Autonomiczne auto to problem? Na pewno dla strażaków czy policji

Nie wszyscy są zadowoleni z publicznych testów samochodów autonomicznych. Okazuje się, że pojazdy bez kierowcy przysparzają sporo problemów amerykańskim służbom. Strażacy i policjanci narzekają, że zautomatyzowane pojazdy utrudniają codzienną pracę.

Problem z samochodem autonomicznym? Z perspektywy firmy technologicznej to tylko kolejny incydent w statystykach. Z perspektywy ratownika to zaś spory kłopot, gdy pojazd bez kierowcy blokuje drogę czy utrudnia przejazd na miejsce interwencji. Nietrudno zgadnąć, kto jeszcze może ucierpieć na tym, że straż pożarna czy policja nie dotrą na czas.

Okazuje się, że pojazdy autonomiczne nie tylko blokowały przejazd służbom ratunkowym w San Francisco. Amerykańskie media (m.in. Carscoops i Mission Local) informują o poważniejszych incydentach z udziałem pojazdów Waymo i Cruise w kalifornijskiej aglomeracji. Odnotowano bowiem przypadki, gdy automatyka zignorowała np. taśmy zabezpieczające na drodze czy węże strażackie na jezdni. Zrobotyzowane auto wjeżdżające na miejsce policyjnej czy strażackiej interwencji? Aż trudno uwierzyć, że to możliwe.

Waymo. Testy jazdy autonomicznej.Waymo. Testy jazdy autonomicznej. Waymo. Materiały producenta.

Waymo. Testy jazdy autonomicznej.Waymo. Testy jazdy autonomicznej. Waymo. Materiały producenta.

W nocy lepiej niż za dnia

Nie dziwi zatem, że lokalne służby apelują do urzędników, by dokonano zmiany licencji na testy zrobotyzowanych pojazdów. Pierwotnie władze dopuściły auta autonomiczne do ruchu po drogach publicznych jedynie w nocy. Wówczas natężenie ruchu było na tyle niewielkie, by nie obawiać się ryzyka utrudnienia przejazdu służbom. Co innego jednak w ciągu dnia szczególnie w godzinach szczytu. Każde awaryjne zatrzymanie pojazdu autonomicznego na ruchliwej ulicy może na dobre sparaliżować ruch.

 

Naturalnie najprościej jest zakazać jazdy w określonych godzinach do czasu aż inżynierowie i programiści poradzą sobie z problemem awaryjnego zatrzymania pojazdu i tamowania ruchu. Niewykluczone, że trzeba będzie zaktualizować obecnie stosowaną procedurę. Gdy tylko auto autonomiczne rozpozna syreny alarmowe i sygnalizację świetlną stosowaną w pojazdach uprzywilejowanych to zatrzymuje się w bezpiecznym miejscu by ułatwić przejazd (w przypadku skrzyżowań zatrzymuje się przed nim, by przepuścić nadjeżdżające auto na sygnałach). Być może potrzebny będzie dodatkowy nadzór operatora w centrum sterowania, by w kryzysowych sytuacjach jak najszybciej przejąć kontrolę nad pojazdem i usunąć z drogi. A jakie rozwiązanie znajdą programiści Cruise i Waymo? Jedno nie ulega wątpliwości - nie powinni zwlekać. Więcej wiadomości na temat motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.