Policjant chce ci wypisać mandat, a nie ma racji. Wystarczy jedno słowo

W czasie kontroli drogowej to policjant jest górą. Tyle że nie ma uprawnień bezgranicznych. Bo rzeczywiście to on wydaje werdykt, ale kierowca może się z nim nie zgodzić. W takim przypadku ma szansę powiedzieć "STOP". Jednak ten stop nie kasuje dalszego postępowania.

O sytuacji prawnej polskich kierowców szerzej opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Sytuacje drogowe bywają różne. A policjanci też są tylko ludźmi. Może się zatem okazać, że błędnie ocenią zachowanie kierującego i co gorsze, będą się upierać przy swojej decyzji. Jeżeli jednak kierujący czuje się nią pokrzywdzony, wcale mandatu przyjmować nie musi. Powiem więcej, nawet nie powinien tego robić. Po przyjęciu grzywna staje się bowiem prawomocna. Takiego przyznania się do winy, odkręcić się praktycznie już nie da.

Zobacz wideo Policja z użyciem dronów wyłapuje łamiących przepisy cyklistów i pieszych. W kilka chwil wpadło 14 rowerzystów

Policjant idzie z mandatem, a kierowca mówi stanowcze "NIE"

Co zrobić w takiej sytuacji? Tu kierowca może odkryć art. 97 par. 2 ustawy Kodeks wykroczeń. A ten mówi wyraźnie, że "sprawca wykroczenia może odmówić przyjęcia mandatu karnego". To raz. Dwa zapis ten rodzi również obowiązki po stronie policjanta. W par. 3 art. 97 ustawy KW pojawia się bowiem wzmianka mówiąca o tym, że "funkcjonariusz nakładający grzywnę (...) powinien poinformować sprawcę wykroczenia o prawie odmowy przyjęcia mandatu karnego".

Brak możliwości odwołania się od jednostronnego werdyktu policjanta był właśnie podstawą wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował zasadność przepisów pozwalających na odbieranie praw jazdy kierowcom za przekroczenie dopuszczalnej prędkości w mieście o co najmniej 51 km/h.

Tu warto zrobić jednak pewne obostrzenie. Nieprzyjęcie mandatu nie oznacza, że kara jest kasowana. Gdy kierowca powie policjantowi "odmawiam", funkcjonariusz uruchomi art. 99 ustawy KW. "W razie odmowy przyjęcia mandatu karnego (...) organ, którego funkcjonariusz nałożył grzywnę, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie." W skrócie, po odmowie przyjęcia mandatu sprawa trafi do sądu. To opcja i dobra, i zła. Dobra o tyle, że kierowca ma szansę udowodnienia swoich racji. Zła o tyle, że racje trzeba mieć jak udowodnić. Same słowa kierującego nie wystarczą.

Sąd zamiast mandatu. Konieczna są dowody, bo grzywna może być dużo wyższa

Na potrzebę sprawy w sądzie warto przygotować dowody. Idealnie w tej roli sprawdzi się np. nagranie z rejestratora, nagranie z okolicznego monitoringu czy chociażby zeznania świadków. Same słowa kierowcy w sądzie to zdecydowanie za mało. W takim przypadku sędzia pewnie przychyli się do stanowiska funkcjonariuszy. W efekcie prowadzący będzie miał poważny problem, bo sprawa sądowa zwiększa zakres możliwej kary. O ile policjant może wypisać mandat opiewający na maksymalnie 6 tys. zł, o tyle sędzia może skazać kierującego na grzywnę wynoszącą nawet 30 tys. zł i uzupełnić karę zakazem prowadzenia pojazdów.

Pamiętajcie też o tym, że od wyroku sądu pierwszej instancji przysługuje odwołanie. Czasami jest tak, że w przypadku wykroczeń drogowych, dopiero w drugiej instancji kierowca ma możliwość udowadniania swojej racji. Pierwsza sprawa odbywa się bowiem prawie zaocznie.

Co z punktami karnymi w razie odmowy przyjęcia mandatu?

Czy sędzia ma możliwość ukarania kierowcy punktami karnymi? Nie, takiej możliwości nie ma. To jednak jeszcze nie oznacza, że punktów kierowca nie dostanie. Bo tu zadziała inny mechanizm. W momencie odmowy przyjęcia mandatu policjanci wpisują do ewidencji kierowców w CEPiK informację o punktach karnych. Te jednak nie będą aktywne do czasu rozstrzygnięcia sądowego. Gdy kierowca zostanie skazany i wyrok się uprawomocni, punkty dopisane do konta kierowcy w CEK staną się aktywne. Jeżeli prowadzącemu uda się wybronić, punkty zostaną wykasowane.

Problem z punktami jest jednak szerszy. Powód? Punkty po przegranej sprawie staną się aktywne z dniem ich wpisania do ewidencji. Nie ma zatem żadnego znacznie np. to, że do czasu zakończenia sprawy, część z nich się przedawniła. Jeżeli w dniu popełnienia wykroczenia kierujący przekroczył ich dozwoloną ilość, straci prawo jazdy i zostanie skierowany na egzamin sprawdzający. Niezasadna odmowa przyjęcia mandatu nie chroni zatem w żaden sposób przed punktami karnymi. Warto o tym pamiętać.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.