Fotokontrola jest w jednym miejscu w Polsce. Wcale nie dotyczy prędkości

Taki fotoradar na razie pojawił się tylko w jednym miejscu w Polsce. Co więcej, kierujący autami osobowymi mogą przejeżdżać koło niego na totalnym luzie. On monitoruje zachowania, ale bardzo konkretnej grupy użytkowników drogi. Grozi im 1000 zł mandatu.

Więcej ciekawostek z polskich dróg znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Gdy kierujący widzi fotoradar, odruchowo naciska na hamulec i patrzy na prędkościomierz. W tym konkretnym przypadku takie zachowanie jest jednak bezpodstawne. Bo urządzenie zamontowane na A2 wcale nie bada szybkości jazdy. Ono "przygląda się" innemu wykroczeniu popełnianemu przez kierujących.

Zobacz wideo Policjanci ze świętokrzyskiej drogówki sprawdzali zachowanie kierowców ciężarówek. Wszystko w związku z nowym zakazem

Na A2 pojawił się fotoradar, który kontroluje tylko ciężarówki

Urządzenie zamontowane na A2 w pobliżu Konina i węzła Sługocin wygląda jak klasyczny fotoradar. Fotoradarem jednak nie jest. Ono kontroluje czy kierujący samochodami ciężarowymi stosują się do zakazu wyprzedzania obowiązującego na tym odcinku. W sytuacji, w której obiektyw dostrzeże TIR-a łamiącego zakaz, robi mu zdjęcie. To następnie trafia do bazy CANARD i na jego podstawie kierujący jest karany. Aby mieć jasność sytuacji, w tym punkcie musimy wyjaśnić jeszcze dwie kwestie.

  • Pierwsza jest taka, że pojawienie się urządzenia wcale nie ma związku z obowiązującym w Polsce od 1 lipca 2023 roku zakazem wyprzedzania przez ciężarówki na trasach szybkiego ruchu. To kwestia ustawienia na tym odcinku dużo wcześniej znaku B-26 "zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe".
  • Druga jest taka, że w przypadku zarejestrowania nieprzepisowego zachowania, procedura jest taka sama, jak przy mandacie za prędkość. Właściciel pojazdu dostaje od ITD list z prośbą o wskazanie kierującego w danym czasie. Dopiero kierujący dostaje propozycję mandatu.

Fotokontrola wyprzedzania przez ciężarówki to dobry pomysł

Taka forma fotokontroli to świetny pomysł i to z kilku powodów. Praktyka i liczne doniesienia w sieci pokazały, że kierowcy ciężarówek nie respektują zakazu wyprzedzania na autostradach i drogach ekspresowych. A przecież na każdym takim odcinku nie da się postawić patrolu policji czy ITD. Funkcjonariusze musieliby się bowiem zajmować tylko monitorowaniem sieci dróg o długości blisko 4,9 tys. km. Wielu kierujących kary może zatem nie otrzymać. Dodatkowe radary rozwiązałyby w dużej mierze ten właśnie problem. Pozwoliłyby doszczelnić system i sprawić, że zakaz byłby respektowany w pełni. Dlatego może stworzenie sieci takich urządzeń nie byłoby wcale złym pomysłem? Tego jesteśmy raczej pewni.

Dla przypomnienia, mandat dla kierowcy samochodu ciężarowego, który nie respektuje zakazu wyprzedzania na trasie szybkiego ruchu, wynosi 1000 zł. Dodatkowo dostanie on również od 6 do 8 punktów karnych.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.