Wyjazd z Warszawy trasą S7 otwarty na majówkę. Gorzej z powrotem do stolicy

GDDKiA obiecywała, że w kwietniu 2023 r. odda do ruchu kolejny, bardzo ważny fragment trasy S7 i dotrzymała słowa. W czwartkowy wieczór rzutem na taśmę został otwarty odcinek Lesznowola - Tarczyn.

Rzeczniczka mazowieckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Małgorzata Tarnowska powiedziała dziennikarzowi "Gazety Stołecznej" Jarosławowi Osowskiemu, że prace nad przygotowaniem nowego fragmentu trasy S7 do otwarcia trwały przez całą czwartkową noc, dzięki czemu już dzisiaj rano była przejezdna. Policja ostrzega, że oddanym fragmencie trasie S7 obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.

Początkowo tylko w kierunku Krakowa, ale już można podróżować nią w obie strony. Służby drogowe musiały zmienić oznakowanie od miejsca, w którym S7 mija Południową Obwodnicę Warszawy. Między innymi trzeba było aż w 200 miejscach odsłonić albo umieścić tablice z napisem "Kraków", żeby kierowcy przestali jeździć w jego stronę starą "siódemką". Nowy odcinek trasy S7 powinien skrócić przejazd o 10-15 minut.

 Więcej informacji o stanie polskich dróg znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Nowy odcinek trasy S7 ma 15 km, ale dzięki niemu można jechać dwupasmówką przez 230 km 

Odcinek trasy S7, którym dzisiaj już mogą jeździć kierowcy, jest bardzo ważny, bo tylko jego brakowało, aby udostępnić kierowcom 230 km nieprzerwanej drogi szybkiego ruchu prowadzącej z Warszawy w stronę Krakowa, aż do granicy województwa małopolskiego. Dzięki temu szybciej dojedziemy nie tylko do dawnej stolicy Polski, ale przede wszystkim do Radomia i Kielc.

Nowy fragment trasy S7 Lesznowola — Tarczyn Północ łączy odcinek Warszawa Lotnisko — Lesznowola oddany w sierpniu 2022 roku z odcinkiem prowadzącym od węzła Tarczyn Północ do obwodnicy Grójca, który został ukończony w grudniu 2020 roku. Teraz dwujezdniowa trasa szybkiego ruchu kończy się dopiero przy węźle Moczydło. Dopiero tam kierowcy zjeżdżają na jednojezdniową drogę krajową nr 7.

Nie ma tego dobrego, co by na złe nie wyszło. Teraz korki będą na Służewcu

Pokonanie ostatnich 50 km trasy do Krakowa jeszcze przez jakiś czas będzie sporym wyzwaniem, ale jeszcze większym może się okazać powrót z majówki do domu, jeśli ktoś mieszka w stolicy. Komentujący warszawiacy już się martwią, że cały ruch z nowego odcinka drogi S7 trafi do węzła Marynarska na Służewcu, bo w tym miejscu na razie kończy się droga szybkiego ruchu. Pod koniec majówki mogą się tam tworzyć olbrzymie korki.

Mieszkańcy Mokotowa wiedzą, że ta część trasy S7 zwana "Puławską-bis" poza godzinami szczytu bywała niemal pusta, zwłaszcza na wysokości lotniska Chopina. Mimo to kawałek dalej na ulicy Marynarskiej często powstawały zatory, bo kumulował się tam ruch z różnych stron Warszawy. Teraz może być jeszcze gorzej. Za to mieszkańcy południowej części Warszawy, szczególnie okolic Piaseczna powinni być zachwyceni, zwłascza jeśli mają rodzinę albo inny interes na południu Polski.

Niestety, dopóki podstawowa sieć polskich tras szybkiego ruchu nie zostanie zbudowana do końca, otwarcie każdego nowego odcinka, zamiast likwidować problem zatorów drogowych, zwykle przesuwa go w inne miejsce. Jeszcze przez długo będziemy musieli się z tym pogodzić, ale z roku na rok jest coraz lepiej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.