Darmowe autostrady już w ten weekend. Tak... więcej wyjątków niż bezpłatnych odcinków

Od 1 lipca polskie autostrady stają się darmowe. Brzmi świetnie, ale to nośne hasło jest bardzo nieprecyzyjne. Opłaty znikają na niektórych odcinkach dla niektórych kierowców.

O polskich drogach piszemy codziennie na stronie głównej gazeta.pl. Już w tę sobotę 1 lipca czeka nas mała rewolucja na polskich drogach. Państwowe autostrady mają stać się darmowe, a w życie wejdzie zakaz wyprzedzania się ciężarówek. Co dokładnie się zmieni w kwestii darmowych autostrad? Przygotowaliśmy dla was krótką pigułę wiedzy, bo, jak to często ostatnio bywa, wypowiedzi wielu osób nie są zbyt precyzyjne.

Darmowe autostrady w Polsce - kto nie będzie płacił?

Ustawa przewiduje całkowitą rezygnację z poboru opłaty za przejazd autostradą na odcinkach zarządzanych przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad od pojazdów samochodowych o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony oraz motocykli

- tak podpisaną przez prezydenta ustawę opisano na oficjalnej stronie Kancelarii Prezydenta. Od razu widać, że autostrady nie będą darmowe dla wszystkich, ale raczej w przypadku czytelników Moto.pl załapie się ich znaczna większość. Podsumujmy. Brak opłat dotyczy kierowców samochodów o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony (łapią się tu praktycznie wszystkie samochody osobowe, którymi jeżdżą Polacy) oraz motocyklistów. Kierowcy większych ciężarówek i tirów będą musieli uiszczać opłaty.

A co z coraz cięższymi samochodami elektrycznymi? Z opłatami za autostrady będzie dokładnie tak samo jak z prawem jazdy kategorii B. W przypadku samochodów z napędem alternatywnym (chodzi o elektryki i auta wodorowe) limit DMC jest podniesiony do 4,25 tony. Na razie trudno takie auto znaleźć, ale nasze przepisy są gotowe na przyszłość.

Zobacz wideo Polaczek: Opłaty za przejazd autostradami dla tirów nie zostały zniesione

Darmowe autostrady w Polsce - które?

Hasło "darmowe autostrady w Polsce" oraz zniesienie opłat dotyczy dwóch odcinków zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, na których do tej pory kierowcy i motocykliści musieli płacić. To dwa ponad stukilometrowe odcinki:

  • Pierwszy to fragment autostrady A2 pomiędzy Koninem a Strykowem o długości 104 km. Jeszcze dzisiaj trzeba zapłacić za przejazd 9,90 zł. Od lipca ta opłata zniknie.
  • Drugim jest odcinek autostrady A4 od Wrocławia do Sośnicy (159 km). Dłuższy odcinek to i wyższa opłata. Od 1 lipca nie trzeba będzie płacić 16,20 zł.

Na pozostałych aktualnie płatnych autostradach trzeba będzie w dalszym ciągu płacić. Od 1 lipca znikają opłaty na drogach zarządzanych przez państwo. To oznacza, że wyprawa nad morze albo na zachód autostradą uszczupli nasz portfel.

Darmowe autostrady w Polsce - gdzie wciąż trzeba płacić?

Niestety w przypadku autostrad zarządzanych przez prywatnych koncesjonariuszy opłaty nie zostaną zniesione 1 lipca 2023 roku. Chodzi o odcinki autostrad:

  • A1 (Rusocin — Nowa Wieś),
  • A2 (Konin — Świecko)
  • i A4 (Kraków — Katowice).

Dlatego najpopularniejsza wakacyjna trasa nad morze, która prowadzi autostradą A1, wciąż będzie boleśnie odbijać się na stanie portfeli Polaków, którzy zdecydowali się spędzić wakacje w kraju. To samo dotyczy "prywatnych" fragmentów autostrady A2, która prowadzi na zachód Europy. Czy można liczyć na usunięcie opłat na tych trzech autostradach w najbliższym świecie? Padały takie polityczne deklaracje, ale byłoby to bardzo trudne do osiągnięcia. Zobaczymy. W te wakacje trzeba płacić.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.