okres wstrzymania uprawnień to 3 miesiące).

To, że kierujący przekroczył prędkość o więcej niż 51 km/h poza terenem zabudowanym wcale nie oznacza, że prawa jazdy nie straci. W tym jednak przypadku, jak pisałem w tytule tego materiału, decyzja należy do funkcjonariusza i jego oceny sytuacji.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.