Napad, pogoń po autostradzie i sięganie po broń. To nie Rosja, a Polska A6 [WIDEO]

Gdy ogląda się nagranie z autostrady A6, trudno uwierzyć, że to nie są sceny z planu filmowego albo głębokiej Rosji, tylko autentyczna sytuacja z polskiej drogi. Furiat z bmw pokazał, jak szybko trafić za więzienne kraty. Cud, że nikt przez niego nie zginął.

Podczas oglądania nagrań zamieszczonych na kanale "Bandyta z kamerką" można przecierać oczy ze zdziwienia. Tym razem chodzi o bezmiar głupoty kierowcy czarnego bmw serii 3, który w napadzie szału zrobił swoim samochodem zaporę na drodze i zablokował oba pasy ruchu, bo chciał dopaść kierowcę, który w jego mniemaniu za wolno wyprzedzał inne samochody (tak przynajmniej tłumaczyła sytuację ofiara). Do zdarzenia doszło na początku kwietnia na autostradzie A6 w okolicy zjazdu na Chociwel.

Nagranie zaczyna się dość niewinnie. Widać, jak kierowca z kamerą zjeżdża na prawy pas, a po kilku sekundach wjeżdża przed niego czarne bmw kombi. Następnie samochód osobowy zaczyna zwalniać i włącza światła awaryjne. Nie robi tego agresywnie, ale skutecznie wyhamowuje do zera znajdujące się za nim auto. Po chwili zablokowany przez napastnika kierowca próbuje wyminąć stojące na prawym pasie bmw. Ten manewr jednak się nie udaje, bo blokujący staje w poprzek drogi i wychodzi wraz z pasażerem z samochodu. I tu zaczynają się dziać dantejskie sceny.

 

Gdy agresor zaczyna iść w stronę zablokowanego kierowcy, ten włącza bieg wsteczny i powoli zaczyna się cofać. Napastnik wtedy zaczyna za nim biec – przypominamy, że wszystko odbywa się na autostradzie A6. Kierowca jedzie na wstecznym biegu kilkaset metrów, a mimo to kierowca bmw nie odpuszcza i cały czas biegnie w jego stronę. Kilka chwil później napastnik podwija kurtkę i sięga za pasek spodni – wygląda to, jakby sięgał po broń. Czy faktycznie tak było? Tego z nagrania nie jesteśmy w stanie wywnioskować, bo kierowcy udaje się go w końcu wyminąć i uciec.

Z informacji przesłanych przez autora nagrania wynika, że kierowca z bmw kilka chwil wcześniej dojechał do niego na lewym pasie, poganiał światłami i siedział na zderzaku. Ten jednak nie mógł zjechać mu z drogi, bo był w trakcie wyprzedzania innych aut. Prawdopodobnie ta "opieszałość" wyprowadziła mężczyznę z równowagi na tyle, że postanowił dać nieposłusznemu kierowcy lekcję na środku autostrady A6. Bez względu na to, czy doszło tu do wolnego wyprzedzania, czy zajechania drogi (nie znamy szczegółów), reakcji kierowcy bwm była skandaliczna.

Co na to policji? Kanał "Bandyta z kamerką" twierdzi, że sprawa została zgłoszona, a funkcjonariusze się już nią zajmują. Z opublikowanych informacji wynika, że policjanci chcą wnioskować nie tylko o karę grzywny dla bezmyślnego szaleńca, lecz także o zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. 

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.