Czy Range Rover sprzedaje auta rosyjskim klientom? Producent zabiera głos

Dziennikarz Wirtualnej Polski rzekomo ma dowody na sprzedaż aut marki Range Rover do Rosji, mimo że zabraniają tego sankcje. Producent twierdzi, że to nieprawda.

Na czym polega "afera u Land Rovera"? Polski pracownik fabryki koncernu Jaguar Land Rover w Solihull twierdzi, że wciąż przygotowują auta na rynek rosyjski dla tamtejszych bogaczy. Chodzi o najdroższe wersje flagowego modelu Range Rover Autobiography, który w Polsce kosztuje przeszło 1,2 mln zł. Polak uważa, że samochody są wciąż sprzedawane rosyjskim klientom, mimo że zabraniają tego sankcje nałożone na ten kraj, po rozpoczęciu przez Rosję wojny w Ukrainie. Co więcej, pracownik przedstawił dowody w postaci zdjęć dokumentów towarzyszących samochodom na linii montażowej. W miejscu przeznaczenia najdroższych egzemplarzy regularnie pojawia się słowo "Rosja".

Więcej informacji na temat sprzedaży nowych samochodów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Na odpowiedź producenta nie trzeba było długo czekać. Tego samego dnia otrzymaliśmy wiadomość wysłaną e-mailem przez przedstawiciela generalnego importera tej marki w Polsce. Oto co w nim napisał:

Koncern JLR oświadcza, że wsparcie sprzedaży oraz serwisu na rynku rosyjskim zostało wstrzymane w związku z przestrzeganiem przez nas sankcji nałożonych na całym świecie w lutym 2022 roku. Nasze stanowisko pozostaje niezmienione.

Jaguar Land Rover: Słowo "Russia" w dokumentach nie oznacza kraju docelowego

Dodatkowo z oświadczenia można się dowiedzieć, że dokumentacja dotycząca pojazdu z artykułu WP.pl dotyczy samochodu, który nie jest przeznaczony na rynek rosyjski. Podobno został wyprodukowany z myślą o innym rynku. Jakim? Tego importer niestety nie może zdradzić, ale tłumaczy użycie słowa "Russia" w oryginalnej dokumentacji.

Otóż zdaniem przedstawiciela firmy chodzi o kraj, który ma takie same wymagania dotyczące zgodności homologacyjnej jak Rosja. Karta specyfikacji pokazana na zdjęciu wskazuje właśnie wymagania dotyczące rzeczonej zgodności pojazdu, a nie kraj przeznaczenia. Koncern rozważa reklasyfikację etykiet specyfikacji, aby uniknąć podobnych nieporozumień w przyszłości.

Zobacz wideo Range Rover - auto ze szlacheckimi korzeniami? Sprawdzamy!

Szczerze mówiąc, wyjaśnienie jest dziwne i jeszcze bardziej gmatwa sytuację. W żadnym wypadku nie mam zamiaru zarzucać koncernowi próby unikania odpowiedzialności, ale kilka rzeczy mnie zastawia. Dlaczego nie można zdradzić kraju przeznaczenia, do którego są eksportowane tak drogie, produkowane na zamówienie oraz indywidualnie konfigurowane egzemplarze kosztującego przeszło milion złotych SUV-a, który ma ponad pół tysiąca koni? Komu przyszło do głowy, żeby w dokumentacji fabrycznej potraktować ten kraj jak Rosję, zamiast nadać mu osobną sygnaturę? Wierzę w wyjaśnienie producenta, ale uważam, że powinno być bardziej transparentne.

Chciałbym mieć pewność, że brytyjski koncern nie bierze udziału w imporcie równoległym

Tajemnicą poliszynela jest to, że rosyjscy milionerzy stosują rozmaite wybiegi, aby ominąć nałożone w wyniku rosyjskiej agresji sankcje, bo bardzo brakuje im zachodniego luksusu w codziennym życiu. Nagminną praktyką jest tzw. import równoległy dóbr luksusowych, które są wysyłane do innego państwa, ale ich faktyczni odbiorcy to rosyjscy klienci. Pozwala na to uchwalony przez prezydenta Putina przepis o bezcłowym imporcie do ich ojczyzny, dzięki któremu cała operacja się opłaca. Zwykle wykorzystywane są do tego kraje ościenne wobec Rosji, byłe republiki ZSRR albo niektóre państwa z Bliskiego Wschodu.

Chciałbym mieć pewność, że pod tajemniczym oznaczeniem "Russia" w dokumentacji nie kryje się żaden z nich, bo to całkowicie oczyściłoby koncern ze stawianych mu zarzutów. Natomiast w przeciwnym wypadku może oznaczać cichą zgodę producenta luksusowych SUV-ów na opisany wyżej proceder, który odsuwa podejrzenia o formalne naruszanie wojennych sankcji, a jednocześnie pozwala dalej czerpać zyski z handlu z rosyjskimi klientami.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.