Betonowe brewki przy drogach. Im mniej trwałe, tym są lepsze. Do czego służą?

Jadąc nowo oddaną drogą, trudno przeoczyć charakterystycznych żółtych konstrukcji wyłożonych na poboczu. To brewki drogowe, które pełnią bardzo ważną rolę. Paradoksalnie im mniej trwały beton zastosowano do ich budowy, tym lepiej. Do czego służą? Wyjaśniamy.

Żółte elastyczne rury na poboczu to istotna część drogowego krajobrazu w Polsce. To tzw. brewki drogowe. Można je spotkać tylko na nowo oddanych drogach (zależnie od użytego sprzętu jedna ekipa może w ciągu jednego dnia ułożyć brewki na odcinku od kilkuset metrów do kilku kilometrów). Próżno zaś wypatrywać brewek na trasach użytkowanych od lat. Tam są już zupełnie niepotrzebne. Dlaczego?

Zobacz wideo Wielka wyprawa maluchów

Do czego służą brewki przy drodze?

To tymczasowe zabezpieczenie konstrukcji świeżo wybudowanych dróg (montuje się je nie tylko na autostradach czy drogach ekspresowych, ale także na trasach niższej kategorii). Chronią skarpę (nasyp drogowy) przed rozmyciem przez wodę opadową spływającą z nawierzchni (woda spływająca z drogi podczas ulew i nawałnic może znacząco osłabić konstrukcję nowej skarpy i pobocza). Dzięki rozmieszczeniu rur co kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów woda może być bezpiecznie odprowadzana na dno rowu odwadniającego.

Jak długo stosuje się brewki przy nowych trasach? To zależy przede wszystkim od tego, jak szybko pojawi się trawa na poboczu, skarpach i rowach odwadniających. Im mocniej się ukorzeni, tym lepiej chroni podłoże przed rozmyciem. Jeśli zatem drogę oddano do ruchu w okresie wiosennym, to rury zostaną usunięte dość szybko. W przypadku dróg oddanych do ruchu późną jesienią czy w okresie zimowym trzeba zwykle poczekać dłużej.

Jak usunąć brewkę z drogi? Im niższa trwałość betonowego mocowania, tym łatwiej. A im łatwiej, tym mniejsze ryzyko uszkodzenia nawierzchni drogowej oraz oznakowania poziomego. To jeden z nielicznych przypadków, gdy niska jakość materiału jest jak najbardziej pożądana i ma pozytywny wpływ.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.