FSM Niki działa na naftę, denaturat i paliwo do kuchenek. Tak gnębią naszego malucha w Australii

Na czym pojedzie maluch? Okazuje się, że jego silnik pracuje niemal na każdym paliwie. Poczciwy Polski Fiat 126p to dobre auto na czasy apokalipsy. Sprawdziło to dwóch youtuberów z Australii

Dwóch sympatycznych autorów kanału Garbage Time kupiło sobie lokalną wersję malucha. Nie wiem, czy wiecie, ale nasz Fiat 126p w wersji FL z kierownicą po prawej stronie był eksportowany na kontynent australijski w latach 1989-1991 pod nazwą FSM Niki. Jeden egzemplarz takiego pojazdu kupił James i Wade. Doprowadzili go do stanu używalności, nazwali imieniem Tony?, a następnie poddali wymyślnym torturom.

Więcej motoryzacyjnych ciekawostek przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Polski Fiat  126p, czyli maluch w Australii jest znany pod nazwą FSM Niki

Prosta konstrukcja i niska cena Fiata 126p (przynajmniej w Australii, bo w Polsce maluch kosztuje majątek) sprowokowała youtuberów do ryzykownych eksperymentów. Jakiś czas temu sprawdzali, czy jego silnik będzie działać na wielofunkcyjnym preparacie WD-40. Nie działał. Teraz spróbowali użyć różnych paliw płynnych, które można kupić w sklepach z narzędziami.

Australijczycy przygotowali Tony'emu degustację złożoną z trzech dań: nafty oczyszczonej, denaturatu, czyli etanolu z dodatkiem metanolu oraz paliwa do turystycznych kuchenek i zapalniczek Shellite, które jest tzw. benzyną surową. Zamontowali zewnętrzny zbiornik oraz pompę paliwa, poprowadzili przewody do gaźnika i rozpoczęli karmienie małego fiata.

 

Maluch pojedzie na prawie wszystkim, ale czasem trzeba mu trochę pomóc

Ku ich zaskoczeniu dwucylindrowy silnik poczciwego malucha lepiej lub gorzej, ale pracował na każdym z dostarczonych mu paliw. Czasami jednak trzeba mu było trochę pomóc, wdmuchując gorące powietrze do filtra. Poza tym silnik był porządnie rozgrzany, a eksperyment został zorganizowany w upalny dzień. Początkowo Tony nie za bardzo chciał zapalić na nafcie, ale po użyciu odrobiny benzyny bez większego problemu działał na improwizowanym paliwie. Mimo to nie róbcie takich eksperymentów w domu, jeśli w najbliższym czasie nie planujecie wykonać remontu silnika swojego cennego klasyka.

Po co dwóch Australijczyków testowało różne nietypowe paliwa? Pewnie byli po prostu ciekawi efektów eksperymentu, dodatkowo chcieli opublikować na swoim kanale film, który obejrzy dużo osób, a poza tym kto wie, może rzeczywiście szykują się na koniec świata. Jeśli tak, maluch będzie dobrym wyborem. Nawet jeśli się zepsuje, całkiem łatwo go naprawić przy pomocy papieru ściernego i młotka.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.