Akurat teraz padła ci klimatyzacja? Sposoby twojego dziadka na schłodzenie samochodu

W sezonie chłodnym klimatyzacja odpoczywała. Teraz gdy kierowca jej potrzebuje, ujawniła usterkę. Co zrobić w takiej sytuacji, aby dosłownie nie usmażyć się w samochodzie zaparkowanym na słońcu? Jest kilka sposobów.

Zestaw praktycznych porad eksploatacyjnych znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Przełom późnej wiosny i wczesnego lata wydaje się w Polsce pogodowo łaskawy. Słupki termometrów w dzień wspinają się w okolice 30 stopni Celsjusza. Wniosek może być zatem jeden. Pojawiły się pierwsze upały. Co powinni zrobić kierowcy? To akurat proste. Wystarczy wsiąść do auta i nacisnąć przycisk z napisem AC na konsoli. Niestety wtedy może się okazać, że w samochodzie właśnie popsuła się klimatyzacja. Kierowca nie może zatem liczyć na przyjemny chłód w czasie jazdy. A może jednak jest na to szansa?

Zobacz wideo

Podróż w czasie upałów. Jak obniżyć temperaturę w aucie bez klimy?

Jazda w czasie upałów bez klimatyzacji to czarny scenariusz. Gdy termometry wskazują 30 stopni Celsjusza, wnętrze pozostawionego w słońcu samochodu może nagrzać się nawet do 70 stopni. To temperatura, w której nie da się podróżować na żadnym dystansie – ani po bułki do sklepu, ani jadąc na weekend nad morze. Całe szczęście w przypadku awarii klimatyzacji, kierujący może zastosować tzw. metody zastępcze. O nich może dowiedzieć się więcej, pytając własnego dziadka, ewentualnie czytając dalszą część tego tekstu. Dziś opiszemy kilka sposobów, za sprawą których podróż w upalny dzień bez klimy stanie się dużo przyjemniejsza.

Sposoby na wychłodzenie kabiny pasażerskiej są proste. Kierujący powinien pamiętać o:

  1. Przewietrzeniu kabiny pasażerskiej przed jazdą. Otwarcie wszystkich drzwi sprawi, że fala ciepła uwięziona we wnętrzu zostanie uwolniona. I różnica może się okazać naprawdę znacząca – wietrzenie, a właściwie wymiana powietrza, jest w stanie obniżyć temperaturę wewnątrz pojazdu nawet o kilkanaście stopni Celsjusza.
  2. Wietrzenie można jednak kontynuować i w czasie jazdy. W tym celu należy uruchomić dmuchawę (nie klimatyzację) z najwyższą prędkością i otworzyć część szyb. Wietrząc wnętrze w czasie jazdy, należy jednak unikać mocnych przeciągów. Dają one ulgę, ale też mogą doprowadzić do paraliżu mięśni szyi czy twarzy lub zapalenia ucha.

Jaki sposób naszych dziadków nie jest skuteczny?

Tak naprawdę jedynym sposobem dziadków, który spokojnie już na starcie kierowca może odpuścić, jest zakup i montaż dodatkowego wentylatora. Skuteczność ich pracy jest bowiem wątpliwa. Bo w przeciwieństwie do wentylatorów stosowanych w domach, mają niewielką moc (są w końcu wpinane do gniazda zapalniczki). Głównym efektem ich działania okazuje się zatem hałas, a nie ulga podczas jazdy w upalną pogodę. Poza tym ustawione na konsoli mogą skutecznie ograniczać kierowcy widoczność przez przednią szybę.

Wietrz wnętrze, ale też... naucz się właściwie parkować!

Doraźne sposoby bez wątpienia są kluczowe. W razie awarii klimatyzacji mogą jednak nie wystarczyć. Dlatego kierowca powinien opanować również sztukę właściwego parkowania. Samochód najlepiej zostawić w podziemnym garażu. Nie każdy ma jednak taką możliwość. Na miejsce postoju idealnie nada się zatem przestrzeń, w której np. po zakończeniu waszej pracy jest cień. Kabina będzie mniej nagrzana. Poza tym lepiej parkować tyłem. Gdy słońce świeci do kabiny bezpośrednio przez przednią szybę o dużej powietrzni, potęguje to działanie promieni i zwiększa poziom nagrzania auta. Dobrym pomysłem jest też zastosowanie maty blokującej działanie promieni słonecznych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.