"Kamerka zwróciła się po jednej akcji". Nie dostał mandatu, bo pokazał policji nagranie

Nie dziwi, że Polacy tak pokochali kamerki samochodowe. Często decydują o mandacie lub jego braku i tak właśnie było w tej sytuacji. Kierowca uniknął mandatu za wyprzedzanie.

O polskich drogach piszemy codziennie na stronie głównej gazeta.pl. Polscy kierowcy mogą jeździć z wideorejestratorami, nagrywać drogę, a potem wykorzystywać te nagrania. Przykładowo w takiej sytuacji jak ta. Polskie przepisy, jeśli chodzi o kamerki, jest bardzo liberalne. Czego nie można robić? Schody zaczynają się dopiero przy udostępnianiu nagrań. Samo nagrywanie nie jest zakazane i, jak widzimy, możemy się okazać bardzo przydatne.

Policjanci chcieli mu dać mandat. Potem obejrzeli nagranie

Poniżej wklejamy jeden z najnowszych filmów, który pojawił się na popularnym na serwisie YouTube kanale STOP CHAM. Trafiają tam filmiki z polskich dróg zarejestrowane przez samych kierowców. Najczęściej są to wybitnie niebezpieczne popisy piratów drogowych. Tym razem film jest znacznie bardziej pozytywny i ma szczęśliwe zakończenie.

Po pokazaniu nagrania mandatu nie dostałem ale policjant się i tak upierał, że jednym kołem najechałem na podwójną ciągłą. Zobaczyli ze to były centymetry i im się głupio zrobiło. Jeden policjant był bardzo miły drugi tak średnio i to on się opierał że najechałem. Ale suma summarum nic nie dostałem ale Passat co jechał za mną już tak. Kamerka zwróciła się po tej jednej akcji.

- czytamy w opisie poniższego filmu. Wynika z niego, że do sytuacji doszło na DK6 21 lipca tego roku. To więc bardzo świeża sytuacja.

 

Wyprzedzanie - mandaty w 2023 r.

Jeśli policjanci mieliby autora filmu ukarać tylko za najechanie na linie, to kamerka musiałaby należeć do jednej z tańszych na rynku. Za samo naruszenie linii P-4 kierujący dostanie 200 zł i pięć punktów karnych. W sytuacji, w której ciągła jest połączona z zakazem wyprzedzania, złamanie przepisów zakończy się już grzywną wynoszącą 1000 zł i pięcioma punktami karnymi.

Najsurowszym mandatem za wyprzedzanie jest wyprzedzanie innego pojazdu na lub bezpośrednio przed przejściem dla pieszych. Wynosi on aż 1500 zł i 3000 zł w przypadku kierowców-recydywistów. Na szczęście na tym nagraniu nie ma mowy o tak głupim i niebezpiecznym zachowaniem. Z kolei naruszanie zakazu wyprzedzania pojazdu to zwykle mandat w wysokości 1000 zł (2000 zł) w większości scenariuszy.

Zobacz wideo Pijany kierowca za mocno "zatankował" i dachował na stacji paliw
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.