To najdroższy Citroen 2CV w historii. Tylko że to nie do końca 2CV

210 tys. euro - właśnie za tyle został sprzedany chyba najbardziej niezwykły egzemplarz Citroena 2CV w historii. Drewniany i to w pełni sprawny pojazd powstał dzięki 5000 godzinom pracy emerytowanego stolarza Michela Robillarda.

Wyjątkowy egzemplarz 2CV jest odwzorowaniem modelu pochodzącego z 1955 roku. Wyróżnia się choćby większym grillem, a także maską z charakterystycznym użebrowaniem. Za projekt odpowiada emerytowany stolarz Michel Robillard, który na przygotowanie auta poświęcił aż 5000 godzin pracy. Autko wykonano w całości z drewna. Przednie i tylne błotniki wykonano z orzecha, karoseria to głównie grusza i jabłoń, a na stworzenie drzwi i bagażnika wykorzystano wiśnię.

W środku z kolei króluje wiąz czeczot, z którego wykonano deskę rozdzielczą. Materiałowy dach uszyto z alpaczej wełny, a tapicerkę z szarej tkaniny. Co ciekawe, auto nie jest w stu procentach typową "kaczką" - zostało oparte o podwozie modelu Dyane z 1969 roku, czyli siostrzanej konstrukcji mającej ówcześnie konkurować z Renault 4. Co więcej, silnik o pojemności 602 cm3 pochodzi z 3CV. Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie Gazeta.pl.

Fot. Rouillac

Drewniany Citroen 2CV sprzedany za 210 tys. euro

Zwycięzcą licytacji zorganizowanej przed dom aukcyjny Rouillac we francuskim Montbazon został Jean-Paul Favand — aktor, miłośnik antyków, a także założyciel mieszczącego się w Paryżu Musée des Arts Forains, czyli muzeum poświęconego różnego rodzaju elementom pochodzącym z wesołych miasteczek. Zwycięska oferta opiewała na rekordową kwotę 210 tys. euro, czyli w przeliczeniu na złotówki prawie 940 tysięcy. To więcej niż zakładali sami organizatorzy — opierając się na poprzednim cenowym rekordzie dla 2CV wynoszącym 172 tys. euro, wycenili auto na 150-200 tys. euro.  Niestety, nowy właściciel nie będzie mógł zbytnio nacieszyć się z walorów jezdnych nowego nabytku — auto nie jest dopuszczone do ruchu. Nie ma też możliwości jego zarejestrowania. Ale w końcu nie po to kupuje się takie unikaty, by poruszać się nimi po publicznych drogach.

Jak wspomina Michel Robillard, prace przy projekcie rozpoczął jeszcze w 2011 roku: "Spędziłem pięć lat swojego życia, 5000 godzin pracy w dzień i czasami także w nocy. 2CV wyjechało z mojego warsztatu we wrześniu 2017 roku". Emerytowany stolarz ma już w głowie kolejny szalony projekt, czyli wyjątkowego Citroena DS21 Chapron Cabrio. Wszystko, by uczcić 70. rocznicę powołania do życia modelu DS.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.