Aston Martin idzie na całość i prezentuje nowego "super tourera". Oto DB12

Aston Martin zaprezentował nowy model - DB12. Projektanci oraz inżynierowie nie kryją zadowolenia z finalnego efektu - ich zdaniem miano grand tourer w przypadku DB12 jest sporym niedoszacowaniem i sami określają go super tourerem.

Trzeba przyznać, że nowy DB12 łączy najlepsze cechy aut producenta z Gaydon. W parze z elegancją i zgrabnością DB11 idzie agresywność DBS-a. Nie tylko design robi wrażenie — inżynierowie postarali się, by następca DB11 sprawdzał się równie dobrze na drodze, jak i na torze. Więcej artykułów poświęconych nowym modelom znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Aston Martin DB12. Rewolucja techniczna

Nazwanie DB12 poliftingowym DB11 byłoby dużym niedoszacowaniem. Pod względem technicznym auto przeszło rewolucję. Za napęd odpowiada mercedesowskie, czterolitrowe V8 biturbo, które rozwija moc 680 KM oraz 800 Nm momentu obrotowego. W porównaniu do ośmiocylindrowej jednostki stosowanej w DB11 jest to wynik o 170 KM i 125 Nm wyższy. Wszystko dzięki licznym modyfikacjom m.in. zmienionym profilom krzywek wałków rozrządu, większym turbosprężarkom, czy też zoptymalizowanemu stopniowi sprężania. Co więcej, aby zapewnić odpowiednie chłodzenie jednostki, do głównej chłodnicy dodano dwie pomocnicze. To właśnie dzięki nim grill DB12 jest tak imponujących rozmiarów. Dodatkowo zamontowano tu także dwukrotnie większą niż w DB11 chłodnicę oleju, a także niskotemperaturowy radiator powietrza doładowania.

 

To nie koniec technicznych smaczków. Sama konstrukcja pojazdu została wzmocniona i usztywniona, a zawieszenie kompletnie przeprojektowane. Nowinką są adaptacyjne amortyzatory, które współgrają z elektronicznym układem wspomagania kierownicy (EPAS). Za przeniesienie napędu odpowiada ośmiobiegowy automat, który za pomocą karbonowego wału przenosi moc na tylną oś, która została uzbrojona w elektroniczny mechanizm różnicowy (E-Diff). Co więcej, o dobrą przyczepność dbają opony Michelin Pilot Sport 5S, które zostały przygotowane specjalnie z myślą o DB12. Dzięki takim modyfikacjom nowy Aston Martin ma wykazywać się zdecydowanie większą zwinnością i dynamiką w porównaniu do swojego poprzednika. Patrząc na wyniki podawane przez producenta, widać to gołym okiem - sprint do setki zajmuje jedynie 3,6 sekundy (o 0,3 s szybciej niż DB11 z silnikiem V12 o mocy 608 KM) natomiast prędkość maksymalna to 325 km/h.

Aston Martin DB12. Siła bez wulgarności

Okazuje się, że design nowego DB12 może być tematem dyskusji. Podczas dzisiejszego redakcyjnego kolegium musiałem zażarcie bronić urody nowego modelu, ponieważ nie wszystkim przypadł on do gustu. Mimo że ogólnie został dobrze przyjęty, jeden z moich kolegów stwierdził, że jego sylwetka sprawia wrażenie zbyt opasłej. Jego zdaniem DB11 był smuklejszy, o subtelniej poprowadzonej linii. Dodał, że przy projektowaniu DB12 nie udało się zachować "sportowej elegancji" - auto wygląda jakby zostało przesadnie ostrzyknięte kwasem hialuronowym, co na dodatek podkreśla przesadnie wielki grill, nasuwający na myśl wulgarnie rozwarte usta. Skrytykował też kolor, określając go zbyt krzykliwym...

W moim odczuciu DB12, w porównaniu do poprzednika, jest zdecydowanie bardziej interesujący. Nabrał charakteru i większego pazura. DB11 jest zbyt grzeczny jak na sportowy wóz. Niezwykle elegancki, ale pozbawiony ikry. Spotykając go na ulicy, nie robi takiego wrażenia, jak można byłoby przypuszczać. DB12 jest z kolei bardziej muskularny, drapieżny i charakterny. Większy grill, bardziej wysunięty splitter, delikatnie przeprojektowane reflektory, 21-calowe felgi - wszystko to sprawia, że DB12 jest wyrazisty, rasowy. Łączy najlepsze cechy poprzednika, dodając do nich nuty adrenaliny i brawury. Przy okazji zachowuje naturalną elegancję Astonów. Może i soczyście zielony lakier nie najlepiej leży na jego nadwoziu, tak założę się, że w przypadku zastosowania innej barwy, chociażby klasycznego srebra, prezentowałby się zabójczo.

Aston Martin DB12. Wnętrze

Gdyby ktoś upierał się, że DB12 to jedynie poliftingowa wersja "jedenastki", musi koniecznie zajrzeć do środka. To właśnie tam widać największe różnice. Nieco trącącą myszką konsola środkowa została kompletnie przeprojektowana, nabierając nowoczesnego wyglądu. Uwagę zwracają chromowane przyciski oraz duża ilość karbonu. Zamiast guzików wyboru biegu, kierowca obsługuje skrzynię za pomogą dźwigienki. Co więcej, do lamusa odszedł już zapożyczony od Mercedesa system infotainment, którego zastąpiło autorskie oprogramowanie. Oczywiście współpracuje ono z Apple CarPlay oraz Android Auto. Ma także wbudowaną kartę e-SIM LTE, co gwarantuje jeszcze lepszą nawigację, czy też szybką aktualizację. Na uwagę zasługuje 10,25-calowy ekran dotykowy, który może popisać się wysoką szybkością reakcji, wynoszącą 30 milisekund. Nie zapomniano o audiofilach, dla których przygotowano system audio od Bowers & Wilkins, składający się z 15 głośników.

Producent przewiduje, że pierwsze egzemplarze trafią do klientów w trzecim kwartale tego roku. Już teraz można zaryzykować stwierdzeniem, że DB12 będzie sprzedawał się jak świeże bułeczki. W artykule wykorzystano zdjęcia producenta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.