Upał sprawia, że w samochodzie może "spuchnąć" silnik. Wiedziałeś o tym?

Po przeczytaniu tytułu tego materiału z pewnością zajrzeliście do kalendarza. Nie, dziś nie jest 1 kwietnia. A to oznacza, że pisząc o "puchnięciu" silnika, mamy na myśli prawdziwe zjawisko, a nie żart. Na czym ono polega?

Praktyczne porady w zakresie eksploatacji samochodu znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Samochody przecież uwielbiają upały. Ich silnik nagrzewa się w zaledwie kilka minut, a to sprawia, że spada ich spalanie. Nie ma też problemu z dogrzaniem opon, a więc poprawia się poziom trakcji. Tyle że taki sposób myślenia może być błędem. Bo upały nie zawsze są zdrowe dla samochodu. Powodują też szereg problemów, z którymi mało wprawny kierowca może sobie nie poradzić.

Zobacz wideo Grupa "Orzeł" w akcji - ujęcie szajki złodziei samochodów

Na czym polega efekt "puchnięcia" silnika?

No dobrze, ale o co konkretnie chodzi z tym puchnięciem silnika? Wyobraźcie sobie, że jedziecie autostradą na długim dystansie lub w czasie upału forsujecie serię podjazdów górskich. W takim przypadku motor jest mocno obciążony. To generuje wyższą temperaturę. Z czasem przeciążenie termiczne staje się na tyle duże, że prowadzi do tzw. "puchnięcia" tłoka. Ten zwiększa swoją objętość i zaczyna szczelniej wypełniać komorę w silniku. To z kolei generuje wyższą siłę tarcia i sprawia, że elektronika sterująca zaczyna panikować. Ukrywa część mocy, jednostka napędowa słabnie, pojawiają się komunikaty na tablicy zegarów mówiące o awarii, a w skrajnym przypadku włącza się check engine, tryb awaryjny i motor może mieć problem z rozruchem po zgaszeniu.

Co gorsze, powyższym objawom często nie towarzyszy np. wzrost temperatury silnika. A problem pojawia się m.in. w nowoczesnych jednostkach i to często z niewielkimi przebiegami. W takiej sytuacji kierowca może zrobić jedno. Powinien zatrzymać się, zgasić jednostkę napędową oraz wystudzić ją i dać jej odpocząć. Problem sam nie ustąpi. Tym bardziej że w skrajnym przypadku "puchnięcie" tłoka zakończy się zablokowaniem pracy motoru.

Temperatura i przegrzanie. To dwa słowa-klucze w czasie upałów

Wysoka temperatura oczywiście powoduje nie tylko "puchnięcie" silnika. Niekorzystnych zjawisk, które mogą wystąpić podczas jazdy w takich warunkach pogodowych, jest zdecydowanie więcej.

  • Upały bardzo często nie tyle potęgują, co ujawniają problemy z układem chłodzenia. Delikatnie przytkana chłodnica lub wycieki płynu jesienią nie mają wpływu na działanie obwodu chłodzącego. Gdy wskazówka termometru dojdzie jednak do 40 stopni Celsjusza na zewnątrz, na tyle ograniczają sprawność układu, że silnik podczas jazdy zaczyna się przegrzewać. Skutkiem jest nie tylko efektowny wybuch pary spod maski, ale i potencjalne przegrzanie. To oznacza remont kosztujący tysiące złotych.
  • Nie tylko niskie, ale i wysokie temperatury są w stanie doprowadzić do wyładowania akumulatora w samochodzie. Objaw będzie identyczny jak zimą. Kierowca przekręca kluczyk w stacyjce, a rozrusznik kręci się mocno leniwie. Rozładowanie latem jest tak samo groźne jak zimą. Prowadzi do trwałego uszkodzenia baterii.
  • Podczas upałów uważajcie na automatyczną skrzynię biegów czy układ napędu na cztery koła (szczególnie podczas dużego obciążenia poza asfaltem lub w czasie jazdy pod górę). Temperatura działa także na te mechanizmy i także w ich przypadku może doprowadzić do przegrzania. W efekcie przekładnia zacznie przypadkowo zmieniać biegi, a 4x4 będzie reagować z opóźnieniem. Tu remont również okaże się ekstremalnie drogi.

Uszczelki, opony, a nawet lakier. Te elementy też nie lubią upałów

Lista już jest długa, ale nadal nie okazuje się pełna. Bo wysoka temperatura i promienie UV działają także na lakier czy uszczelki. Samochód często parkowany w pełnym słońcu po kilkunastu latach może zmienić swój kolor. Nietrudno znaleźć auta sprowadzone z Włoch czy Hiszpanii, które zamiast czerwonych są malinowe czy czarnych stały się szare. Negatywne skutki oddziaływania promieni UV można minimalizować na wiele sposobów. Jednym z kluczowym jest stosowanie specjalnych wosków przed sezonem letnim.

Uszczelki natomiast pod wpływem temperatury się rozciągają. W efekcie stają się niejako za duże do auta. Kierowca może je zatem łatwiej przyciąć drzwiami i po prostu uszkodzić. Poza tym bez smarowania specjalnymi preparatami, upały przyspieszają ich wysuszanie się, a co za tym idzie kruszenie i naturalne przecieranie. Temperatura w skrajnym przypadku może też przyspieszyć proces starzenia się opon – szczególnie gdy auto tygodniami stoi zaparkowane na słońcu. Mimo niskiego przebiegu, na ścianie bocznej ogumienia pojawią się wtedy wyraźnie widoczne pęknięcia. To skończy się koniecznością wcześniejszej wymiany.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.