Metoda kradzieży auta na kolec i butelkę. Sześć punktów i złodzieje mają problem

Złodzieje mają niezliczoną liczbę metod kradzieży, ale z większością z nich kierowcy mogą sobie poradzić. Najważniejsza jest stała czujność.

Więcej porad dla kierowców znajdziesz na stronie głównej gazeta.pl. Jeśli chodzi o kradzieże samochodów, to sytuacja się w Polsce unormowała i nie mowy o masowo znikających autach z ulicy jak w latach 90 i wczesnych dwutysięcznych. Niestety złodzieje atakują inaczej. Coraz częściej można natknąć się na samochody na cegłach albo ukradzione mniejsze elementy jak np. dekielki od kół. Złodzieje prześcigają się też w pomysłach, jak okraść kierowcę.

Zobacz wideo Pościg za skradzionym SUV-em. Auto rozbite, złodzieje złapani

Metoda na butelkę to metoda o wielu nazwach. Na czym polega?

Chyba największym echem odbiła się w polskich mediach metoda na butelkę, a potem metoda na kolec. Teraz dużo mówi się o metodzie na koło albo metodzie na drut. Jakby jej nie nazywać, to dokładnie jedna i ta sama metoda, z której złodzieje korzystają. Cały czas wymyślają jej nowe warianty, żeby zaskoczyć kierowców czymś nowym, ale modus operandi się nie zmienia - wykorzystać zdezorientowanie kierowcy i go okraść.

Na czym polegają te metody? Weźmy za przykład butelkę. Złodziej wkłada ją w nadkole, tak żeby nie było jej widać od razu. Zresztą, kto przed każdą jazdą ogląda swoje koła... Kierowca rusza z parkingu i po chwili słyszy, że z samochodem jest coś nie tak. Jedno z kół wydaje przedziwne, niepokojące odgłosy. Zatrzymuje się więc, żeby sprawdzić, co się stało i nie uszkodzić samochodu. Drut także będzie hałasował. Bardziej skrajną wersją tej metody jest przebicie opony - ono też skłoni do zatrzymania. Kiedy ofiara sprawdza, co się stało, złodziej korzysta z okazji. Dobiega do auta, otwiera drzwi i kradnie to, co jest w środku.

Metoda na butelkę - jak się bronić?

Złodzieje najczęściej atakują na parkingach pod centrami handlowymi, gdzie ofiar jest dużo, a wiele osób jest rozkojarzonych zakupami i wyjazdem z parkingu. Przed sklepami ruch jest zwykle chaotyczny, rozkojarzony kierowca może więc zapomnieć o zasadach bezpieczeństwa i po prostu wyjść z auta. Policja ostatnio nagłośniła kilka podobnych ataków złodziei w okolicach banków, kantorów i lombardów. Tam złodzieje polują, licząc na znacznie większy łup.

Policja zawsze przestrzega, niczym jeden z profesorów z książek o Harrym Potterze, najważniejsza jest stała czujność. Jeśli kierowca zachowa rozsądek i będzie pamiętał o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, to znacząco utrudni złodziejom życie. Ci rzadko kiedy mają ochotę na spektakularne napady. Wręcz przeciwnie - polują na łatwy, szybki łup. Otworzyć drzwi, zabrać torebkę z fotela pasażera i uciec jak najszybciej. Zbicie szyby albo szarpanie się z ofiarą to nie jest wymarzony scenariusz, a większość po prostu odpuści. To znacznie zwiększy ryzyko złapania przez policję albo nagrania całej sytuacji przez świadka.

Obrona przed złodziejami. Sześć najważniejszych zasad:

  1. Zawsze opuszczając swój pojazd zabierać ze sobą wartościowe przedmioty.
  2. Opuszczając pojazd nawet na krótki czas ryglować drzwi i aktywować autoalarm.
  3. Nie pozostawiać w widocznym miejscu wartościowych przedmiotów takich jak nawigacja, torebka, laptop itp.
  4. Nigdy nie kładź pieniędzy w widocznym miejscu w samochodzie. Schowaj je pod fotelem lub np. w schowku w podłokietniku.
  5. W czasie jazdy w ruchu miejskim nie pozostawiać torebki na siedzeniu pasażera oraz zamykaj okna i ryglować drzwi pojazdu.
  6. nie zabierać do swojego pojazdu autostopowiczów czy innych nieznanych osób.

Proste i jasne, prawda? To dlaczego kierowcy się nie stosują do tych zasad i padają ofiarą? Wszystko przez nerwy i roztrzepanie. Nagle hałasujący głośno samochód sprawia, że zapominamy o zamknięciu drzwi na klucz lub zabraniu plecaka. Na to liczą złodzieje. Właśnie na zwykłe roztargnienie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.